Forum Medicus Veterinarius Strona Główna Medicus Veterinarius

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co dalej z "Medicusem"?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Włodzimierz Sławecki



Dołączył: 15 Kwi 2011
Posty: 199

PostWysłany: 26 Sty 2015, 01:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No, jeśli ów „rachunek” to będzie „pokwitowanio-książka leczenia”- kto wie?
Pomimo upływu lat świetnie pamiętam, co było kiedyś, gorzej jest z bieżącymi sprawami. Ponieważ lubię przewrotne pytania, zapytam: - Po, co Ci Włodku do cesarki Morbital?
Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1306
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 26 Sty 2015, 01:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nu, jak nie wiesz po co morbital? A jak skończysz cesarkę to co podajesz suce? Ja - zawsze - morbital. Po tak przeprowadzonym zabiegu jest zero reklamacji!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1306
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 31 Sty 2015, 12:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tośwa se pogaduchy ucięli. Tymczasem na stronie znamienitej Konkurencji pojawił się post mówiący, że owe pokwitowania, o których powyżej bajdurzyliśmy przez chwilę - to wymysł szatana, bo nasz interlokutor ma dosyć wszelkiej maści papierów i zdecydowanie nie powinniśmy się zajmować czymś takim jak obowiązująca nas papierologia...
Administracja to wstrętna hydra. Obetniesz jeden łeb i kilka odrasta w to samo miejsce. Na dzień dzisiejszy papierologia stanowi chyba podstawę życia naszego Narodu. Precz z papierologią, precz z tymi, co żyją z papierów i krzaczków tam nastawianych! Nie będziemy produkować rowerów pancernych dla Bundeswery! (Jan Pietrzak)
Nie poruszajmy tematów mówiących o jakiejkolwiek współpracy z urzędami!
Może to i racja. Niemniej patrząc wstecz jakimś dziwnym trafem dochodzę do wniosku, że chowanie głowy w piasek - niekoniecznie musi być najwłaściwszą polityką. Zasadą wydaje mi się być, że ów struś - chowając głowę - wystawia coś do bicia i aż się prosi...
Zresztą w Medicusie przerabialiśmy niejednokrotnie temat prewencji. Lepiej jest dmuchać na zimne. Wiadomo, nie zawsze, nie wszędzie, ale...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Paweł Henryk Łój



Dołączył: 14 Lip 2010
Posty: 126
Skąd: Biłgoraj

PostWysłany: 15 Lut 2015, 18:24    Temat postu: moje zdanie Odpowiedz z cytatem

Nie znam " Rozporządzenia Rady", dotyczącego leków "czy dostępności leków". Jeśli ktoś mógłby podać mi stronę to bardzo proszę. Staram się, przypominać sobie. Kiedyś oburzaliśmy się gdy mówiono o nas "weterynarz" a nie lekarz weterynarii. W.G mnie lekarz to ktoś kto ma "wiedzę" odnośnie leczenia. Ktoś kto znajdując się w jakimkolwiek miejscu, mając ze sobą pieczątkę może leczyć chore zwierzę. Podstawowy atrybut lekarza weterynarii to pieczątka, i posiadana wiedza. A obecnie zajęliśmy pozycję aptekarza lub prawie aptekarza. Nie mówię tu o mgr. farmacji. Aptekarz to ktoś kto zajmuje się dystrybucją leków. A my zajmujemy się dystrybucją leków z dostawą do domu. Dla mnie to dziwne, że my walczymy o pozostawienie takiego sposobu rozdziału leków.
Pierwsza rzecz. Walczymy o to by nie handlować lekami. Ok. Masz aptekę więc nie możesz prowadzić leczenia, więc nie możesz wystawiać sam sobie recept. Koniec z handlem lekami przez internet. W takiej sytuacji możesz, jeśli nie masz apteki, handlować receptami, jeśli ktoś chciałby od Ciebie kupić receptę. Leczenie przez "innych" niż lek. wet. też uległoby ograniczeniu, ponieważ ktoś taki musiałby do swojego "sponsora" jeździć po każdej wizycie.
Jeśli ktoś ma inne zdanie to proszę napisać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Zbigniew Kowalski



Dołączył: 21 Maj 2004
Posty: 932
Skąd: kujawsko-pomorskie

PostWysłany: 16 Lut 2015, 11:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zajrzyj na stronę KPILW - są tam linki do tego tematu. Nie wierzę, że ich Kolega nie zna.
Jest to temat wałkowany od dawna, nawet w sądach.
Ustawa PF mówi wyraźnie, że nie zalicza się do obrotu detalicznego leków tylko stosowanych bezpośrednio przez lekarza w trakcie leczenia, wszystkie pozostałe formy przekazania leków właścicielowi zwierzęcia, są obrotem detalicznym, czyli sprzedażą. Nikt nie chce zająć zdecydowanego stanowiska / oprócz inspektorów nadzoru farmaceutycznego/, być może właśnie o to chodzi w tym całym interesie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1306
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 16 Lut 2015, 13:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Paweł jest zdecydowanym zwolennikiem aptek. A ja skądś mam wrażenie, że nie jest On wyrazicielem woli ogółu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Szymon Moniuszko



Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 144
Skąd: PL

PostWysłany: 16 Lut 2015, 14:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Koledzy tak na serio?
Przemiał leków to taka działka, gdzie mimo zmiany prawa nic się nie zmieni - dalej te same grupy ineteresów będzie ciągnąć z tego profity. Jakiż to problem przy obrocie rzędu 5mln złotych rocznie zatrudnić farmaceutę czy innego figuranta i nie wypuścić ze swych szponów dilerki?
W pewnej trzyliterowej miejscowości na mazurach w najlepsze od lat funkcjonuje sobie hurtownia z gabinecikiem na zapleczu - w papierach wszystko się zgadza, a że hurtownia wozi leki po fermach w promieniu ~100km to już dłobiazg. Takich przypadków w skali kraju jest nieco więcej. W nazewniczo dwuczłonowej miejscowości na kujawach od lat w najlepsze działa doktór od zaocznego leczenia wysyłkowego. Takich agentów obrotu farmaceutycznego jest w kraju na pęczki. Co ma się zmienić?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodzimierz Sławecki



Dołączył: 15 Kwi 2011
Posty: 199

PostWysłany: 16 Lut 2015, 23:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gdyby, tak rzeczywiście było, że tylko lekarz weterynarii stosuje leki u zwierząt, to każdorazowo musiałby np. smarować maścią kamforową chore wymię. Bzdura.
Z kolei, czy z jednego opakowania mógłby używać tej maści w kilku gospodarstwach, wątpliwe. Nie przesadzajmy, więc!

Co, do karencji. Wystarczy, że rolnik został poinformowany. Nawet, sam powinien się o to dopytać. To jego zwierzę jest leczone. W jego interesie jest, by wprowadzać na rynek jakościowo dobry produkt. Kontrole – nie powinny dotyczyć żadnych papierów, książek, podpisów itp, tylko badania żywności na zawartość antybiotyków.

Obrót lekami. Przeszkadza nam obrót rzędu np. kilku milionów złotych rocznie, ale na mniejsze chałturzenie na ogół się zgadzamy /tak zrozumiałem z wpisu Włodka/. Jasne, nie kupi tu, to kupi, gdzie indziej a klienta się traci.
Co właściwie dadzą apteki? Tych dużych, będzie na nie stać, i może dobrze, jakby się tylko tą działką zajęli. Tak sobie myślę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jacek Sośnicki



Dołączył: 28 Sty 2012
Posty: 19
Skąd: Kalisz

PostWysłany: 17 Lut 2015, 01:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Koledzy. Myślę, że poruszyliście jedną z głównych "kości niezgody" w tym zawodzie. Włodek od dawna pisze o upadającej "wiejskiej" weterynarii ale jak ona miałaby nie upaść jeśli objazdowi "specjaliści" od opieki nad stadami wygryzają każdą większą hodowlę drobiu, bydła czy trzody. Strategia opieki nad stadami oparta o analizę ryzyka nakazuje im metafilaktycznie ładować antybiotyki ( po kilka na raz ) jeszcze przed przyjazdem zwierząt, nawet bez badania. Niektórzy stan zdrowia zwierząt potrafią ocenić po informacjach zamieszczonych przez hodowców na forach internetowych. Opieka nad stadem ogranicza się więc do dostarczenia rolnikowi odpowiednich leków zarówno podawanych doustnie jak i iniekcyjnie oraz dokumentacji jej zastosowania. Niestety robią to za stosunkowo drobne pieniądze a leki sprzedają prawie hurtowo bo żyją ze specjalnych upustów w dużych hurtowniach lub u producenta leków. Czy więc ci "oblatywacze" którzy dostarczają głównie leki, często nie robiąc żadnych badań laboratoryjnych, które mogłyby ukierunkować to "leczenie" są jeszcze lekarzami czy już aptekarzami? Zgoda na oddzielenie preskrypcji od dystrybucji w Polskim wydaniu zaszkodzi głównie lekarzom klinicystom z małych wiejskich lecznic, bo chłop nie ma tam w zwyczaju płacić tylko za wiedzę-konsultację bez podania leków. Wypada więc bronić bezpośredniego dostępu do leków, ale jednocześnie dążyć aby nadzór nad stadami zwierząt konsumpcyjnych nie był zdalny-iluzoryczny ale bezpośredni i opierał się na określeniu statusu immunologicznego stada a nie "prostackiej" analizie ryzyka, którą po krótkim instruktarzu potrafi zrobić każdy chłop. Dla nich problemem jest dostęp do leków i UE pod naciskiem chłopskich lobbystów postanowiła im go dać bo receptę wypisze każdy emeryt, rencista czy etatowy inspektor po godzinach za przysłowiową filiżankę kawy wypitą z "Panem chłopem".
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1306
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 17 Lut 2015, 09:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Apteki, internetowa forma sprzedaży leków to bardzo dobre kroki ze względu na komercjalizację sprzedaży leków. Firmy farmaceutyczne od dawna robią wszystko aby pominąć obecność lekarza przy sprzedaży leków. Z przykładów weterynarii miejskiej - nasze zakłady od dawien dawna wykorzystywano do promocji takich preparatów jak przeciwpchelne, przeciwrobacze, witaminki. Następnym krokiem była masowa dystrybucja poprzez sklepiki z szelkami dla kotów, poidełkami dla papug.
Wszelkie pozorne powroty producentów farmaceutyków do "przyjaźni" z weterynarią wiązały się z promocją nowych specyfików. Pierwsze kilka lat w lecznicach, a później - w kioskach z gazetami.
Wiadomo, że klientowi łatwiej kupić w kiosku, niż w gabinecie lekarskim, ba taniej i bez konsekwencji w postaci wysłuchiwania utyskiwań na tematy zoohigieniczne. Koncerny chcą taką samą metodą potraktować pozostałe swoje produkty. Nie wiem, jak planują walczyć z producentami parafarmaceutyków - psującymi im rynek, ale z czasem zawsze coś wymyślą.
Na zachodzie dali sobie z tym już spokój. W Polsce jeszcze próbujemy walczyć o ten rynek dla weterynarii, niemniej z mizernymi efektami, bo sami swoi występują przeciw nam. Chwilowo jeszcze antybiotyki bronią się, w dużej mierze dzięki kampaniom typu - szanujmy antybiotyki. Niemniej są kraje, gdzie pośrednictwo lekarza przy zakupie antybiotyku jest zbędne, kraje produkujące szczepy oporne na antybiotyki. Komercja, komercja, komercja.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Paweł Henryk Łój



Dołączył: 14 Lip 2010
Posty: 126
Skąd: Biłgoraj

PostWysłany: 17 Lut 2015, 16:07    Temat postu: moje zdanie Odpowiedz z cytatem

A co robicie jak ktoś przychodzi po tabletkę o robaków. Tylko szczerze.
Do mnie przychodzą po tabletkę "bo w Anglii to muszę z psem do odrobaczenia", a to co najmniej 30 funtów. Po co sprzedawać 10 tabletek po 5 zł. jak można jedną receptę za 50.itp...
A nielegalnym obrotem lekami powinna zając się izba. Trzeba podać kogoś takiego do izby i ona powinna taką działalność "wyprostować". Albo obrót albo leczenie. Przy aptekach byłoby to możliwe. Wówczas bez wstydu, a nawet z satysfakcją, można byłoby taką działalność ograniczyć. Czy ktoś z Państwa poinformował izbę o nielegalnym obrocie lekami prowadzonym przez kolegę. Inspekcja, przepraszam inspekcję, kontroluje dokumentację. Ci którzy handlują lekami dokumentację mają w porządku, bo mają czas na jej prowadzenie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1306
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 17 Lut 2015, 17:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Chłopie! Piszesz dyrdymały! Weź nie zwalaj na Izbę, a postaw się w sytuacji lekarza kontrolującego swojego kolegę i załatw sprawę. Podejrzewam, że natychmiast by Ci rura zmiękła. Znajdź może dowody, takie czarno na białym i wnieś oskarżenie. Może oskarżysz o odrobaczanie psa na wynos? - Już słyszę chichot prokuratora - panie, z czym pan tu przyszedł?
Weź udowodnij specowi, że handluje lekami. Mamy tylu ekspertów od kontrolowania i jak do tej pory nie poradzili sobie oni z żadnym handlarzem, a jeżeli już - to na króciutko.
Mówisz Paweł, że Ty wolisz, żeby po tabletkę na robaki klient poszedł do sklepu zoologicznego? Wolna wola! Ja mimo wszystko wolę, żeby przyszedł do mnie. Wiem o robakach jedną książkę więcej niż sklepikarz i zawsze coś będę umiał doradzić. Owszem, dobry sklepikarz studiował towaroznawstwo i wie coś tam o tabletkach, ale ja dalej wolę, żeby ten klient przyszedł do mnie. Wiem więcej, umiem podać, odróżnić tabletki zielone od różowych. Wiem o różnej długości i grubości robalach.
Mówisz, Paweł że klientowi to zwisa i powiewa? Może i masz rację. Więc nie chcesz chronić klienta, nie chcesz dobra zwierzęcia? Po co siedzisz w tym gabinecie? Żeby odtruwać psy po odrobaczaniu arekoliną lub biolentem? Będziesz wyłącznie poprawiał błędy klienta i sklepikarza? Skąd zresztą wiesz, że tacy przyjdą do Ciebie, a nie uznają, że zwierz był tak zarobaczony, że musiał zdechnąć? Chcesz powiedzieć Paweł, że masz gdzieś tego psa, świniaka, krowę lub konia? Po co więc do jasnej anielki studiowaliśmy? Po to żeby koncerny leczyły paszami leczniczymi, żeby do nas przychodzili klienci wyłącznie po jakieś świadectwa? Przestaniemy być potrzebni, spadnie zainteresowanie zawodem, w którym nie da się czegokolwiek zarobić i pójdziemy strzyc trawę. Zębami!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Zbigniew Kowalski



Dołączył: 21 Maj 2004
Posty: 932
Skąd: kujawsko-pomorskie

PostWysłany: 17 Lut 2015, 19:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Swego czasu doszedłem do wniosku, ze nikt i nic nie uratuje naszego zawodu. Wg. opinii wszystkich zainteresowanych, jesteśmy ostatnią przeszkodą na drodze swobodnego obrotu lekami weterynaryjnymi, bez jakiegokolwiek nadzoru. Nic nam się nie chce, nawet wysmarować wymię maścią , za co można by było skasować niemała sumkę, wtedy stać by było na zatrudnienie personelu średniego do tych czynności. Ba, nawet nie chce się wykonać iniekcji sprzedając np. butelkę Pen-streptu za jakieś 50 zł , kiedy można z niej "wyciągnąć " jakieś 300-400 zł czystej usługi. Nic nikomu się nie chce, najważniejszy jest handel, w białych rękawiczkach.
Kto ma nad tym czuwać? Izba? Tam nie ma praktyków, a zresztą jeżeli nawet by byli, nikt tego nie zrobi w czynie społecznym, dodatkowo narażając się na obelgi rzucane przez co bardziej obrotnych "doktorów". Jest ich coraz więcej, bo wiedzą doskonale, że nic im nie grozi.
Nadzór Farmaceutyczny w takiej obsadzie nie jest w stanie w krótkim czasie skontrolować tak dużej liczby podmiotów, i tak koło się zamyka.
Straciliśmy kręgosłup naszego zawodu, jakim było odpowiedzialne i rzetelne przestrzeganie Kodeksu Etyki i Deontologii, prawideł sztuki lekarskiej, pielęgnowanie naszej tradycji i historii zawodu.
Powoli zaczynają wypierać nas z ubojni nadzorem właścicielskim, wskazując nam miejsce naszego nadzoru w opłotkach zagród, czy ferm. A stamtąd, przy niekontrolowanym obrocie lekami, już zaczyna się droga do nicości.
Kim jest w dzisiejszych czasach lekarz weterynarii?
Na pewno jest garstka prawdziwych luminarzy sztuki weterynaryjnej godnych tego tytułu, a pozostali?
Czy opierają się na mocnym kręgosłupie? Jeżeli tak, to na jakim?
Brakuje mi czegoś.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Paweł Henryk Łój



Dołączył: 14 Lip 2010
Posty: 126
Skąd: Biłgoraj

PostWysłany: 17 Lut 2015, 19:49    Temat postu: moje zdanie Odpowiedz z cytatem

Panie Szczerbiak, obrażasz mnie Pan.
Jeżeli nie widzicie handlu lekami, czy krępujecie się o tym powiedzieć na łamach izby, to po co o tym piszecie. Ale jeżeli wiesz i masz dowody że kolega handluje lekami, to skąd te skrupuły.
Gdzie w moim wpisie wyczytałeś o prokuraturze. Mnie za wpis oskarżyli i skazali przez izbę, po co prokuratura. To izba może odebrać prawo.... , a to jest wielką krzywdą dla każdego lek. wet.
Gdzie w moim wpisie przeczytałeś choć słowo o moim stosunku do zwierząt, do moich pacjentów. A żeby wystawić receptę też trzeba mieć wiedzę. Nie uważasz. Czy lekarz medycyny jest głupszy od lek.wet.
Dlaczego oceniasz mój stosunek do zwierząt z tak daleka? To my założyliśmy stowarzyszenie którego podstawową rolą jest właściwa opieka nad zwierzętami. Uważam że właściciele do lekarza idą po pomoc a nie po świadectwo. Ja zajmuję się głównie dużymi zwierzętami a nie mam umowy z PLW
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1306
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 17 Lut 2015, 21:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Daleko mi do prób obrażania Pana Doktora! Zwyczajnie, zabrałem głos w dyskusji twierdząc, że wypuszczenie leków z ręki weterynarii nie wyjdzie na dobre ani zwierzętom, ani nam, nie wspominając o konsumentach.
Odnośnie donoszenia na kolegów - bardzo proszę, jeżeli Pan ma taką ochotę - życzę powodzenia, niech Pan skarży. Moim zdaniem zupełnie nie zdaje sobie Pan sprawy z tego, jak trudno jest oskarżyć kogoś, kto się pilnuje z przestrzeganiem podstawowych przepisów. Sam Pan pisze, że ponosił Pan odpowiedzialność za wpis, czyli - z oskarżeniami -nie jest więc to takie proste, jak się na pozór wydaje.
Wiedza do wystawiania recept jest owszem, potrzebna. Niemniej te leki też trzeba umieć podać. Są właściciele, którzy potrafią to zrobić, a są tacy, co przychodzą żeby obciąć kotu, albo krowie paznokcie. Miałem raz przypadek, że właściciel kupił sobie pałeczki domaciczne, rękawicę i - wezwał mnie do odklejenia łożyska. Odmówiłem wykonania zabiegu, bo nie lubię jak ktoś za mnie decyduje czym mam leczyć. Znalazł się lekarz, który to jednak zrobił. Straciłem klienta? Na szczęście chwilowo mam innych. Powiem Panu coś w zaufaniu - dalej będę w takich wypadkach odmawiał. Jak kogoś, jakiegoś lekarza stać na wystawienie recepty, sprzedanie leków - niech i zechce je łaskawie sam podać.
Jeżeli chce Pan puścić leki na wolny rynek - proszę bardzo, ale ja mam tu zupełnie odmienne zdanie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group