Forum Medicus Veterinarius Strona Główna Medicus Veterinarius

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Moje uwagi na temat "Życia weterynaryjnego".

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1344
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 11 Lis 2018, 19:30    Temat postu: Moje uwagi na temat "Życia weterynaryjnego". Odpowiedz z cytatem

Czym się różni interpretacja od nadinterpretacji?


Zaintrygował mnie artykuł doradcy podatkowego, pana Marcina Szymankiewicza – (ŻW nr 10 str. 671). Od pewnego czasu Życie Weterynaryjne zamieszcza artykuły wyjaśniające zawiłości weterynaryjnego systemu podatkowego. Próbę uporządkowania zagadnień fiskalnych związanych z wykonywaniem wyznaczeń swego czasu podejmował też Medicus Veterinarius. Było sympozjum naukowe, komisje sejmowe, ale skończyło się symbolicznymi korektami.

W kwestii opodatkowania wynagrodzeń nurtuje mnie, podobnie jak i wiele Urzędów Skarbowych, Inspektoratów – problem tego, co w weterynarii – można uznawać za wynagrodzenie. Dziennik Urzędowy z 2018r poz.129 – w jednym akapicie mieści pozycje określone jako część podstawową, wynagrodzenie za usługę, a także zwrot udokumentowanych kosztów dojazdów i leczniczych produktów weterynaryjnych. Czytając zapis literalnie można dojść do wniosku (do jakiego zresztą doszedł nieco inną drogą doradca podatkowy, pan Marcin Szymankiewicz), że opodatkowaniu podatkiem dochodowym, składką ZUS podlegają wszystkie składniki wynagrodzenia. Jednym słowem zmuszeni jesteśmy płacić podatek dochodowy, oraz składki ZUS zarówno od wykonanych czynności, jak i od użycia do ich wykonania samochodu prywatnego, oraz od materiałów leczniczych.

Kalkulacja kosztów dojazdu ma z zasady – zwrócić właścicielowi pojazdu koszty użycia samochodu do wykonywania czynności z wyznaczenia. Są to pieniądze niejako „prywatnie” wyłożone przez lekarza w celu dojechania do świadczonej usługi. Urzędowa stawka ściśle określa, że koszt wynosi dokładnie tyle, z dokładnością do czterech miejsc po przecinku, niezależnie od marki samochodu, zużycia paliwa itd. Wyznaczony lekarz używa pieniędzy z portfela w celu wykonania zadań. Są to pieniądze opodatkowane wszelkimi możliwymi podatkami, począwszy od VAT, a kończąc na ZUS. Te pieniądze inspekcja zwraca lekarzowi. W zasadzie. Zdaniem niektórych ekspertów podatkowych – trzeba je jeszcze raz opodatkować podatkiem dochodowym, składką ZUS. Podobnie punkt „b” wspomnianego rozporządzenia – wrzuca do tego samego koszyka koszt materiałów. Są to materiały rozliczane z Inspekcją w sposób naruszający Ustawę VAT, bo bez jakiejkolwiek marży (nosi to nazwę sprzedaży protekcyjnej). Lekarz weterynarii użyte materiały musi – zgodnie z literą rozporządzenia - opodatkować podatkiem dochodowym i składką ZUS. Jest to zadziwiająca konstrukcja podatkowa, raczej niespotykana w innych zawodach, ale nikt przecież nie mówi, że weterynaria podlega tym samym prawom, co cała reszta obywateli. W zasadzie rząd walczy z tak zwanym „podwójnym opodatkowaniem”, ale Urząd Skarbowy – ma nie walczyć, a ściągać – i robi to bardzo skutecznie!

Logika i przepisy podatkowe – nie zawsze idą w parze, co powoduje, że w różnych województwach, ba w różnych powiatach interpretacja niby tych samych zapisów jest różna. Najciekawsze jest jednak to, że „beneficjentem” takiego, albo innego rozumienia przepisów zawsze jest wyznaczony lekarz weterynarii.

Doradca podatkowy opisujący temat – zawęził problem, dla przejrzystości tekstu. Wyznaczenia można rozliczać albo osobiście, albo poprzez swój gabinet. Doskonale wiemy, że lekarz może posiadać zarówno swój własny samochód, jak i samochód „służbowy”, gabinetu weterynaryjnego. Użycie samochodu służbowego do celów prywatnych – wiąże się z całą litanią kolejnych ścieżek fiskalnych. Przejdźmy na chwilę do rozliczenia wyznaczenia zakładu leczniczego, a nie osobistego – lekarza.
W takim przypadku często powstaje konieczność rozliczenia podatku VAT od wykonywanych czynności. Mamy do rozliczenia trzy pozycje – usługa, dojazd i użycie materiałów leczniczych.
Przy rozliczaniu usługi – płatnik podatku od towarów i usług stoi na zdecydowanie straconej pozycji w stosunku do lekarza nie obarczonego tym wynalazkiem fiskalnym. Żadne zapisy w dziennikach urzędowych nie wspominają, czy pozycje czynności wykonywanych z wyznaczenia należy opodatkować wspomnianym podatkiem. Są lekarze traktujący stawki z cennika jako netto, a są lekarze traktujący je jako wartości brutto. Żeby był śmieszniej – istnieją zasadnicze rozbieżności co do stawki podatku VAT od wspomnianych czynności. Mogą to być – 23%, 8%, a nawet stawka zwolniona. Zależnie od interpretacji konkretnego US. lekarze zmuszeni rozliczać się z podatku VAT są poszkodowani w stosunku do niepłacących tego podatku, a w założeniach – mieli być niejako uprzywilejowani wobec tych, co nie podlegają wspomnianej daninie. A jaki jest VAT od dojazdu i materiałów leczniczych? Materiały można sprzedać z takim samym podatkiem VAT, z jakim się je kupiło – tu sytuacja jest jasna. Natomiast kwestia użycia samochodu służbowego stanowi poletko udeptanej ziemi dla doradców podatkowych chcących doprecyzować przepisy z US.

W miarę rozsądnym rozwiązaniem jest schowanie głowy w piasek i liczenie, że „jakoś to będzie”. Dlatego księgowi, doradcy podatkowi i urzędnicy skarbowi na prawo i lewo – opodatkowują co się tylko da opodatkować, żeby mieć spokój sumienia, że nic nie zostało pominięte.
Powiadają, że sposób widzenia zależy od miejsca siedzenia. Zacznijmy od lekarzy wolnej praktyki. Który lekarz, a szczególnie mający jakieś wzięcie – chce walczyć z komputerem, cyferkami? Żaden. Przepisy są zagmatwane i nieklarowne. Lekarzowi łatwiej jest zwalić buchalterię na wyspecjalizowne agendy, czy to będzie biuro rachunkowe, czy pani Asia z Inspektoratu. Lekarze gotowi są nawet przepłacić, żeby tylko nikt ich nie ścigał.

Jak wygląda to ze strony biura rachunkowego, doradcy, czy innej osoby zajmującej się rozliczaniem finansów lekarza? Tu najbezpieczniejszą metodą jest takie liczenie podatku, żeby zapłacić „z małą górką”. Wilk i owca pozostają w dobrostanie.

Urząd skarbowy – chce zapewnić pieniądze na 500+ i inne temu podobne akcje. Urzędnik skarbowy w chwili, kiedy dostanie podatek większy, niż powinien – będzie się łagodnie prężył i mruczał niczym drapany po podgardlu kot. Gorzej, gdy takiemu kiciusiowi nastąpi się na ogon.

A lekarz powiatowy, dyrektor? Toż to jedni z najbardziej zajętych ludzi w inspektoratach! Finanse mają spoczywać w rękach zaufanej, kompetentnej księgowej i ona ma pełnię władzy w tym zakresie. Ona decyduje za co i ile zapłaci, jak opodatkuje i tak dalej. Oczywiście, skoro są jakieś widełki, obejścia – najlepiej poprowadzić rozliczenie tak, żeby wyznaczonemu zapłacić możliwie minimalną kwotę, bo w razie kontroli będzie to bezpieczniejsze dla księgowości, powiatowego, a niejednokrotnie dla lekarza wyznaczonego.

Jakich sposobów by się lekarz nie imał dla zapewnienia sobie dobrobytu – zawsze napotka na miękki bufor łagodzący ewentualne potknięcia fiskalne. W kieszeni wyznaczonego lekarza tkwią liczne dreny wysysające – co i ile się tylko da.

Wysoko sobie cenię próbę, jaką podjął pan Szymankiewicz. Doradca podatkowy opisał nam jedną z opcji rozliczeń, opcję przyjętą w określonym terenie, w konkretnym przypadku. Opcja jest bezpieczna dla doradcy i lekarza. Wszystko, co tylko dało się opodatkować – zostało opodatkowane. O to nam wszystkim chodzi, prawda? Niemniej patrząc na pozorną przejrzystość rozliczeń łatwo zapomnieć, że każdy, ale to każdy element może w dowolnym momencie zostać podważony. Dobrze, że nikomu nie chce się wywoływać wilka z lasu.

Stajnię Augiasza dało się wyczyścić prostą metodą. Czy jest ktoś, kto da radę puścić strumień przez korytarze skarbowego labiryntu? A może potrzebny jest Aleksander Macedoński ze swoim tasakiem do rozwiązywania węzłów?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Piotr Kałużny



Dołączył: 09 Maj 2004
Posty: 333

PostWysłany: 14 Lis 2018, 08:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W naszym przypadku takim tasakiem jest brak zainteresowania dla zajęć powodujących opisane przez Włodka problemy. Niestety nie jesteśmy Aleksandrami. Każdy z nas jakoś się do środowiska przystosował. Jedną z adaptacji jest pozyskanie pieniędzy dla fiskusa, bez zbyt dużych nakładów pracy, można też uprościć procedury wykonywania tejże pracy. Jeśli działamy w środowisku dla siebie przyjaznym i jesteśmy przygotowani na niezapowiedziane kontrole naszych czynności w terenie zgodnie z przedstawionym przez nas harmonogramem, to można zajęczą metodą jakoś działać. Niestety coraz lepsze metody kontroli, krzyżowe porównywanie różnych naszych sprawozdań i coraz mniej przyjazne środowisko często czynią nasze działania bardzo ryzykownymi. Wówczas opis naszych działań ukazuje się na antenie różnych zbyt dociekliwych telewizji, lub na szpaltach różnych pism o zasięgu lokalnym czy też ogólnokrajowym. Dociera również na biurko Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej i cóż on biedny ma wówczas uczynić ? Taki Rzecznik zna sytuację wie, że stawki za nasze czynności, jeśli zastosować wszystkie procedury, doprowadzą nas do bankructwa, ale prawo jest prawem.
Co zaś tyczy się prawa, to najmniej uszczerbku podatkowego poniesiemy gdy czynności wykonujemy jako ZLZ i na sprzęcie do niego należącym. Warunkiem jest, że stawka VAT to „zwolnione” (niestety nie da się zastosować stawki „0”) i czynności te wykonujemy w równych ilościach miesięcznych przez cały rok. Jeśli większość lub wszystkie czynności wykonujemy wiosną (np.: monitoring), to z powodu „koszyka” usług zwolnionych z VAT, na zwrot części VAT-u z pozostałych usług będziemy musieli poczekać aż do rozliczenia rocznego. Do US nie można się udać z pytaniem jak rozliczyć podatek, bo wówczas tak jak napisał Włodek w odpowiedzi usłyszymy, że opodatkować musimy wszystko. W US należy w formie pytania przedstawić własną logiczną interpretację prawa popartą cytatami z tegoż prawa. Wówczas odpowiedź bardzo często brzmi „Tak ma pan/pani rację”.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1344
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 27 Lis 2018, 11:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zanim napiszę coś więcej o interesujących niektóre osoby rzeczach - polecam artykuł:

https://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/585999,mf-preferencyjny-vat-leki-dla-zwierzat-zniesienie.html

Lecznicze produkty weterynaryjne mają zniknąć z listy towarów objętych 7-proc. VAT - wynika z projektu nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług, autorstwa Ministerstwa Finansów. Oznacza to wzrost stawki VAT na te leki z 7 do 23 proc.
Do projektu, który znajduje się na etapie opiniowania, dołączony jest szereg załączników. Załącznik, zawierający proponowany wykaz towarów i usług opodatkowanych stawką podatku VAT w wysokości 7 proc. znajdują się "produkty lecznicze – z wyłączeniem produktów leczniczych weterynaryjnych". Chodzi o produkty "dopuszczone do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, zgodnie z przepisami Prawa farmaceutycznego oraz te, które uzyskały pozwolenie wydane przez Radę Unii Europejskiej lub Komisję Europejską".

Jednocześnie proponowany załącznik do projektu ustawy zawiera pozycję "usługi weterynaryjne" na liście towarów i usług objętych 7-proc. VAT.

Dotychczas odpowiedni załącznik obowiązującej ustawy o VAT przewidywał 7 proc. stawkę podatku na "podstawowe substancje farmaceutyczne, leki i pozostałe wyroby farmaceutyczne". Zapis precyzuje, że chodzi "wyłącznie produkty lecznicze dopuszczone do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, zgodnie z przepisami Prawa farmaceutycznego".

Poniedziałkowy "Puls Biznesu" napisał, że "propozycje, które znalazły się w ustawie zmieniającej VAT, zaszkodzą polskim mięsiarzom, mleczarzom, ale też właścicielom psów i kotów - alarmują różne branże". "Chodzi o podwyższenie stawki VAT na leki weterynaryjne z 8 proc. do 23 proc., którym właśnie zajmują się politycy" - czytamy w "PB".

Polskie Stowarzyszenie Producentów i Importerów Leków Weterynaryjnych POLPROWET szacuje, że rynek jest wart rocznie około 1 mld złotych. Wraz z podwyżką VAT-u przybędzie mu więc dodatkowo ok. 150 mln zł.

"To nie są pieniądze, które wspomogą budżet państwa, ale jednocześnie to kwota, która może mieć naprawdę solidne negatywne konsekwencje dla przemysłów mięsnego, mleczarskiego, a w efekcie dla konsumentów tych produktów, oraz właścicieli 15 mln psów i kotów" - powiedział, cytowany przez "Puls Biznesu", dyrektor POLPROWET-u Artur Zalewski.

Gazeta przypomina, że wiceminister finansów Filip Świtała, pytany o VAT na leki weterynaryjne podczas posiedzenia Sejmu, wyjaśniał, że to zaledwie propozycja, która zostanie poddana pod dyskusję. "W branżach, które sprawa dotknie, jednak zawrzało" - pisze dziennik.


Idźmy dalej - skąd wynika takie działanie władz?

https://ksiegowosc.infor.pl/podatki/vat/stawki-vat/767445,Stawki-VAT-na-niektore-wyroby-medyczne-zmiany-od-2018-r.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group