Forum Medicus Veterinarius Strona Główna Medicus Veterinarius

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Idzie nowe.

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1406
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 23 Cze 2022, 14:20    Temat postu: Idzie nowe. Odpowiedz z cytatem

Zaledwie wczoraj odbyło się w Warszawie posiedzenie KRLW. Wiem o tym z ust osób, które miały zaszczyt uczestniczyć w tym spotkaniu, więc mój przekaz pochodzi „z drugiej ręki”. Skoro jednak nie mamy dostępu do oficjalnych informacji związanych z tym spotkaniem, musimy posługiwać się szczudłami.

Zgadzam się z opinią, że nie wszystkie informacje z zebrań Krajowej Rady powinny być natychmiast przekazywane, są i takie które wymagają swego rodzaju „wacatio”. Nie będąc w strukturach Rady – takich zobowiązań nie posiadam, a – co moim zdaniem najważniejsze – należę do zwyczajnych „deptaczy gnoju”. Dzięki temu widzę jakim zainteresowaniem cieszy się nadchodząca Ustawa, a w szczególności jej rozporządzenia o opłatach, o wynagrodzeniach.

Żeby nie przedłużać. Rada zdecydowała się trwać „z bronią u nogi”. Ustawa i rozporządzenia wchodzą lada dzień, a osoby najbardziej zainteresowane, czyli my, ludzie od czarnej roboty – nie mamy zielonego pojęcia, jaki będzie ostateczny kształt tych dokumentów. Chyba nie tylko my bo Krajówka również.

Generalizując – Rada zdecydowała się nie zwoływać jeszcze pospolitego ruszenia, przynajmniej na dzień dzisiejszy. W pewnej mierze jest to efektem takiego, a nie innego odbioru sytuacji . Jeśli rozporządzenie o wynagrodzeniach będzie niesatysfakcjonujące to Prezydium natychmiast wyznacza termin i miejsce ogólnopolskiego zjazdu lekarzy urzędowych, który zdecyduje o formie protestu. Mają w tym pomagać finansowo i organizacyjnie okręgówki. Z jednej strony widać, że niewielu chce coś robić, a i ci co chcą coś zrobić posiadają zapał niejako słomiany. Oczywiście trudno im cokolwiek zarzucać, takie osoby muszą po pierwsze – sami się utrzymać, bo nieformalna organizacja żadnych pieniędzy rekompensujących dotychczasowe źródło dochodu – nie da.

Gdyby spotkanie, takie ogólnopolskie się odbyło – w ministerstwie natychmiast policzą, ile to szabel gardłuje za uczciwymi cenami. Ponadto, będąc ministerialnym decydentem bym był w stanie poczuć niejaką urazę, że „my” tu z sercem i podwyżkami, a oni tak??? Rada – moim zdaniem obawia się, że na spotkaniu pojawi się zbyt mało tych szabel i wyjdą wręcz na prowokatorów.

Doświadczenie izbowe uczy, że z władzami „dobrze żyć”, niemniej niekiedy dzieje się to naszym kosztem. Ministerialne drzwi są otwarte dla znanych i lubianych. Gdy taka osoba przyjdzie nie z własnymi postulatami, ale z nakazu ogółu – inne rozmowa! „– Czy mogę Koledze w czymś pomóc” – zamiast „- To czego jeszcze wam się zachciewa”. Może trochę przesadzam ale nie wiemy co w departamencie w końcu wymudzą.

Swoją drogą podobno jest jakieś unijne nawet zarządzenie mówiące, że nasze kontrole – powinny się samofinansować (czytaj – opłaty za czynności), natomiast wszelkie dopłaty z budżetu (zawarte także w wynagrodzeniach) – są co najmniej niemile widziane. Podobno stąd bierze się to, że na przykład w cenniku opłat usunięto pozycje o uboju gospodarczym, (niby miałaby być sfinansowana przez budżet – ale to takie gdybanie).

Izba proponowała, żeby w cenniku rozdzielić w postaci osobnych paragrafów dojazdy, materiały i wynagrodzenia (ze względów podatkowych – nikt nie chce płacić składki zdrowotnej od dojazdu), natomiast ministerstwo optuje za jednolitą stawką obejmującą te trzy pozycje, opodatkowaną wspólną taxą. Nigdzie w nowotworzonych przepisach nie napisano, jaki jest VAT od usług z wyznaczenia. Dalej będzie partyzantka za stawkami zależnymi od poglądów w księgowości danego powiatu.

Podsumowując – naszymi pieniędzmi zawiadują osoby niezbyt często znające się na systemie podatkowym, a nawet jeżeli, to niezbyt mające czas na zagłębianie się w istotne dla nas szczegóły. Powiedzmy rozmowa typu – daliśmy „podwyżkę” to się cieszcie. Podatki nas nie interesują, pamiętajcie tylko, że są one pewne, niczym śmierć i trzeba je popłacić.

Gdy ujrzymy nowe cenniki, będziemy musieli na gwałt, w ciągu kilku dni zadecydować o swojej formie opodatkowania, o podpisaniu, lub nie podpisaniu aneksu do umowy z PLW. Te kilka dni może nawet nie starczyć na przemyślenie ministerialnych „prezentów”, a myślenie podatkowe w naszym kraju ma kolosalne znaczenie, kolosalne niedopowiedzenia, których niestety, z tego co widać, słychać i czuć – wcale nie rozwiązują nowe cenniki.

Te „ministerialne prezenty” to coś takiego, że nie wiadomo, czy ich się bać, czy też od razu „walić w mordę”. A może trzeba będzie zrobić seppuku?

Reasumując – ja uważam, że powinniśmy jak najszybciej zrobić ogólnopolskie spotkanie. Wierzę Ministrowi, ufam Radzie, ale – co wróbel w garści… Możemy wprawdzie uszanować uchwałę Rady Krajowej, mówiącą o wstrzymaniu się od działań, ale – „suwerenem” – jesteśmy my! Jeżeli zdecydujemy się na zebranie – pieniądze z naszych składek, jakimi obraca Izba – będą musiały pójść na zorganizowanie zebrania.

Jest jeszcze jedna sprawa.

Obecnie wchodzi moda na leczenie zwierząt przez nieleczenie. Początkowo odbywało się to nieśmiało, na fermach. Bez ingerencji lekarzy dopuszczano upadki w wysokości 2%, a obecnie – może paść choćby i 5%, a nie podejmuje się leczenia. Ot, potęga ekonomii!

Walka nastała ostra, wyrzucono z nomenklatury weterynaryjnej „antybiotyki paszowe”, ale natura nie znosi próżni i – pojawiły się „pasze lecznicze”. Dystrybucją antybiotyków, tymi rekordami sprzedaży farmaceuci i lekarze pocieszą się już niedługo.

W rzeźni nie nacinamy tusz, tylko oglądamy, w niektórych krajach – taka Wielka Brytania – nie badają na włośnie, bo statystycznie się nie opłaci. Dokładność badania „na taśmie” jest za pomocą „Instrukcji 500” ściśle powiązana z wysokością zarobków – bada tylu lekarzy, żeby przypadkiem za dużo nie zarobili.

Czyli gdzie jesteśmy? Zewsząd nas ograniczają, eliminują, zastępują statystykami, HACCP, rachunkiem prawdopodobieństwa i analizą zagrożeń. Przestajemy być potrzebni, idziemy na łączkę (oby tylko była zielona i ze szczawiem). Jak w tym kontekście postrzegał naszą walkę o parytet (zasada równości proporcji), a skoro już uprawiam obcojęzyczną narrację – jak tam z pauperyzacją? Zwolnią nas, czy sami odejdziemy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stefan Maciejewski



Dołączył: 17 Sty 2011
Posty: 260
Skąd: Łódzkie

PostWysłany: 28 Cze 2022, 09:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Raczej odejdziemy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1406
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 10 Lip 2022, 15:20    Temat postu: I stało się! Odpowiedz z cytatem

Rządowy Biuletyn Centrum Legislacji objawił nam projekt podwyżek za czynności wykonywane w ramach wyznaczenia Powiatowego Lekarza Weterynarii.
https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12361700/katalog/12892358#12892358

Jak zazwyczaj; operuję skrótami myślowymi, bo mam nadzieję, że piszę do osób "obczajonych"; z zagadnieniem. W zasadzie to może by było śmieszne, gdyby tylko nie dotyczyło nas.

Gdy przemawia polityk i chce się wykazać elektoratowi, to jednym z podstawowych punktów jest kwestia zatrudnienia w administracji rządowej. Wiadomo, że administracja, to taka hydra, co się rozrasta i trzeba z tym walczyć. Są jednak sposoby, żeby ukryć tą proliferację, przynajmniej w przemówieniach do narodu! Jedną z podstawowych metod jest niewykazywanie, że działania o charakterze administracyjnym są płacone z budżetu.

Wszyscy doskonale wiemy, że wyznaczeni lekarze weterynarii stanowią właśnie taką „piątą kolumnę” sił ministerialnych, tą niewykazywaną w statystykach. Ot, taka maleńka hipokryzja.
Te niby dowcipne odzywki rodem z CIA – „Nie mogę powiedzieć, gdzie pracuję, bo będę musiał cię zabić”, dla nas wcale nie są takim oczywistym żartem. My istniejemy, mamy nawet owalne blachy, niczym policja. Ale, oficjalnie – to nas niema. Nie obciążamy jednak budżetu państwa. Taka „tajemnica poliszynela”. Stąd i pewnie biorą się problemy z wynagradzaniem. My nie pracujemy „na czarno”, albo „na szaro”, ale stanowimy taką „czarną dziurę budżetówki”. Pieniądze na nasze wynagrodzenie – ministerstwo musi skądś „wykombinować”, nie daj Panie Boże – z budżetu.

Kwestia „dziury budżetowej” jest nader skomplikowana. Z fizyki kwantowej, z astronomii wiemy, że „czarna dziura” jest ukryta za „horyzontem wydarzeń”, a w jej środku znajduje się „osobliwość”. Czym jest ta „osobliwość”? W „osobliwości” nie istnieją żadne znane prawa. Zagadnienia nie "obczaił" nikt na Ziemi. Ale nie, błąd, administracja porusza się w tej materii całkiem swobodnie. Najpierw sięgnęła, „gdzie rozum nie sięga”, a po chwili zadziałała Mickiewiczowską metodą – „łam, czego rozum nie złamie”!

Dowodem kreatywności prawnej, jest choćby taka tabela zamieszczana w biuletynie Rządowego Centrum Legislacji. Nazywa się ona OSR, czyli ocena skutków legislacji. Zawsze wypełniany punkt stanowi tam – „Wpływ na sektor finansów publicznych”. Chodzi o to, żeby wykazać, że wynosi on zero, albo – zero, zero nic. Dopiero wtedy może zacząć się rozmowa z politykami.
Czyli jesteśmy w „czarnej dziurze”, a dowodem (pośrednim zresztą, bo dziura jest czarna) są dyskusje ze skarbówką. Nikt, nic tam z tej weterynarii nie rozumie, chociaż podatki i tak muszą być.
Kasa za wiele naszych działań pochodzi od kontrolowanych. Opłaty, mandaty, decyzje. Może i stąd też nie etaty, tylko „wyznaczenia”. Zresztą taki „wyznaczony” jest też tańszy i posłuszniejszy od etatowca. „Maskirowka” taka.

Ale, ale, „ad rem”. Potrząśnijmy za kiesę! Najogólniej rzecz biorąc, to w „Nowym Ładzie” weterynaryjnym – mamy prawie same podwyżki – i to o dwadzieścia procent. Wiadomo, że te podwyżki biorą się znikąd. Każdy grosz na nasze utrzymanie musi być tak wypracowany, żeby nie narażać statystyk Rządu! Słynna OSR, o której wspomniałem.

No, bo w sumie "jedzenie jakie jest, to każden wie". A tu nagle jakieś kontrole, badania? No i dobrze, bo pilnować trzeba. Ale podwyżki za pilnowanie? Taki cichy gest Rządu, w erze szalejącej inflacji stanowi namacalny dowód tego, jak mimo wszystko wielką wagę przywiązuje państwo do dobrostanu zwierząt gospodarskich, do jakości żywności zwierzęcego pochodzenia.

Wystarczy spojrzeć na twarde liczby. Inflacja w tym roku, w momencie objawienia nowego cennika wynosi coś ponad 15% (w skali rok do roku). Propozycja zmian wydatnie przekracza ten poziom (możliwe, że jakoś wiąże się to z 11-letnim zastojem w nadążaniu za rzeczywistością finansową). Ale – nota bene – bo, może ta niewielka częstotliwość zmian cennikowych dobitnie świadczy o stabilności władzy i o państwowym charakterze regulacji cenowych? Kto to wie? Czyli otrzymaliśmy propozycję podwyższenia stawek aż o 5% ponad poziom inflacji. Ba! Są pozycje, gdzie wynagrodzenia rosną aż o 50%. – Mowa tu o tak zwanej stawce godzinowej.

Stawka ta wzrosła radykalnie w związku z tym, że chyba zawiera w sobie i koszt dojazdu. Chyba. Prejudacyjna wręcz czynność, trywializująca obliczanie wynagrodzeń wybitnie dobrze świadczy o trosce władz o spokój ducha wyznaczonych, niekiedy mających problemy z algebrą.

Gdyby ktoś mnie pytał o ceny badań monitoringowych, nie jestem właściwą osobą do ich szacowania. Od wielu lat podejmuje się tego zadania, żeby nie musieć chodzić "na siłkę". W tym momencie ochłapy rzucane przez Inspekcję są i motywacją i niejako darem z niebios. Nie płacę za "siłkę" ja, a za dbałość o sylwetkę - wynagradza mnie rząd. Gdybym zaś miał się z tego utrzymywać? Przepraszam, ale to już inna rozmowa.

Uregulowania cennika idą znacznie dalej i głębiej. W zasadzie wynagrodzenia w rzeźniach nie uległy zmianom. Mamy jednak Nowy Ład! Nareszcie godziny pracy nocnej zostały zrównane z tymiż godzinami w Kodeksie Pracy. Tu wcale nie chodzi o kosmetyczne odjęcie od doby czterech godzin nocnych, prawem kaduka wprowadzonych przez poprzednie rządy. Chodzi tu wyłącznie o elementarną sprawiedliwość dziejową i uważam, że powinniśmy z pokorą i szacunkiem pochylić głowy wobec Nowego Prawa! Nasza nieliczna grupka zawodowa nie może stanowić ewenementu w prawnych uregulowaniach Kodeksu!

Po co się tu znęcać nad jakością jedzenia? A weterynaria – znęca się! Popatrzmy prawdzie głęboko w oczy, na prospołeczne podejście rządu do kwestii wyżywienia Narodu. Doszło do wypaczeń w cenniku i regulacje zawarte w rozporządzeniu prowadziły do nieuzasadnionego bogacenia się co poniektórych lekarzy. Inspekcja weterynaryjna czujnym okiem dostrzegła ten dysonans i – wydając słynną „Instrukcję 500” – oddolnie uregulowała kwestię bogacenia się prywaciarzy.
Dołożyli nam etatów. Doszło bowiem do tego, że niektórzy lekarze za wykonywanie zawodu zaczęli mieć lepiej płacone niż administracja weterynaryjna! Administracyjna czujność Inspekcji – oszlifowała ów cennik.
Tu ujawnia się, jak głęboko sięgają macki władzy. Raz, że grzebią w „czarnej dziurze”, a dwa – tworzą wewnątrz tej dziury kolejną poddziurę dla pracowników pomocniczych. „Osobliwość” taką. Cóż więc ma miejsce w tej naszej osobliwości?

Drobny ruch (prospołeczny zresztą) polegający na zwiększeniu wynagrodzeń personelu pomocniczego, o 50%. Podwyżka ta jest, płacona z pieniędzy wypracowanych przez lekarzy wyznaczonych. Lekarze ponoszą pełną odpowiedzialność za pracę swoją i – narzuconego im personelu. Don Corleone nazwałby to opieką. A może to tylko nepotyzm jakiś? A tak naprawdę, mamy do czynienia wyłącznie z ruchami chochlą w „osobliwości”.

Zatrudnianie personelu pomocniczego, wiąże się z historią walki o wynagrodzenia wyznaczonych. Otóż dawno, dawno temu, gdy jeszcze lekarze mogli zawalczyć o swoje, w toku negocjacji z rządem powstała obawa, że lekarze są za drodzy. Tylnymi drzwiami, rząd wprowadził – pomocników. Odpowiedzialność i uprawnienia – żadne. Majstersztyk polegał na tym, że pomocnicy – de facto nie otrzymali wynagrodzeń urzędowych, lecz są opłacani z zarobków lekarzy. OSR – zero? Nie! Ujemny wręcz! Sama radość dla budżetu! Znowu przypomina się „Ojciec chrzestny”.
Mieliśmy, może z trudem wywalczony, ale - niewłaściwy podział godzin na dzienne i nocne. Usprawiedliwiona jest więc zmiana prawa. Matematycznie rzecz biorąc, pula na wynagrodzenia została uszczuplona o cztery godziny nocne co to zniknęły w „kolapsie”, dodatkowo zostało podwyższone o 50% wynagrodzenie „pomocników”, płatne z zarobków lekarzy. Wiadomo, na biednego nie trafiło! Warto pomagać!

Jest taka jedna spraweczka do załatwienia przez ministerstwo. Fakt, jestem tym indywidualnie zainteresowany. To dotyczy już prac w terenie przy monitoringach, rzeczywiście opłacanych z budżetu. Chodzi mi o pana Ewarysta. Bo pan Ewaryst, mistrz miotły – to jest zatrudniony u naszego Wójta na etacie, ale w związku z tym, że mamy tylko dwa dni targowe w tygodniu – miał wolne moce. Wymyśliłem, że przyda mi się do poskramiania zwierząt. Namówiłem go, żeby przyjął zlecenie od mojego PLW. Nota bene – państwowe zlecenie!
Nie obeszło się to bez bicia, bo Ewaryst poszedł do Wójta z nazbyt podłą samogonką, żeby poprosić o zgodę na pracę zleconą po godzinach. Jakoś to odkręciłem, bo przekonałem Kozioła, że będzie mógł kasjerkę przerzucić do innej pracy. To proste, PLW płaci wyłącznie przelewem, Ewaryst zamiast skarpety, musi założyć konto w banku, więc kasjerka już niepotrzebna… Problem powstał z nakłonieniem zleceniobiorcy do działań księgowych. Rachunki, sprawozdania… Wiadomo – Ewaryst, człowiek z krwi i kości, z papieru korzysta tylko w jednym celu.
Pogromca zwierząt, zarazem ekspert od prowadzenia dokumentacji? Nie! Nici z dokumentacji! Mimo to, przy prowadzeniu dokumentacji obowiązuje zaszeregowanie przynależne poskramianiu bydła i świń! Może naszemu ministerstwu zależy na takim właśnie poziomie tejże dokumentacji, bo to, wiadomo – osobliwość! Oj, byłoby dobrze! No, bo jeżeli nie o to chodzi – przecież wystarczy zatrudnić pomocników po dwóch klasach technikum policealnego (nie mylić z pomaturalnym).

O kwestii dojazdów do miejsca pracy, to właściwie nie należy wspominać. Ba temat po prawdzie podlega innemu ministerstwu. To tak, jakby inna galaktyka, z własnymi dziurami. Myślę, że raz na zawsze kwestia została usunięta z naszego cennika, jako niepodległa – rolnictwu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1406
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 13 Lip 2022, 01:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spotkanie na wysokim szczeblu - odbyło się 12 lipca br. Udział wzięli przedstawiciele (nazwisk nie podam, bo nie spamiętałem) ministerstwa, departamentu i GLW. Strona rządowa od początku okopała się wokół propozycji cennika wyznaczeń, którą znamy z dnia 8.VII. Wszyscy , łącznie z GLW mówili, że to jedyna opcja.

Z czasem pojawiły się jakieś drobne pęknięcia w rządowym bunkrze, ale bardzo niewielkie. Suma sumarum - Nasi, czyli KRLW, Porozumienie warszawskie, jeszcze ktoś mają tydzień na przedstawienie swoich opcji. Nasi zdecydowali się w takim razie, że nie będziemy walczyć o ochłapy i rzucili na stół ponownie ten cennik wynagrodzeń znany nam już ze strony izbowej. Jest on, moim zdaniem raczej do przyjęcia.

Rząd ma odpowiedzieć w ciągu tygodnia, ale nasi są w nastrojach minorowych.

Z podejmowaniem działań wstrzymajmy się do czasu oficjalnej odpowiedzi rządu na naszą propozycję. Później - hulaj dusza! Zobaczymy, co potrafi Nowe Pokolenie w naszym zawodzie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1406
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 21 Lip 2022, 09:51    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oficjalne stanowisko stowarzyszenia Medicusveterinarus jeszcze się nie ukazało. Niemniej projekt wynagrodzeń wzbudza moje wątpliwości. Jest w nim zawarte mnóstwo uproszczeń prowadzących do konieczności interpretowania rozporządzenia. Wiemy doskonale, że tego typu opcja kończy się tym, że w każdym powiecie obowiązuje inny sposób płacenia za te same czynności. Wiele pozycji pominięto, zupełnie zapomniano też o kosztach, szczególnie o kosztach dojazdów do badań w terenie.
Podniesione o 20% zostały stawki wynagrodzeń za badania wykonywane w terenie – TBC, Aujeszka. Stawek tych nie zmieniano od 11 lat. W tym okresie łączny, rok po roku wzrost odsetka inflacyjnego wyniósł 21,8% (wg. stawek GUS). Do tego dochodzi współczynnik za bieżący rok w wysokości 15,5% za czerwiec licząc rok do roku. Sumując – mimo nowych cen – postępuje pauperyzacja zawodu.
Stawki za badania w zakładach ubojowych pozostają bez zmian, poza korektą w dół związaną ze skróceniem czasu trwania godzin nocnych o 4 godziny na dobę.

Niepowtarzalnym w ogólnie przyjętym sposobie rozliczeń jest sposób wynagradzania techników weterynarii, tak zwanego personelu pomocniczego. Otóż technicy są wynagradzani z ogólnej puli wynagrodzeń za dany miesiąc w ten sposób, że przed rozliczeniem lekarzy z puli odejmuje się wynagrodzenie techników. Pula wynagrodzeń została obniżona o ekwiwalent za 4 godziny nocne, co czyni łącznie około 80 godzin w miesiącu.
Bardziej dokuczliwym dla lekarzy jest arbitralna podwyżka godzinowych wynagrodzeń techników o 50%. Pieniądze te znacznie uszczuplają wynagrodzenia lekarzy. Dochodzi nawet do takich sytuacji, kiedy technik zarabia więcej niż lekarz. Przypominam, że technik nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoją pracę, za wszystko odpowiada lekarz.
Taka sytuacje świadczy o całkowitym niezrozumieniu zasad wynagradzania w zakładach ubojowych, skutkującym wydatną obniżką wynagrodzeń lekarzy muszących opłacać techników i ich 50% podwyżki płac.

Lektura cennika nasuwa spostrzeżenia, że w procesie konsultacji społecznych z weterynarią niektóre wnioski były brane pod uwagę, inne – nie. Nikt z lekarzy wyznaczonych nie rozumie, czemu tak się stało.
Przykładem jest tak zwany ubój gospodarczy świń, gdzie kompletne badanie lekarskie zostało wycenione na 127,50 zł. Stawka ta obejmuje dojazd do gospodarstwa, badanie poubojowe, wytrawianie próbki na włośnie. Razem – minimalnie licząc, około 3 godzin pracy. Najwyraźniej, zostały wysłuchane nasze uwagi stwierdzające, że 11 zł za takie badanie to zbyt mało. Inna kwestia, to pytanie, czy hodowcy opłaca się ubój gospodarczy, podczas którego sam koszt badania lekarskiego stanowi około 1/5 wartości żywca. Do tego dochodzi koszt samego uboju (bez późniejszej obróbki) w wysokości powiedzmy 150 zł. W tym momencie „ułatwienie” dla rolnika chcącego samemu zabić swojego świniaka – traci jakikolwiek sens ekonomiczny. Z jednej strony, w ramach wywalczonych przez organizacje rolnicze przywilejów – rolnik ma prawo samodzielnie zabić swojego świniaka, z drugiej – w żaden sposób taki ubój się nie opłaca.

Wyznaczenia często obejmują wystawianie świadectw zdrowia dla świń. Do tej pory stawka ta wynosiła 10zł (dla lekarza była to stawka brutto przed opodatkowaniem 9,30zł). Przy większych ilościach – stosowana była progresja. Nowy cennik przewiduje, że rozpoczęcie nadzoru, niezbędne do wystawienia świadectwa kosztuje 68zł. W wypadku większych ilości zwierząt – zgodnie z zapotrzebowaniem czasowym. Zmieni to w sposób diametralny relacje cenowe dla rolnika (który będzie płacił od 112zł za pierwszą godzinę. W moim terenie często wystawia się świadectwa na jedną sztukę. Będzie więc ona kosztowała 112zł rolnika. Pytanie o dojazd brzmi – czy stawka ta będzie pochodziła z tych 112zł, czy też zmieści się w kwocie wynagrodzenia -68zł).

Tyle czasu trwały konsultacje, a najwyraźniej nikt w ministerstwie nie miał kiedy pochylić się i zrozumieć na czym polega nasza praca i w jaki sposób ją wynagradzać. Kolejnym punktem jest dbałość władz o zapewnienie właściwego poziomu nadzoru. Dotychczasowa polityka idzie w kierunku zastępowania lekarzy technikami, co wiąże się też z brakiem możliwości decyzyjnych u personelu pomocniczego. Polityka kadrowa w weterynarii ma też inny efekt, a mianowicie powstają coraz większe problemy z wyznaczaniem lekarzy. Młodzi nie chcą przyjść do pracy na wieś, a jeżeli podejmują taką pracę, to najchętniej z pominięciem współpracy z inspekcją. Wiąże się to w dużej mierze z ministerialną polityką cenową.

Osoby decyzyjne zatrudnione na szczeblach ministerialnych, wojewódzkich, a bywa, że i na powiatowych – nie zawsze miały styczność z problemami, jakie stwarza praca organiczna na wsi, a mimo to podejmują arbitralne decyzje, często nietrafne. Takim błędom mają zapobiegać konsultacje prowadzone z lekarzami terenowymi, niestety nie wszystko tu działa jak należy. Jest rzeczą zrozumiałą, że inaczej na zagadnienie patrzy ze swojego gabinetu minister, a inaczej lekarz będący jednym z pierwszych ogniw łańcucha, nierzadko stojący po kolana w zwierzęcych ekskrementach. Brakuje łącznika pomiędzy poszczególnymi etapami prowadzącymi do uzyskania założonego celu.

Nie zawsze cel władzy pokrywa się z oczekiwaniami osób pracujących na poszczególnych etapach wytwarzania żywności. Niemniej warto, żeby pomiędzy tymi etapami występowała korelacja, co ułatwi, przyspieszy, a także poprawi jakość produktu końcowego, jakim jest żywność.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stefan Maciejewski



Dołączył: 17 Sty 2011
Posty: 260
Skąd: Łódzkie

PostWysłany: 22 Lip 2022, 10:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jest kanikuła. Wątpię żeby miał kto podpisać czy negocjować dalej. Dotyczy obu stron.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stefan Maciejewski



Dołączył: 17 Sty 2011
Posty: 260
Skąd: Łódzkie

PostWysłany: 22 Lip 2022, 10:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jest kanikuła. Wątpię żeby miał kto podpisać czy negocjować dalej. Dotyczy obu stron.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1406
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 26 Lip 2022, 21:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Koleżanki i Koledzy,

Dzisiaj odbyło się spotkanie „ostatniej szansy” Porozumienia Warszawskiego, reprezentującego środowisko lekarzy weterynarii z Wicepremierem i Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi Henrykiem Kowalczykiem. Tematem rozmów był projekt rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie warunków i wysokości wynagrodzenia za wykonywanie czynności przez lekarzy weterynarii i inne osoby wyznaczone przez powiatowego lekarza weterynarii.

Porozumienie Warszawskie z nadzieją przyjęło deklarację poparcia Wicepremiera Henryka Kowalczyka podwyższenia stawek wynagrodzeń, zawartych w projekcie rozporządzenia przesłanego nam do konsultacji przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jego zdaniem projekt wymaga znaczących korekt. W obecnej sytuacji niezbędne jest także podjęcie pilnych i skutecznych działań umożliwiających podwyższenie płac w roku bieżącym we wszystkich jednostkach organizacyjnych Inspekcji Weterynaryjnej, które do tej pory nie zostały objęte ostatnią ich regulacją. Zgodnie z decyzją Wicepremiera Henryka Kowalczyka dalsze prace nad ostatecznym kształtem rozporządzenia, będą prowadzone przez Porozumienie Warszawskie z Głównym Lekarzem Weterynarii Pawłem Niemczukiem w najbliższy piątek 29 lipca br., a następnie wspólnie zostaną zaprezentowane na spotkaniu uzgodnieniowym we wtorek 2 sierpnia 2022 r.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1406
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 02 Sie 2022, 20:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mamy nową stawkę!
99 zł/godz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1406
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 12 Sie 2022, 18:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

KOMITET PROTESTACYJNY POROZUMIENIA WARSZAWSKIEGO

Warszawa, dnia 12 sierpnia 2022 r.

Komunikat Nr 1

Komitetu Protestacyjnego Porozumienia Warszawskiego

Podczas spotkań negocjacyjnych z Panem Premierem Kowalczykiem w dniach 26 lipca
i 2 sierpnia br. oraz roboczym spotkaniu z Głównym Lekarzem Weterynarii i jego zespołem
w dniu 29 lipca br. uzgodniony został wspólny projekt Rozporządzenia Ministra Rolnictwa
i Rozwoju Wsi w sprawie warunków i wysokości wynagrodzenia za wykonywanie czynności przez lekarzy
weterynarii i inne osoby wyznaczone przez powiatowego lekarza weterynarii (w załączeniu).
Wobec zerwania przez stronę rządową ustaleń podjętych w trakcie powyższych negocjacji poprzez
opublikowanie przedmiotowego rozporządzenia w nieakceptowanej przez nas treści niekorzystnej dla
wyznaczonych lekarzy weterynarii, Komitet Protestacyjny Porozumienia Warszawskiego oświadcza,
że wyczerpały się już możliwości osiągnięcia w trybie negocjacji godziwych wynagrodzeń wyznaczonych
lekarzy weterynarii oraz pracowników Inspekcji Weterynaryjnej w jednostkach organizacyjnych, w których
nie przeprowadzono ich waloryzacji.
WOBEC POWYŻSZEGO JEDYNYM ŚRODKIEM DO UZYSKANIA POWYŻSZYCH CELÓW JEST SOLIDARNY
PROTEST CAŁEGO ŚRODOWISKA LEKARZY WETERYNARII I PRACOWNIKÓW INSPEKCJI WETERYNARYJNEJ.
Komitet Protestacyjny Porozumienia Warszawskiego przystępuje więc do organizacji protestu, a jego
powodzenie zależy od solidarnego i zaangażowanego udziału w nim nas wszystkich!
Pierwszym krokiem jest spotkanie wszystkich lekarzy weterynarii oraz pracowników Inspekcji
Weterynaryjnej, które odbędzie się 28 sierpnia 2022 roku (miejsce i godzinę podamy w najbliższym czasie).
Podczas spotkania przyjęta zostanie „mapa drogowa” i formy protestu.
Naszym celem jest:
 przyjęcie przez rząd RP rozporządzenia o wynagrodzeniach w treści wypracowanej i uzgodnionej
z Wicepremierem Henrykiem Kowalczykiem
 przyjęcie przez rząd RP naszych uwag do Rozporządzenia o opłatach
 zapewnienie środków finansowych na podwyżki płac pracowników w jednostkach organizacyjnych
Inspekcji Weterynaryjnej, w których w ostatnim okresie nie przeprowadzono ich regulacji
 zapewnienie odpowiednich środków dla urzędowych lekarzy weterynarii oraz pracowników Inspekcji
Weterynaryjnej w budżecie na rok 2023
APELUJEMY DO WAS WSZYSTKICH O WYKAZANIE W TEJ TRUDNEJ SYTUACJI SOLIDARNEJ POSTAWY GODNEJ

LEKARZA WETERYNARII I PRACOWNIKA INSPEKCJI WETERYNARYJNEJ
ZAPRASZAMY NA SPOTKANIE W DNIU 28 SIERPNIA 2022 ROKU
Nasza przyszłość jest w naszych rękach – nikt nie zrobi tego za nas!!!

Z wyrazami szacunku,

Komitet Protestacyjny Porozumienia Warszawskiego
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1406
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 22 Sie 2022, 09:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Od chwili, kiedy weszło w życie rozporządzenie o cenach wynagrodzeń – w inspekcji weterynaryjnej zapanował chaos. Minister, jak to minister – obiecał złote góry i obecnie przebywa na urlopie. Bardzo to dziwna sytuacja, gdy co innego słyszymy od ministra, a co innego ukazuje się drukiem, jako rozporządzenie.

Tęgie głowy deliberują nad problemami wynikłymi z bałaganu, jaki został wprowadzony postępowaniem departamentu, jakiemu podlegamy. Świadczy to o całkowitej nieznajomości realiów, przepisów wśród urzędników wydających nam polecenia. Mało, że w kropce są lekarze wyznaczeni, inspektoraty począwszy od powiatowych, aż po najważniejszy – nijak nie umieją zaimplementować nowych rozporządzeń. Chaos, jaki panuje w urzędach weterynaryjnych można porównać z próbą dzielenia przez zero. Excel po otrzymaniu takiego polecenia – generuje błąd. Można to próbować obejść różnymi metodami, ale błąd pozostaje błędem. Ot, taki przykład myślenia życzeniowego.

Lekarze weterynarii od lat muszą zmagać się z realiami ekonomii. Z tego też powodu zmiany cen nie są dla nas niczym obcym. Praktycznie z dostawy na dostawę musimy zmieniać cenniki. Te zmiany muszą mieć ręce i nogi, bo inaczej można wypaść z rynku. Tymczasem ministerstwo, jakiemu podlegamy nie potrafi zarządzać cenami i stosuje cenniki życzeniowe. Mniej równa się więcej, a więcej równa się nic.

Nie znam się na pokrętnych zasadach z jakimi muszą się mierzyć inspektoraty, aby móc wypłacić nam wynagrodzenia, ale podejrzewam, że ma to coś wspólnego z przekonywaniem Excela, że dzielenie przez zero jednak istnieje. Niestety, tak, jak nie uda się nam przekonać programu komputerowego do działania stawiającego na głowie matematykę, tak i inspektoraty nie wycisną z budżetów wojewódzkich pieniędzy, które nie istnieją.

Swego czasu wprowadzona została zasada, że wypłacić z kasy można tylko tyle, ile się w niej znajduje. Siła tej zasady jest tak wielka, że w wielu powiatach lekarzom zdarza się oczekiwać na wynagrodzenia do momentu, kiedy w kasie pojawią się pieniądze. Są pieniądze, które wpłacają indywidualni rolnicy, firmy, budżet. Najłatwiej docisnąć rolników, firmy potrafią stawiać skuteczny opór, a budżet? Budżet rządzi się własnymi prawami i żeby wycisnąć z niego kasę – trzeba odpowiednio wcześniej tą kasę zamówić. Konieczne jest wyliczenie ile pieniędzy i na co potrzeba. Czyli w chwili, gdy otrzymujemy 20% „podwyżkę” cen za badania monitoringowe, wprowadzaną w środku roku budżetowego – machina budżetowa reaguje w sposób bardzo prosty. Stwierdza, że nie jest Salomonem i nie wypłaci, mimo że ministerstwo sugeruje coś innego.

Rozumiem, że w departamencie nikt się nie zna na ekonomii. Ale, jak się czegoś nie wie, to pytamy na początek wujka Google, później osoby oblatane w temacie. Cóż problem jest duży, a najwidoczniej przerósł on możliwości intelektualne naszego departamentu.

Bezpośrednie zwarcie z rolnikami nastąpiło z chwilą gdy pojawiła się konieczność pobrania opłat za świadectwa zdrowia. Opłata administracyjna za przewiezienie świniaka wynosi 112,80zł. Toż, jak jadę expresem do Warszawy, kosztuje mnie to mniej, niż sama wiza dla świniaka, nie mówiąc o koszcie transportu takiego zwierzęcia.

Powstał myk, czyli obejście, a może i ta sytuacja ma jakąś urzędową taksonomię? Jak zwał, tak zwał – wszystko wskazuje, że jakieś globalne podliczenie świadectw wystawianych w Polsce – dowiodło, że 70% pieniędzy pochodzi od wiz dla świń z gospodarstw liczących sobie poniżej magicznych 50 sztuk zwierząt, natomiast 30% pochodzi z gospodarstw od 51 sztuk w górę. Dlatego pojawiła się ulga i od pomniejszych hodowców można ściągać po 40zł. Jest to chyba rozliczenie ogólnopolskie, a jak wiemy województwa mamy rozmaite i co w jednym województwie będzie sukcesem ekonomicznym, w drugim może doprowadzić do blokady komputera, co zaskutkuje brakiem wynagrodzenia. „Z jedności wiele” – „e pluribus unum”, to motto na Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych. Niestety, nie wystarczy mieć przed oczyma to motto, żeby ekonomia zaczęła działać, żeby odblokować komputery. Bzdurne rozwiązania prowadzą do tworzenia idiotycznych protez ekonomicznych i – niestety liczenie życzeniowe jest niczym cukier sypany do baku samochodowego.

Myślę sobie, że może jakoś da się wypłacić te wynagrodzenia pochodzące z opłat wnoszonych przez rolników, przez firmy. Ale jak wypłacić choćby grosik z budżetu państwa? Niejednokrotnie widziałem księgowe ścigające brakujący grosz z rozliczenia budżetowego. Mało, że dziewczyny siwiały i łysiały, to na dodatek okazywało się, że budżet nie cytryna i wycisnąć się z niego nic nie da.

Prezes Izby Lekarsko-weterynaryjnej zarządził wielką debatę, protest na 28 sierpnia. Ta data ma do siebie, że uwzględnia procedurę „gotowania żaby”. Mianowicie 28 sierpnia dokonana na nas manipulacja cenowa – nieco przyschnie i możliwe, że będziemy oględniejsi w ocenach, propozycjach protestu. Zobaczymy, czas pokaże. Niemniej Jacek powiedział, że tak naprawdę ludzie ruszą się, gdy w połowie września okaże się, że na naszych kontach pojawią się kwoty zgodne z matematyką, a nie z życzeniowym myśleniem departamentu. Natomiast obiecane przez ministra kwoty marzeń pozostaną w strefie nadprzyrodzonej.

Cały czas mówię o błędach rachunkowych, a dochodzi jeszcze jedna sprawa, mieliśmy obgadne kwoty podwyżek, zaakceptował je wicepremier. I co? Premier kłamie? Tak, trąbią o tym na prawo i na lewo gazety, telewizja. Ale, żeby tak prosto w oczy nas okłamać? Fakt, genealogia obecnego ministra rolnictwa mówi o rozlicznych doświadczeniach związanych z rozwiązywaniem problemów związkowych. Ale czemu to doświadczenie obraca się przeciwko nam?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stefan Maciejewski



Dołączył: 17 Sty 2011
Posty: 260
Skąd: Łódzkie

PostWysłany: 28 Sie 2022, 18:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Już dobranocka, wiadomo co i jak?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1406
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 08 Wrz 2022, 23:30    Temat postu: Bez tematu, o pieniądzach. Odpowiedz z cytatem

Pani Paulina, nasza księgowa dopada rozliczeń, niczym celebryta, tańczący detektyw Rutkowski. Niemniej pani Paulina nie życzy sobie być utożsamianą z telewizyjną sławą, bo ma dużo ładniejszą fryzurę. Otóż jej śledztwo wykazało niesłychane szczegóły, które w codziennym pędzie życia mamy zwyczaj omijać.

Mamy takie czasy, że do liczenia służą co najmniej kalkulatorki, jeżeli nie komputery. I może właśnie w związku z tym panuje swoboda w wydawaniu rozporządzeń kontrolujących najrozmaitsze ceny. Weterynaria nie jest "od macochy" i doświadczyła tego trendu.

Ostatnia regulacja cen została zrobiona jakoś tak bez głowy. Zmian powstało dużo, choć niewielkich. Te maleńkie kroczki stanowią jednocześnie ogromne pole dla interpretacyjnego popisu dla księgowych. Ceny w zasadzie miały być uproszczone i stąd w rozporządzeniu, niczym perpetuum mobile figuruje godzinowa stawka za czynności =112,80zł. Wszystko tyle kosztuje, no może co bardziej wyszukane czynności urzędowe są odpowiednio droższe. Doszło nawet do tego, że inspekcja, niczym wąż zaczęła pochłaniać własny ogon, wyznaczając stawkę za kontrolę aptek weterynaryjnych. Stawka ta, oczywiście wynosi za rozpoczętą godzinę kontroli 112,80zł – tyle bowiem zdaniem departamentu kosztuje godzina pracy lekarza weterynarii.

Skoro mamy już podstawę, zaczęły powstawać łamigłówki. Co zrobić, jeżeli kontrola przeciągnie się ponad godzinę? Proste! Dzielimy godzinę na kwadranse – i gotowe. Ale, ale! Kolejna godzina powinna być tańsza, bo lekarz jest na miejscu, wszyściutkie szpargały, narzędzia ma już gotowe do pracy, gdyż przygotował je w pierwszej godzinie kontroli! Więc druga godzina niech sobie kosztuje połowę tego, co pierwsza! Natomiast sprawiedliwym będzie uznać, że każdy nowo rozpoczęty kwadrans będzie kosztował 14,10zł.

Nie wnikam w przeskomplikowane metody ekonometrycznej wyceny pracy lekarza, albowiem na takie liczenie mają swoje powiedzonko Rosjanie – biez poł litra nie razbieriosz! Stawka za pracę w dużej jest wynikiem konsensusu my mówimy tyle, oni, że tyle i spotykamy się na ichniej cenie.

Idąc dalej tropem ministerialnej ekonomiki, dochodzimy do momentu, kiedy pojawia się kwestia pracy w godzinach nocnych, świątecznych. W biurach departamentu powstały odpowiednie mnożniki. Pierwszy to 1,15 czyli współczynnik obowiązujący podczas pracy w nocy, albo nad ranem. Drugi współczynnik to 1,2 – dotyczy czynności wykonywanych w święta, albo – co częściej – w wolne soboty. I co? Ano fajnie! Mamy z wielkim pietyzmem wycenione stawki opłat i wynagrodzeń.

Sprawa zaczyna się walić, gdy przychodzi do podsumowania miesięcznego takich opłat, a tu nagle co i rusz pojawiają się kwoty z trzema miejscami po przecinku! A takich kwot w księgowości to nie lubią, oj nie lubią! Mówią, że od wklepywania nadprogramowych cyferek nie tylko bolą ręce, ale traci się cenny czas. No i po części mają rację, bo podobno grosz się nie da podzielić.
Niemniej – Polak potrafi! Powstają w związku z tym różne łamańce, rozbijające się o kwestię zaokrągleń. Te pół, czy ćwierć grosza trzeba jakoś ogarnąć, żeby wyglądały! Pytaniem jest – kiedy przystąpić do takiego ogarniania. Ciśnie się na klawiaturę chęć skorygowania cennika opłat, wynagrodzeń, ale one cenniki pochodzą od samego Ministra, najwyższej władzy w naszym zawodzie! Przecież nikt nie ośmielił się korygować tablic Mojżesza przyniesionych z góry Synaj!

Można zrobić zaokrąglenie na koniec miesiąca, będzie to chyba najdokładniejsze oddanie przemyśleń departamentu od bezpiecznej żywności. Na koniec miesiąca? A przecież na drodze do podsumowania miesiąca jest tyle rozliczeń cząstkowych, które będą bardzo głupio wyglądały z tymi - pozycjami koma sześć. Czyli powstaje pytanie, kiedy zaokrąglić, a kiedy pisać dokładnie. Wśród biegłych w piśmie panuje wielki rozgardiasz, kłótnie nieomalże, bo każdy chce jak najwierniej oddać myśl zesłaną weterynarii z Wielkiej Góry. Te przemyślenia są zależne od województwa, powiatu, ba dnia i godziny analizy przez poszczególnych uczonych w piśmie.
Najgorzej będzie, gdy konieczność wystawiania opłat trafi w ręce zwykłych faryzeuszy! Dopiero tutaj zobaczymy, że rzeczywistość jest naprawdę kwantowa! Bowiem żaden kwantechizm nie ogarnie przebiegu myśli poszczególnych poborców opłat. Oczywiście, inspektoraty będą starały się korygować, ot marzenie ściętej głowy!

Dla mnie, laika - najśmieszniejsza jest wycena pracy techników weterynaryjnych, nazywanych na potrzeby cennika wynagrodzeń, urzędowymi pracownikami pomocniczymi (przy okazji – fajna nazwa, co?). Otóż przyjęto, że za godzinę pracy technika weterynarii – należy się 45zł. Bardzo prosta, równa ilość pieniążków. To jednak Polska! Ta zapałka została podzielona na cztery kwadranse! Za kwadrans przysługuje w zasadzie czwarta część godzinowego wynagrodzenia. Po Bożemu wychodzi więc 11,25zł. I fajnie! Niemniej technikom często przychodzi pracować w nocy, w święta. Ależ, nic prostszego, mamy mnożnik! 1,15 dla nocy i 1,2 dla świąt. I tu właśnie możemy dostrzec relatywizm.

Departament zauważył, że w przypadku pracy w godzinach nocnych cena godziny 45zł * 1,15 = 51,75zł – ta cena nie daje się podzielić po bożemu, tak bez głupich półgroszówek! Mądre głowy postanowiły zaszaleć i – wyznaczyły cenę za kwadranse. Czemu? Bo nocna ćwiartka godziny kosztuje dokładnie 12,9375zł!

Od czego jest teoria Einsteina? Departament, swoją mocą do Rozporządzenia wprowadził zaokrąglenie, relatywizm taki, okazuje się! Bo w zasadzie wyliczenie matematycznie jak najbardziej prawidłowe, wyniosło 12,94zł i łup, pieczątka! Proste? A właśnie dzięki temu rozwiązaniu, faryzeusze, lud prosty dostąpią wiedzy, na czym polega zagięcie czasoprzestrzeni, ba - lizną nieco teorii falowo-korpuskularnej!

Wiadomo, jak dłuży się czas w nocy. Pierwsza godzina nocnej pracy technika kosztuje, zgodnie z rozporządzeniem 51,75zł, a następnie zgodnie z cennikiem naliczamy piętnastominutówki, czyli 12,94zł * 4 = 51,76zł. Czas, rzeczywiście jest z gumy. Pierwsza godzina 51,75zł, a każda następna, licząc z astronomiczną dokładnością już 51,76zł. Czyli wynagrodzenie technika weterynarii, dzięki wspomnianemu zakrzywieniu rzeczywistości – wzrasta! I nie jest to jakaś tam durna wycena typu, że będziesz kopał stąd do wieczora, ale wyższa matematyka, ekonometria.

Cóż doba weterynaryjna jest najwyraźniej umowna i jest zgodna z dobą Kodeksu pracy, który stanowi: (Art. 1517. § 1. Pora nocna obejmuje 8 godzin pomiędzy godzinami 21.00 a 7.00.) Ta doba, zgodnie z Kodeksem ma jednak mnożnik 1,2, a nie 1,15, jak tego chce nasz departament. A co z pracą w dni wolne? Zajrzyjmy do wspomnianego Kodeksu. Jest tam artykuł (art. 15111 § 1 kp) mówiący, że za pracę w takim czasie przysługuje dzień wolny, (ten dzień wolny przysługuje za choćby jedną godzinę przepracowaną w czasie ustawowo wolnym). A jeżeli jest to niemożliwe - wynagrodzenie wynosi dodatkowe 100%, czyli mnożnik 1,2! Tak przynajmniej mówią przepisy. Co tam przepisy! Departament ma immunitet! Czyżby cowidowy?

Jaki z tych dywagacji wynika morał, nauka na przyszłość? Moim zdaniem - żaden, zrobią z nami, co zechcą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1406
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 06 Paź 2022, 14:37    Temat postu: Płynie wszystko. Nie tylko czas! Odpowiedz z cytatem

Muszę pochwalić umiejętności przerabianie igieł na o wiele potężniejsze narzędzia, umiejętności jakimi dysponuje nasza Pani Księgowa.
Otóż niewiele dni wcześniej pisałem o Jej odkryciu w zakresie wyliczania wynagrodzeń dla techników weterynarii. Te pół grosza różnicy, jakie rozliczała nasza Pani Księgowa to chyba tylko wierzchołek góry lodowej - pewnie.
Jest w tych obliczeniach wynagrodzeń dla techników jeszcze jeden haczyk. Rzecz w tym, że stawka kwadransowa nota bene wydobyta z cennika wynagrodzeń przez uważnych mistrzów algebry - ma też swoje zakrętasy. Otóż w czasie jednej zmiany może dojść do konieczności rozliczania zarówno w/g stawki dziennej, jak i nocnej, albo świątecznej. Wówczas dzieje się tak, że pierwsze godziny dyżuru rozlicza się według jednej stawki godzinowej, a następnie kwadransowej, a kolejne godziny już według innej stawki kwadransowej.
Skomplikowane, prawda? Niemniej nikt nie mówił że w weterynarii jest łatwo!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group