Forum Medicus Veterinarius Strona Główna Medicus Veterinarius

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Za tydzień wybory!!!
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1310
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 14 Cze 2013, 23:02    Temat postu: Za tydzień wybory!!! Odpowiedz z cytatem

Tegoroczne wybory zapowiadają się interesująco. W tej chwili, sześć dni do wyborów, po Konwencie Prezesów Izb - wiadomo, że na stanowisko Prezesa będziemy mieli przynajmniej sześciu kandydatów;

Tomasz Górski
Michał Konopa
Jacek Łukaszewicz
Krzysztof Matras
Marek Mastalerek
Andrzej Moskal

Lista oczywiście nie jest zamknięta i w każdej chwili może pojawić się kolejny kandydat. Jest to w historii naszej Izby, niesłychana ilość pretendentów. Ilość kandydatów świadczy o tym, że obecnie nie wykształcił się żaden "żelazny" kandydat, którego wszyscy zechcą poprzeć.
Wybory odbędą się we Wrocławiu 21 czerwca (wybory Prezesa i Rzecznika). Po nocy przeznaczonej na skonsolidowanie postaw nastąpią wybory szesnastu członków Rady Krajowej, Komisji Rewizyjnej, Sądu, zastępców Rzecznika.
Wybory będą się odbywały przy pomocy komputerów i każdy delegat musi mieć dowód osobisty ze zdjęciem, żeby komputer z nim zechciał współpracować.

Dotychczas było raczej wiadomo, kto jest faworytem. Obecnie za faworytów uchodzą Górski, Łukaszewicz i Matras. Jest tak, że Warszawa dawała na swojego kandydata solidarnie głosy (teraz będą to 62 głosy). Niemniej wiewióry trudniące się roznoszeniem szemranych informacji twierdzą, że w tym roku może tam nie być pełnej jedności. Pozostałe Izby, żeby przeforsować swoich kandydatów będą musiały wejść w koalicje wyborcze. Te koalicje, to wbrew pozorom dość zdrowa instytucja, bo obowiązują wyłącznie na czas wyborów, później się rozpadają.

Każda pliszka swój ogonek chwali. Ja też mam swojego faworyta, niemniej postaram się nie ujawniać swoich preferencji, jak długo się tylko da. Jacek Łukaszewicz lekarz wolnej praktyki, wieloletni działacz naszego samorządu - zdaje stanowisko Prezesa i staje do ponownego wyboru. Przyjął funkcję w trudnym okresie i umiał wybrnąć z wielu nieciekawych sytuacji. Umie negocjować. Tomasz Górski też prowadzi własną praktykę lekarską i nie od dziś pracuje społecznie. Umiał doprowadzić do wspólnej pracy rozmaitych środowisk zawodowych nad wspólną wersją projektu ustawy o nowej Inspekcji. Marek Mastalerek od dwóch kadencji zarządza sekretariatem Izby Krajowej, bierze udział w rozmaitych negocjacjach, występuje jako rzecznik prasowy.
Michał Konopa jest wystawiany przez Izbę Śląską, pracuje w Beskidzkiej Klinice Weterynaryjnej. Andrzej Moskal jest Prezesem Izby Wielkopolskiej, lekarzem urzędowym zajmującym się badaniem mięsa. Krzysztof Matras też zajmuje się badaniem mięsa, wystawia go Izba Łódzka.
Wybierać, przebierać i czekać na kandydatury z sali. Podobno zgodnie z zasadą Arkadiusza Czerepacha gdy w akwarium przed wyborami pływa stadko ryb, znikają one w momencie, gdy pojawi się naprawdę duża ryba. Dużą rybę trzeba złapać na haczyk i do gry wchodzi mała rybka, co dotychczas skromnie pływała przy samym dnie. Ważne, żeby mieć tego haka i w czas wiedzieć co to za duża ryba pojawi się w akwarium.
Jeśli chodzi o kandydatury na Rzecznika – do dziś znam tylko jedną, z mojej Izby. Jeżeli pojawią się inne – postaram się je przedstawić.
Najciekawsze są zawsze wybory członków Rady. Do Rady z marszu wchodzą prezesi poszczególnych Izb. O ile taki prezes jest także delegatem na Zjazd, to ma później prawo głosu, w przeciwnym wypadku służy głosem doradczym. Szesnaście pozostałych stanowisk jest obsadzanych w wyniku głosowania na kandydatów. Nieformalnie przyjęło się, że poszczególne Izby głosami swoich Prezesów zgłaszają protegowanych. Dodatkowo, dla zagmatwania sytuacji padają nieautoryzowane kandydatury z sali. Miejsc jest jak wspomniałem tyle, co Okręgowych Izb, czyli każda Izba ma teoretyczną szansę na jednego Radnego. Tak różowo nie jest i często wygrywa kandydat z największej Izby, bo gdy cała izba na niego głosuje – dostaje on wszystkie głosy swojej izby plus głosy znajomych z Sali.

Każdy wyborca może oddać szesnaście głosów. W zasadzie jest nieformalnie zobligowany do oddania pierwszych głosów na kandydatów ze swojej izby, a pozostałe głosy może oddać na kandydatów z innych izb. Praktycznie – osoby o znanych nazwiskach, mają możliwość zdobycia dla siebie kolejnych punktów od swoich fanów z innych okręgów.
Ujawnię teraz niezbyt skrzętnie skrywaną publiczną tajemnicę (znaną zresztą doskonale wszystkim uczestnikom głosowań). Jest bowiem wersja opierająca się o zasadę, że delegat głosuje na tych, których zna, a pozostałe głosy rozdaje metodą losowania, lub pozostałych głosów nie oddaje. Taki głos jest też ważny, a ma to do siebie, że zabezpiecza przed przypadkowym oddaniem głosu na kogoś, kogo byśmy nie chcieli widzieć w Radzie.
Wybory do Rady odbywają się po ciężkiej nocy poświęconej na ( opijanie ). Stop! Na omawianie zwycięstw lub klęsk pierwszego dnia. W zależności, czy konkretna izba wygrała stawiając na swoich kandydatów na Prezesa i Rzecznika, czy przegrała – tworzą się nowe kluby zjazdowe, koterie, koalicje. Jest to niesamowicie gorąca noc. Gorąca z bardzo wielu względów.

Drugiego dnia odbywają się też wybory do Komisji Rewizyjnej, Sądu i – zastępców Rzecznika. W pewnym odróżnieniu od wyborów na te stanowiska w poszczególnych Izbach Okręgowych – tu wybranie stanowi nobilitację, nie jest, jak to niekiedy bywa w małych Izbach obsadzanie stanowisk za pomocą pospolitego ruszenia. Do gry w tym dniu, jak najbardziej mogą wejść pokonani pretendenci na stanowisko Króla Zwierząt, czy Rzecznika.
Nadchodzące wybory niosą ze sobą mnóstwo niewiadomych. Mamy tyle grup zawodowych chcących coś dla siebie ugrać, a stopień ich konsolidacji jest mierzony ilością kandydatów na Prezesa, Rzecznika. Na dzień dzisiejszy – trudno cokolwiek przewidywać, nie umiem niczym dziennikarz z telewizora powiedzieć kto wygra. Czy wygra nasz zawód, czy będziemy umieli ze sobą współżyć mimo różnic interesów – pokażą wybory, a także późniejsza praca wybranych organów.

Wspomniałem, że sytuacja rozwija się dynamicznie. Możliwe, że jutro będę miał coś nowego do zakomunikowania, a może ktoś zechce napisać o własnych odczuciach?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
DĄBROWSKI



Dołączył: 11 Lip 2004
Posty: 1161

PostWysłany: 15 Cze 2013, 09:35    Temat postu: .....Gadać możem do upadłego,...... Odpowiedz z cytatem

"Stara baśń" po nowemu - Włodek Szczerbiak


2008/06/20 17:56:37

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, w górskiej kotlinie, otoczonej siedmioma morzami żył sobie Dobry Powiatowy. Jak to w bajkach bywa, szanowali go włościanie, poważali poddani. W kotlinie moc zwierza było i wszelkich plonów darzyła szczęśliwych pracowitych mieszkańców wszelakimi dobrami. Lecz oto dnia pewnego, dnia strasznego, za gór szczytami, hen na horyzoncie się straszliwe chmury. Chmury te czarne, kłębiaste i nabrzmiałe ogniem piorunów, ulewą niezmierzoną, mroźnym gradem, wielkim niczym strusie jaja.

Ten smog straszliwy wytworzył czarnoksiężnik obrzydliwy na zamku z krwi i potu mieszkający. Na zamkowym dziedzińcu wymieszał wszystkie najobrzydliwsze obrzydlistwa, które znalazł w swojej krainie i przepuścił przez ołowiane retorty i destylarki. W górę buchnął dym zakapiorny, zasłonił słońce i niebo. Na ziemię padli wystraszeni wasale i lennicy. Nic mądrego, nic nowego ów czarnoksiężnik nie wymyślił jadowity, tylko zło wsączył do szklanicy, a ono wpuszczone do machiny piekielnej rozlało się po nieboskłonie i łez padole budząc trwogę i zdumienie.

Nie mam pięknej córy na wydaniu, kiesa pustkami świeci, co robić, co robić niech mnie ktoś oświeci – biadał dobry Powiatowy i po nocach nie spał, a szlachetnym swym łbem tłukł o wszystkie napotkane drzewa, taka zgryzota go zalała. Pobledli poddani po komórkach cichcem ugwarzali. Co jeden wysunął pomysł, to drugi niewczesnym go objawiał. Znikąd rady, znikąd poratunku. Dobry Powiatowy głowę ściskał rękami, żeby zachować porządek wśród kłębiących się myśli. Na ziemię runęli poddani i włościanie. Łbami walili o kamienie, żeby stóp dobrego Powiatowego krwią nie powalać. Doszły ich wieści o złych lekarzach, co czarnoksiężnika w jego złości okrutnej wsparli. Przeto trykając o głazy głowami wołali do Powiatowego: - Wielbimy cię! Błagamy cię! Zaradźże naszej niedoli! Ze złej chmury leci kwaśny deszcz, dręczy naszą nędzę, krwawy nasz trud. Niechaj szczeźnie ów samowładnik świata połowicy, zaradź o Dobry Panie!

A biedny Powiatowy zawezwał mędrców uznanych i wioskowych starców i dysputy wieść zaczęli. Nad ukazem, nad ustawą o zawodzie deptacza zwierzęcych metabolitów. Ów mag wielki ze swego zamku wielkiego, co to na nędzy i ludu rozpaczy wyrósł ciągle kosturem o ściany walił i o badanie zwierza wszelakiego się domagał. Za pot i łzy płacił po uważaniu, przyprawiając o płacz i zgrzytanie zębami. Ciężka praca niejeden czerep z włosów opróżniła, niejeden garb na plecach wyniosła. Ludziska chyląc ku ziemi „zmarszczkami poradlone czoła”, zbielonymi zaćmą po świecie wodzili oczyma. Znikąd ratunku, znikąd pomocy!

Czarci, co zamek zamieszkiwali, o dziwo nigdy tam długo na kwaterze nie postali. Skromne noszą ci panowie przyodziewki. Nie moda dziś na złocone kandelabry, czy szamerowane żupany. Dziś wyłącznie prosta sukmana przystoi. Im prostsza, tym większe fortuny krawców – rękodzielców, szewców i kapeluszników kreuje. Dziś skromny to wielki, dziś prosty to wielbiony! Żaden mag na porządną delię dziś pozwolić sobie nie może, lecz przaśne widzianko od Diora, Versace’go nosić na sobie musi. Kiesą natrząsnąć trzeba obficie, żeby skromnym być przykładnie. Kandelabr to ma do siebie, że sam w sobie się zapada i tym samym nowego wciąż Maga kreuje. Każdy, co zasiada na zydelku o kurzej łapie najpierw naobiecuje, później w głowę się drapie. Zmienić homeostazę królestwa ogromnego to dzieło na pokolenia i łatwo na nim choćby zęby stracić. A te zęby, serca i wątroby Magów wielkich wcale się nie regenerują, choć cyruliczych klinik jest bez liku. Tylu żądnych władzy czartów jest w narodzie, że miast regenerować – królestwo – zmieniać ich sobie co chwila może. Jak rękawiczki, skarpetki, lub inny przyodziewek choćby i osobisty bardzo. I co tylko który Mag myśli, że cały rozum posiadł czarci, że z ołowiu złoto wyprodukuje, że biczyk skręci z piasku, to następny ku ziemi ściąga go za nogę, za głowę, cokolwiek tam wystaje. Alchemia to wiedza wielka i tajemna, brutalnie karze małej wiary czarnoksiężników. Stąd i złe prawo, te chmury okrutne kwaśnym deszczem płaczące. Łatwiej stare popsuć, niż dobre prawo ustanowić nowe.

Czy wszyscy czarci są tacy źli, czy tylko potu i krwi poddanych wymagają? A może, może coś jeszcze dobrego tymczasem w nich zostało? To chyba nie jest tak, że wszystko zło, co się świeci z góry. Ot, popatrzmy jak to z brzemieniem władzy sobie radzą ludzie prości. Zły powiatowy – wymaga i nie wytłumaczy. Dobry –żąda tak samo, ale zanim naciśnie spust – niczym prosty „cyngiel” Ala Capone – wyjaśni, że nic osobistego na ciebie nie ma, że to tylko biznes.

Co tu zrobić, jak ojczyznę od ruiny zbawić, złe prawo naprawić? Czym chudobę przaśną przed szczeźnięciem chronić? Lud prosty po karczmach, gospodach i oborach obradować zaczął. Narady to były trudne i zażarte, a powietrze pełne od nikotynowego dymu, latających w powietrzu nierządnic wszelkiego autoramentu od ekskluzywnych, aż po zwykłe lodziary. Monotonię krajobrazu poprzeplatały gęsto rzucane męskie narządy prokreacyjne. Na ziemię z goryczy życia – różniste płyny spływały, albowiem dyskutanci natychmiast swoje deklaracje - w czynie przedstawiali. Olane stołowe nogi, walające się po polepie cuchnące pawie. Gorąc dyskusji wcale jej sukcesu nie przyczyniał, każdy widział ratunek, drogę i od innych wołał o wsparcie. A ściany, co uszu nie miały w niemej cierpiały rozpaczy.

Do czarciego zamku poszli panowie deputacja. Rozmawiać, błagać, radzić. Pewnie wysłuchają mów wielkich o kloace sukcesu a na koniec zostanie im podany stek obietnic na pożarcie. Zostali na zamku, wciąż gadają, a ratunku znikąd nie widać. A motłoch ciemny konsumując używki zakazane śpiewa sobie po cichutku;
Miałeś chamie złoty róg, miałeś chamie czapkę z piór;
Czapkę wicher niesie, róg huka po lesie!

Wielki Mag, choćby i chciał, to musi stale patrzyć, czy wokół nie wychyla się po niego zbyt wiele drapieżnych rąk. Temu pomoże, a innym zaszkodzi. Na zamku swary i waśnie, ukrop się w kotłach wciąż przelewa, co tu robić? Co tu zrobić? A?

Lecz są to tylko dywagacje możnych tego świata. Chcą coś mieć – to muszą zacząć ścinać głowy, albo zaproponować satysfakcjonujące rozwiązania. Ścinanie dziś nie w modzie, a robotę zrobić trzeba. Wre i kotłuje się w komnatach, a lud prosty ku księżycowi wyje. Na zamku panuje słuszna zasada: „Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna.” Lud ma pracować, a radzić będą inni. Magowie, a nawet i czasem Panowie Deputacja. Komu dadzą, komu odbiorą? Co uradzą, kto krzyw będzie? Radźcie spokojnie, pomni że słucha was lud! Wielki Magu, a nasz panie czy nie pożrą cię na śniadanie? Obrady trwają, a motto im przyświeca takie:
„Gadać możem do upadłego,
kiedy gadamy, nie dzieje się nic złego.”
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1310
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 15 Cze 2013, 10:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dziś sobota. Trwają zajęcia w podgrupach (wyborczych), a także intensywny trening kondycyjny przed wyborami....
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Cezary Bogusz



Dołączył: 15 Lut 2013
Posty: 60
Skąd: Mińsk Maz.

PostWysłany: 17 Cze 2013, 09:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Szanowny Panie Włodzimierzu! Tak jak wcześniej pisałem nie będzie okazji do spotkania we Wrocławiu. Moja druga córka jakoś nie chce wyjść na świat przed ustalonym terminem a chcąc być przy tym wielkim wejściu na świat absolutnym priorytetem jest obecność przy żonie! Zachowując wszelkie proporcje ważności jednak szkoda że mnie nie będzie bo mógłbym troszkę pogadać z Panem, a jestem przekonany że byłaby to ciekawa dyskusja. Co do samych wyborów będę trzymał kciuki aby w nowej radzie zasiadły osoby jak najmniej umoczone w stare sprawki. Czy delegaci będą w stanie odciąć się od starych zgranych i opatrzonych twarzy? Czas pokaże. Pana serdecznie pozdrawiam i życzę wyborów których nie trzeba będzie się później wstydzić!
_________________
cezary bogusz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1310
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 17 Cze 2013, 10:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dziękuję za życzenia - w imieniu "naszego środowiska", czyli sami sobie kujemy los. Życzmy sobie jak najlepiej, tak, żebyśmy byli zadowoleni, żeby i wilk i owca pomieściły się na jednej łódce. A trudne to będzie, oj trudne.
Jednocześnie - gratulacje i życzenia dla Córki, co właśnie otworzy oczy na nasz świat. Ciekawe, jakim go zobaczy...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1310
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 18 Cze 2013, 12:47    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Istnieją sprawdzone i proste sposoby rozwiązywania sytuacji pozornie bez wyjścia. Taką pozycją wydaje się być kwestia padliny i „leżaków” w rzeźniach. Niby zwierzęta identyfikowalne, bydło, konie nawet z paszportami, a ubojnie z maniakalnym uporem serwują padlinę na talerze. Nie pomagają komputery, serwery, świetnie zabezpieczona baza danych umożliwiająca śledzenie nawet poszczególnych zwierząt. Problem rozbija się o ludzi wietrzących swój interes wszędzie, gdzie tylko istnieje szansa na ominięcie przepisów.
Podobnie było ze ściągalnością składek za Izbę, zanim windykacją zaległości zajął się Urząd Skarbowy wraz ze swoimi komornikami. Uważam, że podobne rozwiązanie można zastosować w przypadku zwierząt kierowanych do uboju z konieczności, oraz padłych. Takie rozwiązanie istniało zanim weszły do gry komputery ze swoimi pozabezpieczanymi na wszelkie możliwe sposoby bazami danych. Lekarze, którzy pracowali w zeszłym wieku mieli do czynienia z utrapieniem w postaci obowiązkowych ubezpieczeń zwierząt. Z jednej strony utrapienie, a z drugiej – nikomu nie kalkulowało się przerabianie padliny, lub mięsa niezdatnego na żywność dla ludzi.

Obecnie, mimo że mamy swobodę z gospodarczą, dowolnością wydawania lub pozyskiwania pieniędzy – nadal istnieje regulacja państwa w pewnych dziedzinach. Najbliższym przykładem jest obowiązkowe OC na samochody. Czyli nikt nie może mówić o próbie zamachu na wolność gospodarczą przy wprowadzeniu obowiązku ubezpieczania zwierząt. Zwyczajnie, zniknie bodziec ekonomiczny do skarmiania ludźmi padliny. Powinno to też wpłynąć na naszą Inspekcję, walczącą z wiatrakami, bo ponownie pojawiły się w informacje o skupie „leżaków”.

Poza uproszczeniem nadzoru nad ruchem zwierząt chorych lub padłych, będziemy mieli do czynienia z kilkoma innymi pozytywami. Pierwsza radość to powrót do leczenia zwierząt przez lekarzy, zamiast handlu lekarstwami. Działo się tak będzie poprzez konieczność wylegitymowania się przed ubezpieczycielem, że zwierzę zanim zostało wysłane do rzeźni, lub zanim zdechło – było leczone. Za zwierzę zdechłe przysługuje niższa składka niż za leczone, co prowadzi do kolejnego punktu łańcuszka. Ten punkt to poprawa kontroli nad dystrybucją antybiotyków poprzez konieczność w miarę dokładnego prowadzenia książek leczenia zwierząt, konieczność odwiedzania zwierząt chorych, lub kierowanych przez lekarza do uboju.

Wniosek: należy podjąć uchwałę o zarekomendowaniu tej metody Ministrowi Rolnictwa w celu zasadniczej poprawy jakości „łańcucha pokarmowego”.
Stracą na tym nieuczciwi „przedsiębiorcy”, powstaną w ich miejsce stanowiska pracy w zakładach ubezpieczeniowych, weterynaria wróci na wózek.


Ostatnio zmieniony przez Włodek Szczerbiak dnia 23 Cze 2013, 22:15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Andrzej Wolańczyk



Dołączył: 09 Sie 2004
Posty: 495
Skąd: Goleniów

PostWysłany: 18 Cze 2013, 16:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Włodku myślę, że Zjazd nie jest w stanie rozwiązać wszystkich narosłych problemów. Niemniej o tych problemach trzeba powiedzieć. Trzeba je wypunktować i dobrać ludzi, których zadaniem będzie przedstawić w jaki sposób je zmienić. Być może trzeba będzie walczyć o zmianę prawa. Ale być może trzeba będzie wskazać naszą nieznajomość prawa. Natomiast pewne jest, że weterynaria "rozjechała się" w trzy różne strony. I wcale nie są one nawet w ułamku procenta z tendencją do wejścia na wspólny tor. Próby konsolidacji i takich tam wzniosłych frazesów są czystym biciem piany. Interesy lekarzy rzeźnianych od interesów lekarzy inspekcyjnych leżą równie daleko co interesy lekarzy wolnej praktyki. Lekarze wolnej praktyki odnosili i odnoszą wrażenie, że są płatnikami podatku za wykonywanie swojej pracy, który traktują jako haracz dla Izby. W zamian mają tylko kary bo nikt nie chroni ich (lekarzy wolnej praktyki) interesu. Myślę, że ci lekarze wolnej praktyki, którzy jeszcze są działającymi w Izbie to "ostatni Mohikanie". Warto więc będzie pomyśleć nad obecną sytuacją wszystkich lekarzy weterynarii i rozsądnie wybrać tych, którzy będą świadomi w zmieniającej się rzeczywistości podjąć walkę o interesy każdej z grup w skomplikowanych zależnościach wzajemnych i obowiązującego prawa. Mam nadzieję, że treścią zjazdu nie będzie podnoszenie problemu tworzenia inspekcji bezpieczeństwa żywności. Olbrzymiej większości lekarzy wolnej praktyki jest to absolutnie obojętne. Bardziej istotne jest w jaki sposób odbudować własny prestiż weterynarii jako grupy zawodowej. W jaki sposób w końcu wyjść ze ślepego zaułka chłopca do bicia wszelkich afer Question I to nie tylko tych mięsianych. Warto spojrzeć na Nasze miejsce w społeczeństwie i zastanowić się nad przyszłością całego zawodu. Nad błędami i zaślepieniem własnym ego. Serwilistyczną postawą władz weterynarii. I lekceważeniem koleżeństwa pracującego u podstaw weterynarii z trudem wiążącego koniec z końcem. Naprawdę warto przemyśleć aby nie stracić tych kolejnych czterech a może więcej lat.
_________________
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Aleksander B.



Dołączył: 08 Paź 2007
Posty: 1316
Skąd: Kluczewsko

PostWysłany: 20 Cze 2013, 12:45    Temat postu: WOLNE WYBORY Odpowiedz z cytatem

WOLNE WYBORY MNIEJSZEGO ZŁA

Rozpoczyna się Zjazd Krajowy Izby i jak zwykle przed wyborami ruszyła giełda "ZBAWCÓW ZAWODU " , którzy mają recepty na wszystkie nasze weterynaryjne bolączki . Niezadowolenie i frustracja w różnych grupach w obrębie naszego zawodu wciąż narasta a nieliczni " siewcy optymizmu " , traktowani są jak psychicznie chorzy . Niestety trudno zachować wiarę w lepsze jutro widząc powstające wokół gabinety , które w sposób nieskrępowany " DRENUJĄ " nasz rynek usług . Trudno też budować zawodową przyszłość pracując z wyznaczenia na " NA ŚMIECIOWYCH UMOWACH " , gdzie planowane rozdrobnienie przychodów , coraz częściej przynosi dochód na poziomie minimalnej płacy w gospodarce , w dodatku wypłacanej tylko wtedy gdy są pieniądze budżetowe . Pracownicy Inspekcji od lat czekają na rewaloryzację płac i chyba małym pocieszeniem jest dla nich , że wreszcie " urzędowi " zarabiają mniej . Nikogo chyba nie pocieszy cytat Jacka Krzemińskiego z " Życia weterynaryjnego " , że cyt... " Izba to nie związek zawodowy , walczący o praw pracownicze , lecz raczej " surowy ojciec " dbający o to , żeby nasza praca była wykonywana na najwyższym poziomie , eliminuje " partactwo " i przez to utrzymuje właściwy standard... " . Niestety standardów wykonywania usług weterynaryjnych " surowy ojciec " nie wypracował przez 20lat istnienia , w przeciwieństwie do Głównego Lekarza , który w Instrukcji nr 500 dokładnie określił : gdzie , jak,i ilu lekarzy miałoby " machać nożem na taśmie " .

Odnoszę wrażenie , że obecnie praca w izbie , stała się dla wielu " działaczy " , po prostu " sposobem na życie " , niezależnie od efektów tych działań , dając wrażenie kompletnej niemocy i wypalenia . Możliwość wprowadzenia postulatu " stażu klinicznego " przed uruchomieniem samodzielnej praktyki blokuje przecież tzw " Deklaracja Bolońska " z 1999 roku a wprowadzenia " minimalnego cennika usług " zabrania Urząd Ochrony Konsumentów i Konkurencji . Urzędowych stawek wynagrodzeń nie chce podnieść Minister Rolnictwa a płac Inspektorów Minister Finansów . Niem ma więc co robić to zmienimy choć prezesa , może nie będzie lepiej ale zawsze inaczej - " baba z wozu koniom lżej " . Tylko czy prezes bez statu winien jest , że działaczom skończyły się pomysły ? A może tylko brak już chęci do działania bo roboty i problemów do rozwiązania jest wiele . Choćby przestarzałe sposoby i protokoły kontroli zakładów , które nie służą stawianiu wymogów tylko zatwierdzaniu minimum określonego w ustawach czy rozporządzeniu . Jak " surowy ojciec " miałby ocenić " zawodowych partaczy " i dbać o poziom wykonywania usług , kiedy brak ich standardu ? Dlaczego wzorem mądrzejszych nie stworzyliśmy do dziś " zespołów kontrolnych " , które mogłyby profesjonalnie kontrolować istniejąc już praktyki . Jak chcemy w ogóle nadzorować praktyki , skoro ich kierownicy nie muszą być członkami okręgowej izby na której obszarze działają . nie podlegając więc ani ich rzecznikowi , ani sądownictwu danej rady . A działacze wciąż spierają się z Głównym o jego instrukcje i okólniki , które wprawdzie w powszechnym odczuciu szkodzą zawodowi ale Głównego Lekarza ukarać się nie da .Jak kraj długi i szeroki montują się koalicje ale nie dal poparcia kogokolwiek tylko przeciw tym co chcą działać ale nie są nasi . Bo w końcu nie ważne jest co kto jest wart i co ma do zaoferowania tylko pod kogo jest podwieszony . Wydawać by się mogło , że " dorosły samorząd " o dwudziestoletnim stażu ,wytycz na zjazdach cele do działania w następnej kadencji , spiera się o drogi jakimi chciałby te cele osiągnąć a w praktyce wybieramy tylko " woźnice który mniejszą budzi w nas odraz " . A gdy już go wybierzemy to On poprowadzi nas tylko sobie znanymi ścieżkami do celów , które sam sobie postawi .

W wielu rejonach wyborczych , zebrania w ogóle się nie odbyły , bo lekarze wolnej praktyki zwłaszcza ci od małych zwierząt " zagłosowali nogami "nie widząc od lat konkretnych działań w celu ochrony rynku pracy choćby czy choćby uregulowania sposobu jej wykonywania tak , aby " wolna amerykanka "nie była jedynym kryterium wykonywania zawodu lekarza praktyka . Celem istnienia samorządu nie jest przecież trwanie w pięknych . własnych i okazałych siedzibach gdzie " surowy ojciec " będzie karcił niechcących się szkolić " zawodowych partaczy " ale próba stworzenia ram do działania , aby każdy uczciwie mógł zapracować na " kawałek chleba " . jeśli w tej kadencji samorząd nie stworzy ograniczeń w swobodnym podejmowaniu praktyki klinicznej bezpośrednio po studiach , to w obliczu kryzysu finansowego państwa czeka nas poważna destrukcja . Już dziś w większych miastach ale i na wsiach trwa polowanie na klientów i giełda ofert , kto jest bardziej podgrzany i zrobi daną usługę za połowę ceny . Powszechny handelek lekami a nie usługą niszczy już kompletnie rynek pracy małych gospodarstw . na fermy zaś leki dowożą na wyścigi hurtownie z gabinetami mleczarnie i mieszalnie pasz . Gdzie więc jest praca dla lekarzy . Radosne kształcenie studentów na czterech wydziałach i dodatkowo dwóch kierunkach to przysłowiowy "nóż w plecy " wolnego zawodu , który zderegulowany od dwudziestu lat nie może wpłynąć na ilość otwieranych praktyk . Tłumaczenie nauczycieli akademickich , że nie można ludziom zabronić studiować weterynarię jest prawdziwe zwłaszcza , że od ich ilości zależy ministerialna dotacja do uczelni . Kłamstwem jest natomiast , że wydziały i kierunki dysponują wystarczającą kadrą i zapleczem aby uzyskać akredytację . Swoją drogą jak to jest , że uniwersytety medyczne mogły ograniczyć nabór w trosce o jakość kształcenia a weterynaryjne nie ?

Na poprzednim zjeździe przedstawiłem projekt uchwały , która zobowiązywała Radę Krajową do gromadzenia i publikowania ankiet stosowanych cen na usługi weterynaryjne w poszczególnych regionach kraju . Ta sama uchwała przyjęta przez zjazd zobowiązywała radę do podjęcia prac nad opracowaniem standardu wykonywania każdej usługi weterynaryjnej co określiło by jej właściwą wartość . Niestety Wiceprezes od wolnej praktyki i Sekretarz rady stwierdzili , że ankiet jest za mało i zawierają zbyt duże rozbieżności a standardów usług nie ruszono wcale . Pojawia się tylko pytanie czy w ogóle można skutecznie budować cennik lub określić sdandarty skoro osobiście nie wykonuje się usług weterynaryjnych ? Ponawiam więc mój apel do Rady Krajowej aby zajęła się czymkolwiek o czym tu mówiłem albo zrobiła sobie długie wakacje i nie generowała już kosztów .


Jacek Sośnicki .
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1310
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 20 Cze 2013, 13:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oj, Jacku! Masz spore wymagania, a jednocześnie trudno Ci cokolwiek zarzucić. Wypunktowałeś naszą Izbę dosyć dokładnie. Za co się Izba nie weźmie - uderza o mur niechęci. Niechęci nie tyle do zmian, co do syzyfowej pracy zmieniającej istniejące przepisy. Mam wrażenie, że na zmiany chętnie i bardzo wiele osób by przystało, ale danie tym zmianom podstawy prawnej (a nie daj Panie Boże w demokratycznym gronie, gdzie na każde słowo jest inna interpretacja), danie takiego prawa to wielki problem. Mi ręce opadały gdy słuchałem obrad poświęconych kreowaniu nowej Inspekcji Wet. Każdy miał swoje do dodania, a jak jego propozycja nie została zauważona i zrealizowana - natychmiast jeśli nie obraza - to przynajmniej rozgoryczenie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1310
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 21 Cze 2013, 01:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jestem we Wrocławiu... Jestem, tak, jestem...
No więc już większość Delegatów się z sobą przywitała. Teraz witają się w podgrupach.
Co się zmieniło? Właściwie niewiele. Każdy stara się trzymać karty przy odznaczeniach. Zmalała ilość kandydatów, a przynajmniej typów na kandydatów. W tej grupie nadal są trzej, których wcześniej wskazałem, a owym czwartym zdaje się być doktor Michał Konopa.
Niemniej dopiero jutrzejszy dzień przyniesie rozstrzygnięcia, a zawsze może paść dodatkowa kandydatura.
Upał doskwiera niemożliwie, wszyscy żyją nadzieją, że reklama hotelu mówiąca o klimatyzowanej sali konferencyjnej okaże sję jednak prawdą. Czyli delegaci są nastawieni bojowo, każdy ma bodziec termicznego zainteresowania. Co z tego wyniknie? Zobaczymy rano. Rejestracja delegatów trwa w zasadzie do dziesiątej. Pewnie około jedenastej zaczną się "witacki" i rozpoczną zmagania. Delegaci typują, że w pierwszym głosowaniu nie zostanie wyłoniony Prezes i nastąpi dogrywka.
Czekajcie na wiadomości z Sali Obrad.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1310
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 21 Cze 2013, 08:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jest już rano. Podobno niektórzy już wstali. Podobno. Niektórzy. Niemniej, jak powiedziałem jest rano. Bardzo rano. Raaaaanooooooooo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Cezary Bogusz



Dołączył: 15 Lut 2013
Posty: 60
Skąd: Mińsk Maz.

PostWysłany: 21 Cze 2013, 08:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Codziennie wstaje o 5.30! To jest rano a nie o godz. 8.00! Pozdrawiam i mam nadzieję że o antybiotykach też ktoś zagai na zjeżdzie
_________________
cezary bogusz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Cezary Bogusz



Dołączył: 15 Lut 2013
Posty: 60
Skąd: Mińsk Maz.

PostWysłany: 21 Cze 2013, 08:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Codziennie wstaje o 5.30! To jest rano a nie o godz. 8.00! Pozdrawiam i mam nadzieję że o antybiotykach też ktoś zagai na zjeżdzie
_________________
cezary bogusz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1310
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 21 Cze 2013, 09:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Niektórzy wstają, inni idą spać o 5,30. Tak już jest.
No więc sala ma las krzeseł, kilka telebimów i każdy dostanie urządzenie głosujące z 3 guziczkami. Będą wyświetlać nazwisko i trzeba po zapaleniu się lampki nacisnąć jeden z guziczków...
Poranne rozmowy wskazują na pewną polaryzację nastrojów. Już nie mówi się o głosowaniu grupowym, izbami. Teraz okazuje się, że każdy ma swój rozum i nikt nie zawaha się go użyć. Jest więc coraz ciekawiej.
Siedzieć będziemy "jak popadnie", bo nie są zarezerwowane miejsca dla poszczególnych Izb. Takie rozstawienie utrudni konsolidację, głosowanie na wspólnego kandydata. Wprawdzie już niektóre Izby położyły sobie na krzesłach kartki z nazwą, ale nie wszyscy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Aleksander B.



Dołączył: 08 Paź 2007
Posty: 1316
Skąd: Kluczewsko

PostWysłany: 21 Cze 2013, 12:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Totalny bałagan na zjeździe !!!
Medale nie dojechały . Te ważniejsze nie wręczone bo Wojewoda się spóźnia . Krzesełka twarde , klimatyzacja nie działa .
Zamiast obrad delegaci słuchają wykładu .
czyli jak na razie to jest pierdzium pierdzium mocium panie !!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group