Forum Medicus Veterinarius Strona Główna Medicus Veterinarius

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Uporządkujmy własny grajdołek
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Incognito



Dołączył: 22 Lut 2011
Posty: 263

PostWysłany: 20 Sty 2015, 19:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Melduj Kubek!
- Nu, widział Włodko, nie ma to, jak starzy znajomi. Pogadać jest choćby o czym. Prostata doskwiera podobnie, w krzyżu łupie tak samo, a w sercu ...... ciągle maj. Wink
_________________
incognito
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Incognito



Dołączył: 22 Lut 2011
Posty: 263

PostWysłany: 24 Sty 2015, 23:40    Temat postu: Uporządkujmy własny grajdołek Odpowiedz z cytatem

Melduj Kubek!
- Przyrzeczenie noworoczne jakie, sobie złożył, a?
- Nu, złożył. Odchudzać się będę.
- A, jak wpadł na taki pomysł?
- Było tak:
Na koniec wizyty, gospodarze koniecznie chcieli pokazać jakąś chudą jałówkę. Mówili, że od robaków i od motylicy już dostała. Jeść je, pić pije i zwakę też żuje. Zapytałem więc: - to, czego właściwie chcecie?
- Nu, dać jej takiego zastrzyka, żeby wyglądała…. jak pan doktór.
- Ot, racja!
Very Happy
_________________
incognito


Ostatnio zmieniony przez Incognito dnia 25 Sty 2015, 01:00, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1340
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 25 Sty 2015, 00:33    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ufff! Ufff!!! Gruby człowiek być dobry człowiek i - baardzo smaczny! Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1340
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 26 Sty 2016, 09:30    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jest parę problemów, które rzutują na przyszłość weterynarii terenowej. Przykładem jest zmiana struktury gospodarki wiejskiej. W miejsce drobnych, wręcz hobbystycznych gospodarstw rolnych, w których fanatycy gospodarki feudalnej uprawiali "zawód" pojawiają się duże, nowoczesne, wyspecjalizowane hodowle. Są to hodowle prowadzone bardzo często przez osoby po studiach rolniczych, zootechnicznych, niekiedy - weterynaryjnych. Zapotrzebowanie na nasze usługi w dotychczasowej formule ulega więc drastycznemu spadkowi. Rocznik Statystyczny pokazuje w jakim tempie maleje ilość osób pracujących na wsi. Jesteśmy wprawdzie krajem, gdzie ten spadek jest chyba najwolniejszy w całej UE, ale - zdecydowanie odczuwamy te zmiany.

Pytaniem jest więc o sposób przekwalifikowania wiejskich gabinetów w pogoni za pracą. Jednym ze sposobów może być specjalizacja zawodowa. Niestety, na dzień dzisiejszy specjalistów mamy zatrzęsienie i kolejni nie znajdują zajęcia. Swego czasu spotkałem lekarza, który robił specjalizację z chorób świń, po to, żeby powiatowy dał mu prawo pobierania krwi w kierunku choroby Aujeszki.
Jeśli chodzi o farmację - pojawił się wśród hodowców bardzo silny trend do samodzielnego leczenia zwierząt. Wspierani są w tym zamiarze przez producentów parafarmaceutyków, sprzedających swoje produkty gdzie się tylko da. Zresztą są w tym kierunku wspomagani przez przepisy prawne umożliwiające sprzedaż rozmaitych "końskich maści" choćby w kioskach na dworcu. Nasi co bardziej rzutcy koledzy prowadzą internetowe i nie internetowe apteki dla wszystkich potrzebujących.

W zasadzie mamy wsparcie w postaci inspekcji farmaceutycznej, która uniemożliwia prowadzenie aptek ludziom z ulicy, ale i lekarzom niechętnym pracy administracyjnej. Inspekcja nie jest z różnych względów wytępić licznych "hurtowni" weterynaryjnych (zresztą wspieranych prawnie przez niektórych lekarzy i prawników). Praca inspekcji farmaceutycznej za to doskonale utrudnia życie lekarzom prowadzącym "normalne" (jak na dzisiejsze czasy) lecznice lub gabinety.

Rozwiązaniem mogło by się wydawać - wyczekanie, aż część z nas wymrze, niemniej uczelnie "produkują" coraz więcej i więcej lekarzy. Nasuwa się więc słynne pytanie - jak tu żyć? Na ile nas mogą wesprzeć działania administracyjne rządu, a na ile te działania utrudniają naszą praktykę? Wsparcie, bo swego rodzaju wsparciem jest możliwość wykonywania "wyznaczeń" jest nie wszędzie wystarczające.

Pewnym rozwiązaniem może być zmiana profilu na zwierzęta towarzyszące. Niestety, tych zwierząt na wsiach jest bardzo mało. Fakt, że w każdym obejściu jest po pięć burków, ale nie pełnią one funkcji zwierząt towarzyszących. Ich status jest nawet niższy niż zwierząt gospodarskich, które jest sens leczyć. Pies, kot? Pętają się tylko darmozjady po obejściu i wołają o jedzenie. "Zieloni", którzy podobno walczą o dobrostan zwierząt, a głównie psów i kotów - są zazwyczaj dyletantami w tym, co robią i najczęściej na wsiach narażają się tylko na śmieszność, zamiast przynosić jakąś korzyść zwierzętom.

Słucham, ma ktoś pomysły?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Paweł Henryk Łój



Dołączył: 14 Lip 2010
Posty: 126
Skąd: Biłgoraj

PostWysłany: 26 Sty 2016, 15:00    Temat postu: moje zdanie Odpowiedz z cytatem

Rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Znam lekarza który przeprowadza zabieg usunięcia wnętrostwa za 30 zł (wg gospodarzy). To nie świadczy o nim źle. On nawet nie wie ile powinien za to wziąć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1340
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 26 Sty 2016, 15:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czekam na propozycje. Jak widzisz - najłatwiej komentować, doradzać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Paweł Henryk Łój



Dołączył: 14 Lip 2010
Posty: 126
Skąd: Biłgoraj

PostWysłany: 26 Sty 2016, 20:02    Temat postu: moje zdanie Odpowiedz z cytatem

To nie są komentarze. Mamy organizację- izbę, która zrzesza wszystkich, chcących i niechcących działać. Wykorzystać tą organizację. Innej drogi nie widzę. Następne wybory przeprowadzić zgodnie z prawem, a od wybranych można wówczas oczekiwać pewnych działań. Wybory poprzedzić dyskusjami wśród lekarzy. A wszystko to w innym miejscu niż inspektoraty (nie mam nic przeciwko inspektorom- olbrzymi szacunek dla tych kolegów których znam). Miejsce wyborów ma wpływ na ich przebieg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1340
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 26 Sty 2016, 20:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zapominasz o jednym, co kilka razy przerabialiśmy. Mowa tu o statutowych możliwościach jakie daje Izba. Otóż Izba nie może prowadzić, nawoływać, proklamować - strajku. Strajk w wypadku lekarzy wolnej praktyki to też dość dziwne słowo, niemniej Stowarzyszenia nie mają zastrzeżenia, że nie będą prowadziły strajków w swojej lub kolegów obronie. Izba - owszem w miarę dobra jest jeżeli chodzi o pilnowanie interesu - apteki, gabinety mogą prowadzić wyłącznie lekarze i tego izby pilnują. Niemniej czasem trzeba wystąpić oficjalnie, a wbrew ministrowi. Izba w takim wypadku może jednym pisemkiem dostać po łapach, a stowarzyszenie - nie. Spróbuj o coś walczyć mając związane ręce, jak ma je związana Izba.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Paweł Henryk Łój



Dołączył: 14 Lip 2010
Posty: 126
Skąd: Biłgoraj

PostWysłany: 27 Sty 2016, 14:04    Temat postu: moje zdanie Odpowiedz z cytatem

Dlaczego od razu "armata". Z iloma lekarzami spotyka się Pan na swoim terenie.
Z iloma ludźmi dyskutował Pan o problemach weterynarii w swoim otoczeniu.O wartości usługi. sposobie naliczania. pobieraniu opłaty, wycenie pracy. Dlaczego od razu strajk.
Piszę o izbie, bo tylko ona ma możliwość "zwołania" wszystkich lekarzy w jednym czasie. Od izby można oczekiwać tylko robienia spotkań. Dyskusja na takich spotkaniach pokaże co nam (lekarzom Weterynarii) jest potrzebne w danym czasie. A może jest wszystko w porządku, może tylko kilku jest niezadowolonych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1340
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 27 Sty 2016, 14:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gdzie "armata", gdzie? Najwyżej kapiszoniak jakiś.
Natomiast, jeśli chodzi o lekarzy, z którymi się spotykam, to rzeczywiście jest problem. Jak samemu się do kogoś nie podjedzie, nie pogada to bywa trudno. W moim powiecie powstaje tradycja corocznych spotkań we własnym gronie, przy kieliszku herbaty. Spotykamy się, trochę rozrabiamy, rozmawiamy.
To naliczanie cen nijak się nie daje opanować. Każdy swój teren orze jak mu materiał pozwala. Początkowo próbowaliśmy jednolicić ceny. "Koledzy" z sąsiedniego powiatu szybko się zorientowali i zademonstrowali prawdziwie biznesową reakcję. Skończyliśmy z próbami jednolicenia i równania do najsłodszych cen. Szybko skończyliśmy. Ot, najczęstsza kwestia - szczepienie psów. Temat niezmiernie szeroki. Zaczyna się od urzędowej ceny max. 16zł. W miastach i miasteczkach biorą 20 - 40 zł. Spróbowaliśmy z ceną 20 zł. Sympatyczni sąsiedzi, biznesmeni - zrobili w naszym terenie akcję nie w postaci spędów, lecz od budy do budy po 16, a czasami i taniej.
Lekarz weterynarii najczęściej jest samotnikiem, przekonanym o swojej niepodważalnej wartości. Każda instrukcja, zalecenie napotyka na opór. Fakt, do pewnego stopnia zależy, kto takie zalecenie wydaje. Odnoszę wrażenie Kolego Pawle, że jeszcze nie próbowałeś rozmawiać z ludźmi. Określenia - "każdy sobie rzepkę skrobie", "moja chata z kraja", "ja sam sobie radę dam" - stanowią motto każdej rozmowy. Może nie zawsze i nie wszędzie takie słowa padają, ale w myślach - praktycznie zawsze.
Mobilizacja naszych następuje wyłącznie wtedy, kiedy trzeba prowadzić wojnę, bo coś nam zabrali. I - niestety jest to mobilizacja krótkotrwała.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Paweł Henryk Łój



Dołączył: 14 Lip 2010
Posty: 126
Skąd: Biłgoraj

PostWysłany: 27 Sty 2016, 18:55    Temat postu: moje zdanie Odpowiedz z cytatem

Jak z tego widać, kolegom lekarzom nie potrzeba pieniędzy tylko "robota, robota tak wiele roboty...."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1340
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 04 Mar 2016, 23:13    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Odpowiedź na teksty z Ogolnopolskiego.pl

Drogi Gościu! (od bredzenia, właśnie)

Rzecz w tym, że może nie miałeś chęci zrozumienia intencji w sprawie szansy danej panu Prezydentowi przez izbę ze Szczecina. Oni mianowicie stwierdzili, że prezydent Komorowski się nie wykazał, a mają nadzieję, że Nowa Miotła - stanie na wysokości zadania. Weterynaria jest jedna. Weterynaria to zawód, a nie jakaś polityka. Weterynaria musi się wpasować w potrzeby społeczne. Pierwszy odzew jest. Czy nowy-stary minister oleje Prezydenta? Ano - zobaczymy. Dla zawodu nie jest sprawą dogłębnie istotną - z jaką opcją polityczną mamy do czynienia. Dla zawodu istotna jest sytuacja jego członków. Każde działanie, które daje nam w dającej się przewidzieć perspektywie - chleb - jest działaniem prozawodowym. Dawno już uznaliśmy, że nasz zawód jest na tyle niszowy, na tyle nieliczny, że sam z siebie nie da rady przeżyć. Jedyną opcją twierdzącą inaczej jest zewsząd chwalebna opinia JKM (Korwin-Mike - przyjaciel weterynarii).
W otaczającym nas zewsząd czasie weterynaria niestety nie utrzyma się wyłącznie w oparciu o prawa ekonomii. Nigdy zresztą nie miała na to szans. Aby nasze działania miały oddźwięk pozagospodarczy, a nie wyłącznie komercyjny konieczny jest pewien przekaz idei, które mimo wszystko pielęgnuje nasz zawód. Wiem, że nie są to niektóre poronione idee "zielonych" nawiedzeńców. Nasz zawód opiera się o pewien pragmatyzm nie tylko gospodarczy, ekonomiczny, ale i o pragmatyzm naukowy, wynikający z fachowej wiedzy, ze zrozumienia intelektualnych przesłanek do rozumienia rzeczywistości. Lemingi obecnie są w mniejszości, a lekarze weterynarii, nawet ci najbardziej pragmatyczni, opierający się o pojęcie "wróbla w garści" - są, mimo wszystko lemingami skupiającymi się na czymś co wszyscy mają - (gdzie indziej). Niestety, od wieków takie podejście może i budzi podziw, ale i jakoweś obrzydzenie ze strony tych, którzy muszą dożyć jutra w oparciu o dzisiejsze pieniądze.

Są w naszym zawodzie osoby wyrastające ponad poziom. Osoby, które powinniśmy wielbić, ale - jak to jest w naszym piekiełku - usilnie ściągamy je do podstawowego poziomu. Weterynaria administracyjna jest cieniem Prawdziwej Weterynarii, ale cieniem ogromnym, cieniem mającym wpływ na widzenie tych lekarzy, którzy swoim wizjonerstwem aż przysłaniają słońce.
Weterynaria urzędowa to stek przepisów, bzdurnych paragrafów przestrzeganych i postrzeganych przez ich sygnatariuszy jako coś Objawionego. Niestety, zrozumienie tej idei dostępne jest wyłącznie tym, którzy weterynarię znają i rozumieją. Dostępne jest tym, co leżeli powalani w gnoju i wodach płodowych, dla tych, którym w oko siknęła krew ciętej właśnie suki, albo jałówki.
Oddzielenie tego, co jest ideą od tego, co przyziemne i prozaiczne - wymaga czegoś, co naprawdę trudno nazwać. Oddzielenie i zrozumienie. Swego czasu wielki pisarz i lekarz - Włodzimierz Kłaczyński powiedział mi w zaufaniu - młody kolego - zapamiętaj na całe życie, że nie jest ważne to, co widzisz. Ważne jest to, czy zrozumiesz, ci widziałeś.

Czy dzisiejsza "walka" z chorobą Aujeszki, chorobą polityczną, okupioną tyloma trudami i potknięciami - ma sens? Moim zdaniem - nie. Niemniej za tym tematem przemawia opcja polityczna (teoretyczna możliwość eksportu warchlaków), opcja gospodarcza (kasa dla lekarzy, europejskie dotacje dla badających laboratoriów) i - i nic więcej! Są to kwestie polityczne, administracyjne niemające nic wspólnego z prawdziwą weterynarią. Niemniej są to opcje napędzające żywot poniektórych zakładów leczniczych. Dziś jestem właśnie po comiesięcznym objeździe powiatu w poszukiwaniu pozornie wyimaginowanych chorób. Samochód uwalany w błocie doszczętnie, szczęście, że to SUV z napędem na wszystkie osie. W sumie bardzo fajna wycieczka. Byłem w takich zakamarkach powiatu, do których nigdy w życiu bym nie trafił, gdyby nie państwowa weterynaria. Dla mnie - to wielka frajda, pieniądze - iluzoryczne. Niemniej taka frajda musi coś kosztować. W sklepiku obok mieszkają surwiwalowcy, którzy co kilka tygodni wyjeżdżają na plenery. Ja mam te plenery z kasy państwowej. I - Hura!

Dla wielu, wielu terenowych zakładów leczniczych opcją nie do przejścia mogło by się okazać nagłe wycofanie poniektórych grantów ministerialnych - TBC, EEB, itd. To też prawda. Życiowa prawda. Te choroby już dawno zostały wyeliminowywane (fakt, dzięki rygorystycznym przepisom i ich przestrzeganiu). Dziś robimy praktycznie badania przesiewowe. Niestety, mimo że tych chorób praktycznie nie ma - mnóstwo lekarzy popadło w samozadowolenie i wprowadziło własne, czasami totalnie odległe od lekarskich zasad - postępowanie. Lekarze inspekcyjni, niejednokrotnie lekarze którzy w życiu nie widzieli odczynu gruźliczego punktują nas za szczegóły. A to - źle wycięty krzyżyk, albo lekarz nie przywitał się z właścicielem stada, albo mu nie przedstawił. Błędy, błędy i idące za nimi wykluczenia. Lekarze inspekcyjni mają przed sobą instrukcje mówiące z której strony szyji robi się badanie, instrukcję, jak ma wyglądać strzyżenie - wobec tych, co mają za sobą czasem i setki sztuk gruźliczych wysłanych do rzeźni. Znowu, niestety - są lekarze, co odczyny tuberkulinowe sprawdzają telefonicznie. Czy ta metoda jest wiarygodna? No, moim zdaniem w 98% - wiarygodna. Tego rodzaju postępowanie lekarzy jest do pewnego stopnia do przyjęcia. Sprzyja rozprzestrzenianiu się gruźlicy bydła. Czy ta metoda jest etyczna? Czy urzędowa weterynaria to etyka? Na te pytania musimy sobie odpowiedzieć sami.

W zasadzie miało być o bredzeniu. Taa. Łatwo popaść w bredzenie. Nawet, nie to żebym był przeciwny tej formie wyrazu. Uważne wsłuchiwanie, wpatrywanie się w organizm (nawet bredzący) - ułatwia diagnozę, a ta jest podstawą do terapii.
Odpowiedzi, proste odpowiedzi w tak zagmatwanym temacie, jak nasz zawód są chyba niemożliwe. Mam nadzieję, ba właściwie pewność, że ci co skończyli weterynarię te odpowiedzi umieją znaleźć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1340
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 06 Mar 2016, 22:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W pierwszym etapie pozwolę sobie na cytat, a praktycznie pełny przedruk z wypowiedzi na forum Ogolnopolskie - słynnego publicysty, a i jednego z niewielu potrafiących mimo sprzeciwności mieć własne zdanie - pseudo: Olo Oszołom

Powitać naszego znakomitego mentora na naszej stronie.
Włodku bardzo Cię cenię za wkład jaki poniosłeś by nasz zawód był odbierany w szeroko pojętej społeczności pozytywnie.
Tylko nie wiem czemu straciłeś ostroś widzenia na problemy jakie toczą już maleńką zdrową tkankę naszego zawodu. Nie widzisz lub świadomie tego nie dostrzegasz. Co jest naszą wielka przegraną ? Jesteśmy sami winni tego stanu . Pozwoliliśmy by nawiedzeni i łasy na ordery zdominowali nasze środowisko. A wiadomo co po takich jednostkach można się spodziewać " dobrego " . Ci nasi " przedstawiciele " z czasem oprócz własnego czubka nosa nic nie potrafili dostrzec i właśnie to jest nasz największy patogen , który nas wykańcza cichutko i systematycznie.
Jeżeli chcemy dobrej zmiany to musimy podjąć radykalną terapię wstrząsową na subtelności nie ma już czasu ani miejsca. Powiesz , że jestem radykałem i tu się nie pomylisz bo zawsze nim byłem , nigdy nie owijałem gówna w papierek i nie mówiłem , że to smaczny cukierek , zawsze lubiłem jasne sytuacje co powodowało , że przestali mnie lubić ale tym się nie martwię bo jak chce się posprzątać stajnie to i w gównie trzeba się ubrudzić.
Akurat dawanie dobrej szansy nowemu Prezydentowi w wydaniu Zachodnio- pomorskiej izby to strzał w potylice , chyba tego udowadniać nie muszę . Jetem tylko ciekaw czy do reszty w zachodnio-pomorskiej im tam głupstwa rozum zjadło. Takie działanie to czysta destrukcja , która owoców nie wyda. To jest działanie pseudo działaczy tylko po to by zaistnieć , którym szkody jakie wyrządzą są zupełnie obojętne.
Jeżeli chcemy coś zdziałać dobrego to musimy zmienić metody działania . Kopanie się z władzą zawsze się kończy tak samo . Tu trzeba się wykazać sprytem by ograć władzę i coś wywalczyć . Jak to zrobić to spytajcie się prostego robotnika ze stoczni jak on to zrobił , że ograł cały system komunistyczny i doprowadził do jego upadku.
Włodku jesteś z tej nie licznej już grupy kolegów , którzy podnieśli rękawice i przystąpili do walki po 89 roku, chwała Ci za to , ale proszę Cię próbuj dalej chodzić z podniesionym czołem i nie pękaj przed miernotą zawodową . Nie słuchaj judaszy i diabła , którzy nam zile życzą .

Jedynym rozwiązaniem większości naszych bolączek jest współpraca z ministrem by ochronić to co się jeszcze da ochronić w bliskiej perspektywie nadchodzącego kataklizmu jakim jest nowa inspekcja. Czasu pozostało już bardzo mało . Jeżeli będziemy bronić interesów wąskiej gróbki z kierownictwa inspekcji to przegramy wszystko co mamy do przegrania.
Naszym zadaniem jest ochrona naszych interesów prawdziwych lekarzy z krwi i kości jak to nie raz barwnie opisywałeś. Nie wiem jak Ty ale ja nie mam zamiaru umierać za naszych ciemiężycieli rodem z inspekcji, była to by totalna głupota i zaćmienie umysłu .
Pora obudzić się z snu zimowego i przystąpić do działania.
Pozdrawiam Olo Oszołom z Kieleckiego zwany Wrogiem Publicznym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1340
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 06 Mar 2016, 23:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Olo!

Nie wiem, co nazywasz ostrością widzenia. Ja osobiście cierpię na tak zwaną nadwzroczność, którą muszę korygować szkłami o mocy +2D.
Ty Olku uważasz, że inspekcja jest pasożytem na zdrowym ciele naszego zawodu. Powiem, że prawdopodobnie masz rację, bo są eksperci mówiącymi, że rozwijający się płód jest pasożytem. Właściwie nie mi dyskutować na tak naukowe tematy, bo odnoszę wrażenie, że dochodzi tu jakiś element bytu nadprzyrodzonego, kwestia wiary. Stanowi to podobno tabu, o którym się nie dyskutuje. Niemniej czasy mamy, jakie mamy i - dziś mówi się o wszystkim, o sztucznych chmurach, a choćby i o dziurawieniu opon w limuzynach prowadzonych przez oficerów BOR.

Właściwie nie powinienem roztrząsać kwestii, czy padł strzał w potylicę, czy w piętę. Izba, której wytykasz błąd polityczny wcale nie jest taka głupia, jak przypuszczasz. Znam tam paru całkiem rozsądnych zawodników i choćby przez wzgląd dla nich nie poważyłbym się nazwać ich pomysłów głupimi. Może to się wiązać z tym, że noszę okulary i korzystam z dobrodziejstw ostrości pozornej. Niemniej czytając ostatnie Twoje wywody stale dostrzegam w nich pewien co najmniej dualizm światopoglądowy. Raz jesteś za nowymi pomysłami, miotłami i czyszczeniem stajni Augiasza, innym razem stajesz nieco okoniem. Rozumiem, że wynika to z Twoich własnych przemyśleń, które - zdecydowanie nie muszą iść po linii jakiejkolwiek partii. To są Twoje przemyślenia i rozmaite polityczne prądy niekoniecznie potrafią za nimi nadążyć. Mówię to z szacunkiem, bo po części i sam tak mam.

Powiem Ci, że we wspomnianym przez Ciebie województwie mają niezwykle pragmatycznego prezesa. W momencie, gdy dodam, że jest on powiatowym - pewnie przestaniesz czytać, ale znając Ciebie - mam nadzieję, że jakoś to przebrniesz. Wspomniany gościu uprawia bardzo pro terenową politykę, tak bardzo, że właściwie powinni go wywalić ze stanowiska, żeby od niego nie zaczęli się psuć inni inspektorzy.

Ostatnio - nie bywasz - i pewnie dlatego ominęła Ciebie okazja do poznania nowych ludzi w krajówce. Jest ich kilku. Są tacy, którym pewnie chętnie podałbyś rękę, a są i tacy, co charakteryzują się zdaniem nam odmiennym. Rzecz w tym, że ta rada prowadzona zresztą przez lekarza z terenu - specjalnie nam nie bruździ, a nawet stara się pomagać. Wiem, wiem - powiesz, że to ich psi (a może koński?) obowiązek. Niemniej, gdy oni zrobili cokolwiek dobrego, myślę że można by ich za te rzeczy obdarzyć nikłym uśmiechem. Takim, że jakby ktoś się nie wpatrywał uporczywie w Twoje wargi - nigdy by się nie zorientował w tym przypływie rewolucyjnej słabości, a zainteresowani - może by dostrzegli jakiś asumpt do dalszego czynienia dobra.

Ja też miewam odchylenia prawicowo-nacjonalistyczne, ale jakoś po starej znajomości - umiesz mi je wybaczać. Bardzo się cieszę, że mi wybaczasz, a jeszcze bardziej, że potrafisz postrzegać zdanie inne od Twojego. Myślisz, że mnie zawsze popierają? Ot, podczas ostatniego zjazdu okręgówki - jedna zaproponowana przeze mnie uchwała przeszła, a druga miała za sobą same głosy na nie (poza moim). Właściwie powinienem targany rewolucyjną świeżością lutnąć drzwiami o mur i pójść sobie. I dusza by we mnie śpiewała, że nie będę nikomu wyłuszczał racji, sposobów. Jak nie rozumieją, jak rozumieć nie chcą - to miech sami się warzą w tym sosiku.

Lubię powoływać się na budowniczych Krakowa, co to robili go po kawałku. Drzwiami nie strzeliłem, tak jak nie strzelałem od początku mojej "kariery" w izbie. I - patrz, jak się pozmieniało! Kiedyś nas z Medicusa nie słuchali, dziś - mimo wszystko słuchają.

Ale wróćmy do strzelaniny. Szczeciniaki uderzyli od samej góry. Rada robiła tak już kilka razy i zwykle nie dawało to jakichkolwiek efektów. Tobie udało się skutecznie zawalczyć samotrzeć w komisji "Przyjazne Państwo". W zasadzie - też to mógł być strzał w którąż tylną część ciała. Ale - się udało. I chylę czoła, choć niekoniecznie zrobiłeś to tak, jak ja bym chciał, ale właśnie chyba dlatego że się różnimy w pewnych szczegółach - mamy do siebie szacunek.

Powiadają, że polityk, to takie stworzenie, które gdy plują mówi o deszczu. Do końca tak nie jest, ale ministra Jurgiela poznaliśmy już dawno, znamy jego przyjaźń do nas, jest taka sama jak do tych co ze stadnin odeszli. Ministrowie w naszym grajdołku się nam albo nie udali, albo wyrodzili. Myślę, że nie robią głupio, kiedy demonstrują niezadowolenie. Ty - swego czasu też tupnąłeś nogą i - zatrzęsła się ziemia cała, a artykuł 16 uległ dziejowym zmianom.

Pozdrawiam Cię Olo! Spierajmy się dalej, bo to otwiera horyzonty!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodzimierz Sławecki



Dołączył: 15 Kwi 2011
Posty: 245

PostWysłany: 07 Mar 2016, 02:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hmm! Przyjemnie się czyta – wazelina w obie strony.
Może jednak w tych dyskusjach jest jakaś metoda? Może, jak ktoś słusznie zauważa, wspólnym dla nas, piszących miejscem jest „ forum frustratów”?
Mnie bardziej podoba się „opowieść o bredzeniu”, chociaż czasem ciężko jest się połapać. Przydałby się znaczeniowy słowniczek użytych w tekście słów i wyrażeń. Np.: - nowa miotła, - pewien przekaz idei (- jakich? - wewnątrz zawodu, czy na zewnątrz?), - lemingi, - prawdziwa weterynaria, itp...…
Najlepsza jest ta zagadka: „Oddzielenie tego, co jest ideą od tego, co przyziemne i prozaiczne – wymaga czegoś, co naprawdę trudno nazwać. Oddzielenie i zrozumienie. Swego czasu wielki pisarz i lekarz - Włodzimierz Kłaczynski powiedział mi w zaufaniu – młody kolego – zapamiętaj na całe życie, że nie ważne jest to, co widzisz. Ważne jest to, czy zrozumiesz, co widziałeś.”
- Może ten cytat coś wyjaśni: „
Intelekt może spełniać swoje zadanie rozpoznawania, poznawania i asymilowania prawdziwej wiedzy pod warunkiem, że umysł da się pociągnąć do wyższych regionów trójświatowego universum. Do tego może jednak dojść dopiero wtedy, gdy człowiekowi uda się poluzować węzły i więzi, którymi jego umysł jest powiązany ze światem, a następnie uścisków, którymi jego dusza i umysł są razem splątane. Nie ma innego wyjścia jak zwyciężyć intelekt intelektem, tzn. intelekt występujący w postaci egotystycznego lekkoducha przy pomocy intelektu kierowanego głosem rozsądku. Gdy umysł przestanie ciążyć w dół, co można osiągnąć poprzez uspokajanie i zatrzymywanie jego skierowanej na zewnątrz aktywności, dusza uzyska większą swobodę i z pomocą kontemplacyjnej medytacji zacznie wstępować ciągnąc za sobą umysł. Jest to metoda całkowicie logiczna, prosta i w pełni zrozumiała dla intelektu. Dopiero po zażyciu innych, wewnętrznych światów w stanie kompletnie przebudzonej świadomości, umysł zacznie przekonywać się, że to, czym się tak zachwyca i podnieca w świecie materialnym jest niczym w porównaniu do tego, czego właśnie doświadczył. Jego „ja” nie będzie już tak ważne i zacznie się identyfikować z poznawanymi obiektami – będzie się z nimi jednoczył, stawał się nimi po prostu. Wtedy intelekt przestanie przeszkadzać swoimi spekulacjami i korzystając z doznawanych faktów, zacznie pochłaniać prawdziwą wiedzę, ponieważ będzie już wiedział nie tylko to, co jest „pod kreską”, ale również i to, co jest „nad kreską”, czyli osiągnie pełny obraz każdego zagadnienia w każdej dziedzinie wiedzy. Dopiero wtedy będzie ona naprawdę jego, bo intelekt przestanie być intelektem.

Cytat pochodzi z książki Piotra Listkiewicza : " Poznaj siebie" dostępnej w księgarni http://studiozaprog.blogspot.com/p/literatura-studia-za-prog.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 3 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group