Forum Medicus Veterinarius Strona Główna Medicus Veterinarius

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Porozumienie Wielkopolskie
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Kałużny



Dołączył: 09 Maj 2004
Posty: 330

PostWysłany: 01 Lip 2015, 12:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Już nie pierwszy raz podejmujemy wspólne działania. Jak dotąd nigdy nie udało się osiągnąć wszystkich zamierzeń. Zawsze nasza jedność się posypała. Czy tym razem się uda?
Niewątpliwą nowością i nadzieją na powodzenie jest fakt, iż to inspekcja, jest obecnie inicjatorem porozumienia. Niestety protest znów oprzeć się ma na lekarzach urzędowych z dużych zakładów, a to założenie nigdy się nie sprawdziło. Tym razem stowarzyszenie lekarzy wyznaczonych również nie wzięło udziału w spotkaniu. Problemem jest też to, że nasze dwie główne grupy zawodowe są znowu w innych miejscach na „skali dobrobytu”. Tym razem to inspekcja jest przyciśnięta do dna. Czy więc i teraz jedyną grupą zdolną do podjęcia działań będzie „mała urzędówka”? Czy zostanie wyraźnie i na długo wsparta przez inspekcję? Czy „duża urzędówka” przyłączy się?
Jeśli i teraz nic się nie zmieni, to może wreszcie zrozumiemy, że do tej samej rzeki nie należy wchodzić. Może wreszcie poszukamy alternatywnych pieniędzy dla weterynarii, a nie tylko „państwowych groszy”.

W inspekcji już w tej chwili zatrudnienie lekarzy zmniejszyło się o przeszło 5 %, a zatrudnienie innych zawodów w zrosło o ponad 20 %. Ceny usług w dużych miastach wreszcie delikatnie poszły w górę. Chętnych do monitoringu coraz mniej. Może w tym należy upatrywać szansy dla nas?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stefan Maciejewski



Dołączył: 17 Sty 2011
Posty: 196
Skąd: Łódzkie

PostWysłany: 02 Lip 2015, 22:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Termin niby dobry,przedwyborczy....trochę późno, sukcesów nie wróżę, jeszcze za małe wkk...w powiatach.Premier Kłamaczowa obieca coś na kiedyś, dostaną po 135 pln i cześć.To musi naprawdę p.dolnąć.Jakaś zaraza albo inna kosmitka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jacek Sośnicki



Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 19
Skąd: Kalisz

PostWysłany: 03 Lip 2015, 23:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W dniu 02.07.2015r. sygnotariusze Porozumienia Wielkopolskiego spotkali się z Głównym Lekarzem Weterynarii celem zapoznania go z motywami rozpoczęcia protestu i planowanymi działaniami aby osiągnąć zakładane cele. Główny Lekarz odniósł się ze zrozumieniem do oczekiwań pracowników Inspekcji i obiecał wesprzeć działania Porozumienia kierując zdecydowane w tonie pismo do szefa Służby Cywilnej Pani Bartyzel w którym potwierdza ośmioletnie wstrzymanie waloryzacji wynagrodzeń i zwraca uwagę na rosnące zniecierpliwienie pracowników Inspekcji Weterynaryjnej. Główny Lekarz rozumie frustrację pracowników, którzy mają coraz więcej zadań a zarabiają relatywnie coraz mniej co nie sprzyja podnoszeniu kwalifikacji i zaangażowaniu w tak mało satysfakcjonujące finansowo zajęcie. Z pomocą Głównego Lekarza Weterynarii zaplanowano kolejne spotkanie sygnotariuszy Porozumienia Wielkopolskiego z Wojewódzkimi Lekarzami Weterynarii aby przybliżyć im postulaty i planowane działania mające zwrócić uwagę społeczeństwa na nasze problemy.. L
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Marek Nowak



Dołączył: 20 Sie 2004
Posty: 11
Skąd: warszawa

PostWysłany: 05 Lip 2015, 12:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ARTYKUŁ Z WP.PL Z 5 LIPCA 2015

Dlaczego Polacy będą zabijać i palić zdrowe świnie?

Wybijanie świń to polska odpowiedź na afrykański pomór. W ramach rządowego programu bioasekuracji będziemy zabijać tysiące zdrowych zwierząt. A mięso palić.
Ostateczne przygotowania do wygaszenia hodowli siedmiu świń Jerzego G. trwały prawie trzy tygodnie. Już kilka miesięcy wcześniej świnie objęte zostały najlepszą opieką weterynaryjną na świecie. Regularnie odwiedzał je weterynarz. Badał. Pobierał krew. A próbki wysyłał do akredytowanego przez Unię Europejską ośrodka w Puławach. Po czterech seriach badań, które w sumie kosztowały prawie 6 tys. zł, uznano, że zwierzęta są w stu procentach zdrowe i wolne od ASF, czyli Afrykańskiego Pomoru Świń. Zgodnie z nowo uchwalonymi przepisami oznacza to, że można je zawieźć do rzeźni. Zabić, a mięsopoddać utylizacji. Konkretnie spalić w piecu. - W emocjonalnym ujęciu można uznać utylizację tego mięsa jako stratę. Jednak w walce z chorobą zgodnie z krajowymi i wspólnotowymi przepisami o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt przyjęto taką prewencję, mając na względzie maksymalne zabezpieczenie przed przeniesieniem wirusa ASF, i należy się do niej stosować - tłumaczy Mirosław Czech, wojewódzki inspektor ds. chorób zakaźnych zwierząt, koordynujący walkę z ASF na terenie województwa.

W ramach odszkodowania za zgodę na wybicie stada Jerzemu G. wypłacono około 3 tys. zł. Jako rekompensatę za zlikwidowanie hodowli w ciągu najbliższych czterech lat dostanie kolejne 3 tys. zł. W sumie mniej, niż państwo wydało na same badania krwi jego świń. - Rozumem, panie, tego wszystkiego nie obejmiesz - mówi Jerzy G., od tygodnia były hodowca świń.

Pisak nietoksyczny

We wsi Babiki stada wygaszali we wtorek 23 czerwca. Kulturalnie. Bez zabijania w obejściu, bo ludzie i tak już nerwy mieli poszarpane. A w wytycznych od władz wojewódzkich było, żeby „uwzględnić aspekt emocjonalny i nie ranić uczuć gospodarzy”.
O piątej nad ranem samochód podstawili. Wcześniej, zanim dzieci się pobudzą. Świnki na pakę i po sprawie. W sumie normalna rzecz. Po to człowiek tę świnię trzyma, żeby do rzeźni pojechała. Tylko że tym razem to już sprawa ostateczna. Papier podpisujesz i żegnasz się z hodowlą na trzy lata. A może i do końca życia, bo ludzie się zrazili. Świnia się już dobrze nie kojarzy.

Na wsi się nie płacze, więc ludzie nie wiedzieli, jak na to wszystko reagować. Na zimno chcieli brać. Tylko ciężko było, bo ręce im tak z nerwów chodziły, że jeden drugiemu papierosa zapalał. Weterynarz też urzędowy spokój próbował wprowadzać. Może nawet słowem jakimś wspomóc. Ale ostatecznie kazał tylko papiery podpisać, bo co tu mówić? Zaczynali pod numerem 13. Samochód pod chlew podjechał z rampą nowoczesną, na prąd sterowaną, cichutką. Świnie i tak usłyszały. I od razu w kwik, bo głupie nie są. Swoich po głosie poznają. Jak obcy, to zaraz się robią nerwowe. W ludzkim głosie emocje potrafią wyczuć. A tu nerwów nie brakowało, to i świnie zareagowały. No, pełna apokalipsa, bo warchlaczki jeszcze przy maciorach. 18 ich w sumie było. Tylko zagrodę otworzyli, a warchlaczki rozsypały się po całym chlewie jak koraliki. Każdy w inną stronę. Jednego zaganiasz, drugi ucieka. Za małe nawet na pieczenie, ale już swój spryt miały. Jeden to nawet między nogami smyknął i po podwórku zgrabną pętlę wykręcił. Ale pierwszy raz poza chlewem był. Stanął. Na świat się zapatrzył i tyle tej jego wolności było. Za ucho i na pakę. U Jerzego pełna profesjonalizacja była, bo jak człowiek ma wyobraźnię, to wie, że pewne sprawy lepiej samemu przygotować. Dzień wcześniej miał już wszystko zaplanowane. Kłopot był tylko, bo pani weterynarz kazała świnie przed zabiciem tatuować. A to 300 zł kosztuje. W drodze wyjątku na pisak niezmywalny się zgodziła. We wsi takiego nie kupisz, to do Sokółki pojechał. Pisak niezmywalny kupił. Nowoczesny non toxic. Chociaż to już właściwie wszystko jedno, bo świnie na zabicie i do pieca.

Z tym pisaniem numerów na świniach, to jednak nieswojo mu było. Skojarzenie różne miał. Tym bardziej że po co im numery pisać, skoro każda ma przepisowy kolczyk z numerem? Z urzędem nie dyskutujesz. Krowy ostatnio sprzedał. Kupiec dzień po terminie wyrejestrował. Ale to jemu za karę 3 proc. dopłat unijnych zabrali. Przy trójce dzieci to każda złotówka ważna. Zwłaszcza że chcą się kształcić, bo na wsi już swoje zobaczyły i im wystarczy. Świnie już o czwartej nad ranem na przyczepce były załadowane. Też łatwo nie było, bo czuły, że to nie będzie miła wycieczka. Z przyczepki po rampie miały wleźć na pakę. Z tymi świniami spod trzynastki jechać. Ale nie pchały się do towarzyszek. Górą chciały skakać, bokiem uciekać. Nic nie pomogło.

Świńskie górki i dołki

Świnię polskiej wieprzowinie podłożył zagraniczny dzik. Konkretnie białoruski. Co zresztą dla specjalistów nie było niespodzianką. O tym, że u Łukaszenki mają afrykański pomór, wiadomo było już od wielu miesięcy. Wirus ma naturę podróżniczą. I od 2007 r. szedł od Kaukazu na Zachód. Wiadomo było, że z czasem dojdzie i do Polski. Przedstawiciele hodowców, przetwórców i eksporterów wieprzowiny postulowali nawet odgrodzić się od sąsiada płotem. – Mieliśmy to już wszystko policzone. Wartość eksportu polskiej wieprzowiny wynosi ponad 3 mld zł rocznie. A sto kilometrów płotu to koszt 20 mln. Proponowaliśmy stronie rządowej, że branża może pokryć koszt takiego rozwiązania - mówi Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso. Pomysł runął na poziomie wstępnych konsultacji międzyresortowych. – Minister środowiska uznał, że to zakłóciłoby ekosystem. Nam się wydawało, że kontakt chorych zwierząt ze zdrowymi zakłóca go jeszcze bardziej - dodaje prezes Choiński. Politycy nie byli w stanie się dogadać. Pozostało czekać na wirusa. Pierwszą polską ofiarą ASF okazał się minister rolnictwa Stanisław Kalemba. 13 lutego 2014 r. Piotr Horczak ze wsi Grzybowszczyzna znalazł padłego od asefu dzika. A dokładnie miesiąc później minister Kalemba żegnał się już z urzędem. Jeszcze głównego lekarza weterynarii za sobą pociągnął. Wydawało się, że po takim politycznym trzęsieniu ziemi władza z chorobą i rolnikami igrać nie będzie.

Tym bardziej że na jednym dziku się nie skończyło. Co kilka tygodni pojawiały się nowe ogniska choroby. Głównie wśród dzików. 10 października odnotowany został 18 przypadek ASF u dzikiej świni. I tego rolnicy najbardziej nie mogli zrozumieć, że nikt się za tego dzika nie chciał zabrać. Myśliwi mówili, że robią, co mogą, chociaż nawet zwykłych planów łowieckich nie realizowali. Taka złość w rolnikach powstała, że zaczęli blokować drogi. Z tego jeszcze większa awantura i złość się robiła. A ASF rozwijał się dalej.

W tym samym czasie Niemcy rozpoczynali intensywny odstrzał dzika. Ustawili znaki informujące o zagrożeniu ASF na parkingach przy autostradach. I przygotowali specjalnie wzmacniane kosze na odpadki jedzenia, żeby ich dziki nie zjadły jakiegoś zarażonego mięsa i same nie zaczęły chorować. Polski rząd potrzebował prawie roku na przepchnięcie przez Sejm odpowiedniego pakietu ustaw i rozporządzeń.

Na szczęście wirus zachował się odpowiedzialnie i nie rozprzestrzeniał się w prognozowanym tempie 300 km rocznie. Przeskoczył zaledwie 30 km. Nawet całych stad dzików nie dziesiątkował. Na zwykłe świnie niemrawo się przenosił. W sumie w całej Polsce zarazę złapało 10 świń.

Bioasekuracja

Słowem kluczem polskiego sposobu na walkę z ASF jest bioasekuracja. Brzmi naukowo i poważnie. Sporo też obiecuje. Program opracowany na wniosek głównego lekarza weterynarii wprowadzono w życie rozporządzeniem ministra rolnictwa i rozwoju wsi w kwietniu. Skoro nie udało się dogadać w sprawie depopulacji dzika, postanowiono zdepopulować świnie.

Do 29 maja hodowcy świń z terenów dotkniętych ogniskami zarazy mieli czas na spełnienie warunków bioasekuracji. I to nie tak, że wydaje im się, że spełniają. Ale każdy musiał zrealizować długą listę wymogów. Świnie musiał mieć zewidencjonowane, zbadane i zabezpieczone przed dostępem zwierząt dzikich i domowych. Gryzonie miały być wybite. Owady zneutralizowane. Ludzie wchodzący do chlewa policzeni i zapisywani w specjalnych zeszytach. A ich strój miał być czysty i bez kontaktu z wektorami choroby, czyli potencjalnymi przenosicielami zarazy.

Wektory choroby na Podlasiu to nie jest już słowo niezrozumiałe, bo na spotkaniach z weterynarią bardzo często się pojawiało. Rolnicy nawet w tym języku się rozsmakowali i pytali znienacka, czy jaskółka jest wektorem choroby? No więc formalnie nie jest, bo nie żeruje na padlinie. Jednak zjada muchę, która na padlinie żeruje. Drogą kompromisu ustalono, że jaskółka jest dzikim zwierzęciem i jako taka również podchodzi pod bioasekurację.

Jednym z najbardziej kosztownych elementów zapewnienia bioasekuracji okazały się maty odkażające. Koszt jednej maty to około tysiąca złotych. Większej, pod samochody, ponad 2 tys. zł. Do tego środki odkażające. I to nie tak, że jedną buteleczkę pod urzędnika się kupi, a matę to się wodą poleje, żeby wilgoć trzymała. Tylko w ilościach odpowiednich do potrzeb. Nikt tego otwarcie nie powie, ale idea była taka, żeby jednak w strefach zagrożonych ludzie sami się zgłaszali do wygaszania hodowli. Zachętą miały być rekompensaty za likwidację hodowli. Ale tylko dla tych, którzy zdeklarują do 29 maja, że nie spełniają warunków bioasekuracji. Ci mieli dostawać rekompensaty przez kolejne 3,5 roku. Reszta w razie niespełniania warunków bioasekuracji o rekompensatach mogła zapomnieć. Tylko, że rolnicy najpierw mieli zgłaszać chęć wygaszania hodowli, a dopiero później dowiedzieli się o wysokości rekompensaty. W efekcie program można uznać za umiarkowanie udany. Do wygaszania hodowli zgłosiło się 18 proc. rolników z terenów zagrożonych. Statystycznie zgłoszono co siódmą świnię. Nie tak to sobie wyobrażał ustawodawca.

Rolnicy też się drapią w głowę. Jak pojąć sens takiego prawa, w myśl którego u jednych się likwiduje stado, a u sąsiadów nie? Czemu ma służyć wybijanie świń, skoro pod nóż ma iść co siódma? W samej wsi Babiki na pięciu hodowców dwóch się zgłosiło do rządowego programu wygaszania hodowli, a trzech nie. – Jaki jest sens u dwóch wygaszać, a u trzech świnie zostawiać? Jak ma być bioasekuracja, to stada trzeba likwidować w całym paśmie zagrożonym, a nie tak pod publiczkę likwidację robić – uważa jeden z gospodarzy.

Odpowiedzialny za walkę z ASF na terenie województwa podlaskiego Mirosław Czech twierdzi, że program bioasekuracji nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. – Każdy hodowca, który zadeklarował, że spełnia warunki bioasekuracji, będzie kontrolowany przez powiatowych lekarzy weterynarii i w przypadku uchybień taka hodowla będzie przeznaczona do wygaszenia – mówi Mirosław Czech. I od razu prosi o autoryzację, bo sprawa jest społecznie wrażliwa i o dużym potencjale emocji. A konkretnie to hodowcy są na granicy wytrzymałości i zapowiadają kolejne protesty.

Rąbanka

W podlaskim hodowla świń ma strukturę rozproszoną. Mówiąc po ludzku: wielu hodowców, mało świń. Kto może, świnkę w obórce sobie trzymał, bo taka tu tradycja. Pytasz rolnika, od kiedy świnie hoduje, a on patrzy na ciebie jak na wariata – od zawsze.

W takiej hodowli ciężko o standardy. Bioasekuracja miała wyciąć tych rolników w pień. A zachować gospodarstwa towarowe, gdzie produkcja jest pod odpowiednią kontrolą i trzyma standardy. Zwierzęta są szczepione, regularnie badane, a hodowca świadom ryzyka nie będzie naginał przepisów.

Jednak ustawodawca nie zrozumiał mentalności podlaskiego chłopa. Ci, co kilka świnek mają, za dużo nie ryzykują i nie pozgłaszali się do wygaszania hodowli. Tym bardziej że w ciemno wygaszać kazali, bez podawania ceny. Chłop nieufny. I okazało się słusznie, bo każdy w branży wie, że 400 zł rekompensaty od jednej świni za wygaszenie hodowli to śmiech na sali. – Cena nie mogła być za wysoka, bo istniało ryzyko, że skuszeni zyskiem hodowcy z innych regionów będą próbowali przenieść chorobę również do swoich gospodarstw - tłumaczy meandry rolniczej mentalności prezes Polskiego Mięsa Witold Choiński. - Ostatecznie jednak zaproponowana cena jest za niska i stąd m.in. znikome zainteresowanie rolników.

Ale sprawy poszły dalej i największa chłopska drobnica zaczęła zwierzęta po lasach chować. Jak za okupacji ziemianki kopać i trzymać tam świnki. A to już czysty kryminał, bo przecież właśnie w lasach jest największe ryzyko zarażenia zwierząt. Miejscowi lekarze weterynarii szacują, że nielegalna produkcja może sięgać nawet 2 tys. sztuk. A ostatnia próba odebrania takich zwierząt wymagała interwencji policyjnego oddziału antyterrorystów, bo ludzie poszli na policję z widłami.

Prezes Choiński widzi niedostatki i braki w podejściu: - Jeśli coś nie działa, trzeba to oczywiście poprawić, można zrobić więcej szkoleń, tłumaczyć. Zaproponować inne rozwiązania prawne, np. zamiast zutylizowanych świń podarować rolnikowi taką samą ilość cieląt lub innych zwierząt, by mógł dalej kontynuować hodowlę w gospodarstwie. Ale z drugiej strony, skoro na cały program walki z ASF przeznaczono 30 mln zł, to nie ma co liczyć na wersal. – Tylko że po rozprzestrzenieniu się choroby na resztę kraju straty pójdą w miliardy - dodaje Choiński.

Koryto

Stanisław Abramowicz ze wsi Grodziszczany ubolewa, że nie jest z tych rosyjskich Abramowicz, bo wtedy cały problem ASF by go nie dotyczył. A tak został z 350 świniami w chlewie. Ale to już ostatnie dni hodowli, bo zgłosił ją do wygaszania. Jeszcze miesiąc temu pokazywali jego gospodarstwo w telewizji jako modelowy przykład bioasekuracji. Do dziś jego matę odkażającą w przebitkach materiałów pokazują. Tylko że trzy tygodnie temu Abramowicz podarował matę sąsiadowi. Dzięki temu nie spełnia już wymogów bioasekuracji i może spokojnie wygaszać hodowlę.

- Dosyć już miałem tego szarpania się. Prawo rok pisali, to jak tu liczyć, że to jakoś z głową będzie dalej robione? - pyta. Teraz w porzeczkę chce pójść. Trochę czerwonej, trochę czarnej. Zbiera się to mechanicznie. Cena faluje, ale i na tym można wygrać. No i od koryta daleko, to i władza się mało wtrąca.

Juliusz Ćwieluch Wirtualna Polska 05 lipca 2015
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Piotr Kałużny



Dołączył: 09 Maj 2004
Posty: 330

PostWysłany: 16 Lip 2015, 18:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Powstało Porozumienie Wielkopolskie. Jeszcze niewiele zdziałało, a już zaczynamy je rozrabiać.
W weterynarii dwie grupy zawodowe mają siłę by cos ugrać. Prawdziwie wolna praktyka i inspekcja. Tak, tak właśnie inspekcja mimo podległości pod ministra. Bowiem każdy minister wie, kiedy jego podwładni zostali przyparci do muru i kiedy należy poluzować cugli. W inspekcji właśnie nastała ta chwila. Sześć lat braku rewaloryzacji wynagrodzeń spowodował odpływ 5% pracowników, a zadań przybywa. Będzie ich jeszcze więcej, gdy ASF rozwinie skrzydła. Lekarze prywatni utrzymujący się z usług, też porzucają „małą urzędówkę”, czyli przede wszystkim monitoringi, świadectwa, badanie mięsa na użytek własny i niewiele już ich trzyma przy małych rzeźniach.
Inspekcja przystępując do protestu poprosiła o wsparcie wolną praktykę. I tu mamy pierwszy tradycyjny zgrzyt- „duża urzędówka” zrobiła krok do tyłu.
Adresaci naszych postulatów dobrze wiedzą, że jednolita Weterynaria to zbyt duża siła. Dlatego przystępują do działań rozbijających nasze środowisko. Oczywiście robią to adekwatnie do sytuacji. Kogo można to się straszy, a komu trzeba to daje marchewkę. Takim straszakiem jest kolejny już „spis etatów w rzeźniach” i etatyzacyjny straszak. Choć wiadomo, że lekarz wyznaczony jest najtańszym osiołkiem roboczym i to już od lat 20-tych ubiegłego wieku, gdy to powstała instytucja wyznaczenia. Mała marchewka to jak na razie projekt podniesienia opłat za wystawienie paszportów dla zwierząt towarzyszących. Ciekawe, jakie będą następne? Monitoring sam się przecież nie zrobi. Dziki z ASF też się same nie policzą, a rolnicy sami perlustracji swoich gospodarstw nie zrobią.
Czy wobec zachowawczej postawy „dużej urzędówki” dziwi fakt, że pojawia się karkołomny pomysł podniesienia wynagrodzeń w inspekcji, poprzez etatyzację w dużych zakładach?

Zamiast obsobaczać inspekcję za włożenie kija w mrowisko, poszukajmy nowej drogi, bo ta, po której obecnie kroczymy to zaklęte koło.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stefan Maciejewski



Dołączył: 17 Sty 2011
Posty: 196
Skąd: Łódzkie

PostWysłany: 16 Lip 2015, 23:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja na miejscu powiatowych to miałbym tzw "gotowca" Bo to już wiele takich zapytań o ilość etatów była.Wyjmujesz, wstawiasz datę i proszę -gotowe.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Piotr Kałużny



Dołączył: 09 Maj 2004
Posty: 330

PostWysłany: 22 Lip 2015, 17:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na jutrzejsze spotkanie z GLW i WLW mogą wejść tylko cztery osoby. Taka wola zapraszającego. Do Warszawy może przyjechać dowolna ilość kolegów i poczekać pod bramą na wiadomości. Mogą też poczekać przed ekranem komputera w domu i przeczytać relację. Nie sądzę, aby nasz przedstawiciel, co innego powiedział nam tuż po opuszczeniu progów GIW-u, a co innego napisał po powrocie do domu.
Dyskusja na temat Porozumienia Wielkopolskiego zeszła na manowce. Medicus został sygnatariuszem PW gdyż nie widzimy powodu, dla którego nie mielibyśmy wesprzeć IW w jej dążeniach do poprawy swojej sytuacji. Czyż zadowolony kierownik nie jest dla podwładnego lepszy od sfrustrowanego? Czy my, jako urzędowi nie jesteśmy podwładnymi inspekcji? Jak najbardziej jesteśmy i to na umowach BARDZO ŚMIECIOWYCH. W Wolsztynie nie było mowy o tym, aby poprawa w inspekcji odbyła się kosztem lekarzy prywatnych. Dyskusje internetową zdominowała etatyzacja w dużych rzeźniach. Rzecz, na którą nie mamy żadnego wpływu. Do jej przeprowadzenia nie potrzeba żadnych konsultacji, uzgodnień i zgody środowiska. Jak pracodawca stwierdza, że za mało zarabia, to zmniejsza wynagrodzenia pracownikom powiększając swój zysk. Pracownik albo się na to zgadza, albo wypowiada umowę. Czyż nie? Teorie o powodach powrotu myśli o etatyzacji są biegunowo różne. Podobno, żeby wprowadzić etatyzację, to inspekcja potrzebowała PW, aby dać ku temu pretekst, bo albo będzie to kara za brak poparcia, albo bat dla wymuszenia poparcia, albo nagroda za uspokojenie sytuacji. No czysta paranoja. Czy inspekcja potrzebuje jakiś pretekstów? Po prostu wprowadza zmiany i tyle, jak zawsze do tej pory.
Etaty są najdroższym sposobem sprawowania nadzoru i najtrudniejszym do wprowadzenia, niemniej najbardziej czytelnym. Najtrudniejszym gdyż należy obalić „pięćsetkę” przyznać, że do nadzoru nie potrzeba tylu lekarzy, zmniejszyć im obecne wynagrodzenia i przekonać ministra finansów, aby „zaoszczędzone” pieniądze wydał na podwyżki płac.
Wywołanie ducha etatyzacji spowodował prosty mechanizm: Weterynaria protestuje to straszymy etatami. Nikt nie zwrócił uwagi na to, która weterynaria protestuje.
Aby zapewnić finansowanie podwyżek w inspekcji, to oprócz etatyzacji można pomajstrować i to znacznie łatwiej przy innych mechanizmach, ale też pozostaje do przeskoczenia minister finansów.

Czy jeśli coś się w zawodzie dzieje, to lepiej stać z boku i niech inni za nas decydują? Czy też lepiej usiąść przy stole i może uda się zapobiec nieszczęściu, albo nawet coś poprawić?

P.S.
Włodek zostań prezesem „Medicusa”.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jacek Sośnicki



Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 19
Skąd: Kalisz

PostWysłany: 22 Lip 2015, 23:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Włodku, spotkanie z ministrem Sawickim odbędzie się 29 lipca i tam będziesz mógł przedstawić swój punkt widzenia, ale na jutrzejszym spotkaniu będziemy tylko przekonywać do potrzeby protestu wojewódzkich lekarzy, którzy nie są jeszcze zdecydowani. Jeśli masz tam kolegówi to przyjedź - wejdziesz za mnie. Shocked
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1318
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 22 Lip 2015, 23:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dziękuję Jacku za zaproszenie. Bardzo dziękuję. Trochę późno i pomieszało to moje plany. Pozdrowienia dla Medicusa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jacek Sośnicki



Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 19
Skąd: Kalisz

PostWysłany: 03 Sie 2015, 08:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ponieważ na spotkaniu w Krajowej Radzie uzgodniliśmy wspólną wersję postulatów obecnego protestu a spotkanie z Ministrem Sawickim przełożono na 05.08.2015 r. więc wypada zapoznać się z przedmiotem sporu:

Ponieważ zaproponowane przez stronę rządową spotkanie z Ministrem Markiem Sawickim w dniu 29 lipca zostało w końcu odwołane, Porozumienie Wielkopolskie wyraża głębokie zaniepokojenie brakiem reakcji Rządu RP i konkretnej propozycji spotkania w celu omówienia przedstawionej sytuacji oraz sposobu realizacji postulatów naszego środowiska. Należy podkreślić , że fakt dwukrotnego już przekładania przez stronę rządową, zaproponowanego przez nią samą terminu spotkania odbieramy jako „grę na czas” co powoduje coraz większą frustrację i determinację środowiska lekarzy weterynarii. Przedstawiamy więc postulaty całego środowiska lekarsko-weterynaryjnego wraz z uzasadnieniem i wezwaniem wszystkich lekarzy do ich poparcia:

1. Podwyższenie wysokości statystycznego etatu w Inspekcji Weterynaryjnej do 8000,00 zł. brutto , co umożliwi:

 zagwarantowanie wysokości wynagrodzenia lekarza weterynarii pracującego w Inspekcji Weterynaryjnej z co najmniej 5 letnim stażem pracy na poziomie 200% przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej

 zagwarantowanie ścieżki awansu finansowego co zapobiegłoby stałemu odchodzeniu z IW doświadczonej kadry

 adekwatne podniesienie płac pozostałych pracowników Inspekcji Weterynaryjnej.

2. Jednorazowa wypłata świadczeń zaległych z tytułu niewypłaconych, zwaloryzowanych wynagrodzeń za lata 2009- 2015 z kapitalizacją kwoty głównej na koniec każdego roku, ze skutkiem dla pracowników na dzień 1 stycznia każdego roku w okresie, którego dotyczą roszczenia odszkodowawcze.

3. Zawarcie w odniesieniu do postulatów nr 1 i 2 ponadzakładowego układu zbiorowego opartego na konstruktywnych, uwzględniających uzasadnione roszczenia wszystkich pracowników Inspekcji Weterynaryjnej.

4. Wprowadzenie zmian w ROZPORZĄDZENIU MINISTRA ROLNICTWA I ROZWOJU WSI z dnia 2 sierpnia 2004 r. w sprawie warunków i wysokości wynagrodzenia za wykonywanie czynności przez lekarzy weterynarii i inne osoby wyznaczone przez powiatowego lekarza weterynarii zgodnych z załączonym projektem.

5. Wprowadzenie zmian ust. 3 art. 16 Ustawy o IW poprzez nadanie mu brzmienia:

. 3. Wykonywanie czynności, o których mowa w ust. 1, następuje po zawarciu przez powiatowego lekarza weterynarii umowy z osobami fizycznymi, o których mowa w ust. 1 pkt 1 i 2, w ramach działalności wykonywanej przez nie osobiście lub w ramach jednoosobowej pozarolniczej działalności gospodarczej prowadzonej w przedmiocie badań i analiz związanych z jakością żywności w zakresie odpowiadającym przedmiotowi tej działalności albo podmiotem prowadzącym zakład leczniczy dla zwierząt

- określającej zakres, terminy i miejsce wykonywania tych czynności, wysokość wynagrodzenia za ich wykonanie oraz termin płatności oraz dodatkowo imię i nazwisko wyznaczonego lekarza weterynarii świadczącego usługi weterynaryjne w ramach zakładu leczniczego dla zwierząt.

Ad 1. Proponowana regulacja jest konieczna dla powstrzymania odpływu doświadczonych pracowników z Inspekcji Weterynaryjnej, których praca nadal zapewnia wysoką ocenę bezpieczeństwa zdrowotnego polskiej żywności pochodzenia zwierzęcego na świecie. Ustawiczne zwiększanie ilości zadań dla Inspekcji Weterynaryjnej, bez zapewnienia dodatkowych środków na ich finansowanie i odchodzenie wykwalifikowanych pracowników oraz brak napływu nowych wykształconych kadr (liczne wakaty w powiatowych inspektoratach) stanowi zagrożenie dla eksportu polskiej żywności. Należy podkreślić, że proponowana podwyżka dotyczy jednej z najmniejszych grup zawodowych w Polsce: obecnie w IW zatrudnionych jest około 6000 osób. Istotnym jest fakt, że w wyniku długoletniej polityki płacowej prowadzonej przez resort rolnictwa w stosunku do Inspekcji Weterynaryjnej na 3698 zatrudnionych pracowników merytorycznych aż 39.2% nie posiada tytułu lekarza weterynarii, a co za tym idzie podyplomowych studiów specjalizacyjnych. Z racji swojego wykształcenia mogą oni realizować zaledwie kilka wybranych zadań Inspekcji Weterynaryjnej. Fakt ten jest znaczącym osłabieniem sprawnego funkcjonowania IW na przykład w dziedzinie zwalczania chorób zakaźnych i zaraźliwych zwierząt, oraz certyfikacji świadectw zdrowia dla zwierząt i produktów pochodzenia zwierzęcego wysyłanych do krajów Wspólnoty i Krajów Trzecich, co jest poważnym niebezpieczeństwem dla polskiej gospodarki, szczególnie w dobie zagrożenia rozprzestrzenieniem się w Polsce afrykańskiego pomoru świń czy też embarga nałożonego z przyczyn pozamerytorycznych na polskie produkty eksportowane do Unii Celnej. Wydatki rządu Wielkiej Brytanii na zwalczanie pryszczycy na początku obecnego wieku wyniosły 6 miliardów funtów, nie licząc strat w eksporcie. Szacowany wzrost wielkości budżetu na wynagrodzenia IW o 215 mln zł w 2016 roku nie wydaje się być wysoki w obliczu wspomnianego zagrożenia. Pozorne oszczędności na utrzymanie Inspekcji Weterynaryjnej grozi jej dysfunkcją, zablokowaniem eksportów i dalszymi utrudnieniami w wymianie handlowej z innymi krajami.

Ad 2. Zgodnie z opinią prawną (w załączeniu) w sprawie ,opracowaną przez wynajętą Kancelarię prawną, podstawę do określenia wynagrodzeń w roku budżetowym dla pracowników korpusu służby cywilnej stanowią wynagrodzenia z roku poprzedniego, zwaloryzowane średniorocznym wskaźnikiem wzrostu wynagrodzeń, który powinien być ustalony we wskaźniku na poziomie procentowo tożsamym do wzrostu średniorocznej inflacji w Polsce za lata 2009- 2015. Bezsprzecznym jest, iż pomimo praw nadanych pracownikom Inspekcji Weterynaryjnej, będącymi pracownikami korpusu służby cywilnej, mocą obowiązujących ustaw do corocznej waloryzacji wynagrodzeń, decydenci szczebla centralnego na etapie
prac planistycznych nad ustawą budżetową dopuścili się działań dających podstawy do odpowiedzialności deliktowej, czyli żądań odszkodowawczych wobec Skarbu Państwa. Oczywistym bowiem jest, iż zwaloryzowany średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń ustalony w ustawie budżetowej nie może wynosić 100 % (de facto 0%) przy inflacji wynoszącej ponad 0%. W ten sposób realna siła nabywcza wynagrodzeń pracowników Inspekcji Weterynaryjnej zmalała w latach 2009-2015 o ponad 20 %, co w sposób dobitny obrazuje realne zubożenie osób realizujących zadania w imieniu i na rzecz Państwa w obszarze bezpieczeństwa zdrowia publicznego. Wobec powyższego niedopuszczalnym jest, aby pomimo corocznej inflacji, wskaźnik wzrostu wynagrodzeń, który z definicji winien być dodatni,
ustalany był wbrew prawu i logice w ustawie budżetowej na poziomie 0%. Tym samym postulat naprawienia szkody powstałej na skutek popełnienia deliktu konstytucyjnego przez organa ustawodawcze i wykonawcze jest oczywisty i uzasadniony.

Ad 3. Proponowane zmiany wysokości wynagrodzenia wyznaczonych urzędowych lekarzy weterynarii zawarte w załączonym projekcie nowelizacji ROZPORZĄDZENIA MINISTRA ROLNICTWA I ROZWOJU WSI z dnia 2 sierpnia 2004 r. w sprawie warunków i wysokości wynagrodzenia za wykonywanie czynności przez lekarzy weterynarii i inne osoby wyznaczone przez powiatowego lekarza weterynarii dotyczą tylko i wyłącznie wynagrodzeń za czynności zlecone, do wykonania których niezbędne jest działanie w ramach
zakładu leczniczego dla zwierząt ze względu na konieczność przetrzymania zwierzęcia, przechowywania pobranych prób, dezynfekcji sprzętu i odzieży, zgodnej z prawem utylizacji weterynaryjnych odpadów zakaźnych itp. Lekarze weterynarii wykonujący powyższe zlecenia, bez względu na formę umowy (umowa na czynności wykonywane osobiście bądź jako jednoosobowa działalność gospodarcza lub umowa z zakładem leczniczym dla zwierząt) zawartej z nimi przez powiatowego lekarza weterynarii, wykonują je korzystając z niezbędnej do tego infrastruktury zakładu leczniczego dla zwierząt. Kalkulację wysokości proponowanych wynagrodzeń przeprowadzono na podstawie załączonej ekspertyzy „Wycena kosztu
godziny pracy lekarza weterynarii w Polsce wykonującego czynności lekarsko-weterynaryjne w ramach zakładu leczniczego dla zwierząt” wykonanej w Katedrze Rachunkowości Menedżerskiej Kolegium Nauk o
Przedsiębiorstwie Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, według której przedmiotowy koszt wynosi 150,90 PLN.

Przy kalkulacji wysokości proponowanych stawek w przedmiotowym rozporządzeniu za wzorcowe przyjęto czynności wykonywane przy monitoringu chorób bydła, a więc określone w § 2a oraz w pozycji 4 pkt 1 i pozycji 5 pkt 1a (badanie alergiczne ssaka oraz pobranie próby krwi od ssaka) załącznika do rozporządzenia biorąc pod uwagę fakt, że są one najczęstszym przedmiotem zleceń. Przyjęto założenie, że w 8 godzin pracy lekarz weterynarii jest w stanie przeprowadzić badanie 6 gospodarstw liczących po 10 szt. bydła, następnie w 3 godziny dokonuje odczytu badania tbc oraz w 2 godziny sporządza pełną dokumentację wraz z wprowadzeniem jej do systemu informatycznego. Otrzymany w ten sposób czas pracy (13 godzin) przemnożono przez wysokość kosztów wynikającą z przytoczonej ekspertyzy i porównano procentowo z wysokością wynagrodzenia wynikającego z obecnie obowiązujących stawek uzyskując współczynnik 209,9% przez który przemnożono pozostałe stawki wynagrodzeń za czynności wykonywane w oparciu o zakład leczniczy dla zwierząt.

Wyjątkiem jest wysokość wynagrodzenia za obserwację zwierzęcia podejrzanego o wściekliznę (poz. 26 pkt 2 załącznika), gdzie 2 godziny uznano za czas niezbędny do przeprowadzenia czterokrotnego badania i wystawienia zaświadczenia i w sposób analogiczny do opisanego powyżej przeliczono wysokość wynagrodzenia określonego w poz. 26 pkt 1 i 3 załącznika.

Zaproponowano też zmianę wynagrodzenia w poz. 10 pkt. 1 i 7 załącznika (badanie mięsa zwierząt rzeźnych na terenie gospodarstwa, mięsa zwierząt łownych na terenie ferm lub mięsa zwierząt łownych, po ich odstrzeleniu, przeznaczonego na użytek własny - od zwierzęcia) proponując odpowiednio 70,00 PLN za badanie świni oraz 120,00 za badanie dzika. Należy podkreślić, że dotychczasowa wysokość wynagrodzenia za te czynności (10,33 PLN oraz 18,60 PLN) była nie do przyjęcia, gdyż samo badanie na obecność włośni będące składowa całej czynności trwa około 2,5 godziny. Mając jednak na względzie konieczność wykonywania powyższych badań ze względu na stan zdrowia społeczeństwa Porozumienie Wielkopolskie proponuje w tych przypadkach przyjęcie stawek wynagrodzenia urzędowego lekarza weterynarii na poziomie zdecydowanie niższym niż wynikający z przytaczanej wcześniej ekspertyzy wykonanej w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Z powyższych powodów zaproponowano dodanie też poz. 10 pkt 11 załącznika (badanie laboratoryjne mięsa dzika na obecność włośni) w wysokości 100,00 PLN.

Ad 4. Proponowana zmiana zapisu ma charakter czysto techniczny i nie powoduje żadnych skutków finansowych. Jej celem jest:

 Uproszczenie dokumentacji w PIW, gdyż rozliczenie następuje na podstawie faktury, a więc zleceniodawca nie wypełnia deklaracji ZUS-owskich i nie nalicza zaliczek na poczet podatku dochodowego
• przeniesienie w sposób zgodny z prawem obowiązku opłacania składek ZUS na urzędowych wyznaczonych lekarzy weterynarii, a tym samym zniesienie wymogu opłacania przez PLW części składek ZUS przypadającej na zleceniodawcę od przedmiotowej umowy ( ponieważ aktualnie brak w budżetach powiatowych lekarzy weterynarii środków na opłacanie składek ZUS występujących przy umowach z osobami fizycznymi)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1318
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 06 Sie 2015, 16:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

KOMUNIKAT nr 5

W dniu 05 sierpnia 2015 roku w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi odbyło się spotkanie sygnatariuszy Porozumienia Wielkopolskiego z ministrem Markiem Sawickim. W spotkaniu wzięły udział dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii Magdalena Zasępa i jej zastępca Magdalena Bartosińska oraz Główny Lekarz Weterynarii Marek Pirsztuk.

Minister Marek Sawicki powitał zebranych i przeprosił za zwłokę w zwołaniu spotkania, która wynikała z jego napiętego kalendarza ministerialnego. Pan Minister odniósł się ze zrozumieniem do podłoża protestu pracowników Inspekcji Weterynaryjnej choć zwrócił również uwagę, że zamrożenie płac objęło całą sferę budżetową. Przyznał jednak, że sprawnie funkcjonująca Inspekcja Weterynaryjna jest źródłem szybkiego rozwoju polskiego rolnictwa i jego sukcesów w produkcji i eksporcie żywności.
Marek Sawicki zapoznał się z wszystkimi postulatami środowiska weterynaryjnego zgłoszonymi przez Porozumienie Wielkopolskie i poprosił o dwa tygodnie czasu na przedstawienie propozycji resortu dotyczącej możliwych źródeł finansowania waloryzacji wynagrodzeń pracowników Inspekcji Weterynaryjnej oraz zmian stawek w cenniku urzędowym. Minister nie negował potrzeby podniesienia wynagrodzeń w Inspekcji ale jednocześnie poinformował, że zwracając się z taką propozycją do Ministra Finansów musi wskazać możliwe źródła ich finansowania.
Minister Marek Sawicki oczekuje również pewnych propozycji od środowiska lekarzy i pracowników Inspekcji Weterynaryjnej co do możliwości reorganizacji nadzoru, której efektem mogłyby być dodatkowe środki finansowe.

Zdaniem Ministra należy dziś zastanowić się nad możliwością powrotu do kont dochodów własnych bo one pozostawiały PLW pewną swobodę w dofinansowaniu niektórych zadań. Prezes Krajowej rady Jacek Łukaszewicz poprosił Pana Ministra aby, dzień czy dwa wcześniej, konkretne propozycje zostały przesłane sygnatariuszom Porozumienia Wielkopolskiego pocztą mailową, pozwalając się nam z nimi zapoznać i podjąć konstruktywną dyskusję.

Porozumienie Wielkopolskie zawiesza więc eskalacje protestu pracowników Inspekcji na kolejne 2 tygodnie tj. do momentu przedstawienia konkretnych propozycji resortu, które mogłyby być podstawą do konstruktywnej dyskusji i realizacji przyjętych postulatów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jacek Sośnicki



Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 19
Skąd: Kalisz

PostWysłany: 07 Sie 2015, 00:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Komunikat nr 5 jest siłą rzeczy bardzo oficjalny, ale spotkanie z ministrem Sawickim miało bardziej dynamiczny przebieg i wiele zaskakujących deklaracji dotyczących możliwych źródeł finansowania podniesienia wynagrodzeń w Inspekcji. Minister widziałby możliwość pozyskania środków z podwyższonych opłat od producentów i przetwórców drobiu, którzy powinni podnieść ceny eksportowanych produktów na rynki unijne z 60% ich wartości do 80% co nie będzie już tak jawnym dumpingiem cenowym. Ta sama sytuacja występuje na rynku produktów mleczarskich, które sprzedawane są dużo taniej od produktów mleczarskich państw "starej unii", Minister widzi też potrzebę lobbowania za powrotem kont dochodów własnych inspektoratów weterynaryjnych bo to one pozwalały PLW na zagospodarowanie wszystkich pozyskanych środków. Minister jest także za odzespoleniem inspekcji na poziomie województw, co powinno zwiększyć mobilność Inspekcji i efektywność jej działań. Minister popiera jednak nadzór właścicielski w zakładach ubojowych i przetwórczych bo to powinno usprawnić i zmniejszyć koszt nadzoru. Nie jest też przekonany czy winniśmy tworzyć etaty w zakładach czy tez lepiej zlecać podmiotom prowadzącym działalność gospodarczą. Myślę, że w obliczu groźby ozusowania umów zleceń trzeba się poważnie zastanowić nad zlecaniem czynności urzędowych, podmiotom w działalności gospodarczej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jacek Sośnicki



Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 19
Skąd: Kalisz

PostWysłany: 20 Sie 2015, 22:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

KOMUNIKAT nr 7
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie zrealizował zobowiązań podjętych na spotkaniu w dniu 5 sierpnia 2015 roku, dotyczących przedstawienia propozycji regulacji wynagrodzeń pracowników Inspekcji Weterynaryjnej w wyznaczonym przez siebie terminie.
Wobec powyższego Porozumienie Wielkopolskie na spotkaniu 20 sierpnia 2015 roku, stwierdza brak woli strony rządowej do konstruktywnych rozmów ze środowiskiem weterynaryjnym na temat konkretnych rozwiązań dotyczących likwidacji skutków wieloletnich zaniedbań w wynagradzaniu pracowników Inspekcji Weterynaryjnej. Pomimo uznania przez Pana Ministra zasadności naszych roszczeń finansowych, w projekcie nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, aktualnie procedowanym w Sejmie, strona rządowa po raz kolejny nakłada na Inspekcję Weterynaryjną nowe zadania, nie planując żadnych dodatkowych środków na wynagrodzenia. Mając powyższe na uwadze, sygnotariusze Porozumienia Wielkopolskiego podjęli decyzję o zaostrzeniu protestu od dnia 31 sierpnia 2015 roku. Apelujemy do wszystkich pracowników Inspekcji Weterynaryjnej oraz lekarzy wyznaczonych o rygorystyczne egzekwowanie czynności urzędowych zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Porozumienie Wielkopolskie jednoznacznie stwierdza, że nie możliwe do akceptacji będą ewentualne propozycje podwyżek płac pracowników Inspekcji Weterynaryjnej, które zostałyby przeprowadzone kosztem obniżenia dochodów lub utraty miejsc pracy przez lekarzy wyznaczonych[/b]. Jednocześnie informujemy, że w dniu 5 września 2015 roku planujemy w Warszawie spotkanie powiatowych lekarzy Weterynarii, granicznych lekarzy weterynarii oraz lekarzy urzędowych z całej Polski, celem ustalenia dalszych działań mających na celu zaostrzenie form protestu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jacek Sośnicki



Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 19
Skąd: Kalisz

PostWysłany: 01 Wrz 2015, 23:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

KOMUNIKAT NR 9.
W dniu 01 września 2015 roku odbyło się drugie spotkanie sygnatariuszy Porozumienia Wielkopolskiego z Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi Panem Markiem Sawickim, przedstawicielami Departamentu Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii oraz Głównego Inspektoratu Weterynarii. Obie strony przedstawiły własne propozycje pozyskania środków na podwyżki wynagrodzeń pracowników Inspekcji Weterynaryjnej i urzędowych lekarzy weterynarii. Ponieważ negocjacje wkroczyły w fazę uzgodnień szczegółowych, które wymagają dodatkowych spotkań w grupach roboczych, sygnatariusze Porozumienia Wielkopolskiego zdecydowali o przełożeniu terminu ogólnopolskiego zjazdu lekarzy weterynarii planowanego na dzień 5 września 2015 roku - do czasu uzyskania ostatecznej propozycji ze strony rządowej. W przypadku gdyby okazała się ona niekorzystna dla naszego środowiska, podany zostanie nowy termin zjazdu. Jednocześnie serdecznie dziękujemy wszystkim Koleżankom i Kolegom którzy tak licznie zadeklarowali uczestnictwo w tym spotkaniu. Wasze wsparcie może się okazać nadal konieczne.[/b]
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jacek Sośnicki



Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 19
Skąd: Kalisz

PostWysłany: 02 Wrz 2015, 23:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Propozycja MRiRW przyprawiłaby "mięsiarzy" i Inspekcję o ciężki zawrót głowy, bo choć w resorcie zmieniają się szefowie i urzędnicy to jednak w tych murach drzemią "stare demony", które organicznie nienawidzą "weterynarzy". Trzeba jednak rozmawiać a nie tylko anonimowo "pluć jadem" siedząc w papciach nad klawiaturą. Póki co w ten sposób niczego się jeszcze nie załatwia więc trzeba czasem ruszyć swoje "cztery litery", stracić "parę groszy" ( w tym dniówkę w rzeźni ), by mieć pewność, że nic o nas bez nas nie wykręcą. Niestety tę "oczywistą- oczywistość" rozumieją tylko ci, którzy spróbowali w życiu zmienić cokolwiek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group