Forum Medicus Veterinarius Strona Główna Medicus Veterinarius

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Skąd idziemy, dokąd zmierzamy?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 40, 41, 42  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Incognito



Dołączył: 22 Lut 2011
Posty: 261

PostWysłany: 26 Mar 2012, 12:03    Temat postu: Anonimowa "twórczość literacka" Odpowiedz z cytatem

Po(d)zjazdowe refleksje

- Quo vadis, Kubek?
_________________
incognito
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
DĄBROWSKI



Dołączył: 11 Lip 2004
Posty: 1161

PostWysłany: 21 Maj 2012, 18:58    Temat postu: ..... . ...... ? Odpowiedz z cytatem

http://www.vetpol.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=339:xx-ogolnopolska-pielgrzymka-lekarzy-weterynarii-i-sub-weterynaryjnych-na-jasn-gor&catid=229:duszpasterstwo-lekarzy-weterynarii&Itemid=97
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1306
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 25 Maj 2012, 10:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.gwidonsfiles.pl/758/geniusz-sawicki/#more-758
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Andrzejwetpodkarpacie



Dołączył: 01 Gru 2007
Posty: 531

PostWysłany: 25 Maj 2012, 10:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zafajniste zdjęcie. Reszta bajka - ten gość- powoli nikogo nie rusza. Ostatnio opowiadał o kiełbasach ,że jeżeli nie mają w sobie mięch a tak może być to są one zdrowe i najlepsze na świecie. I to by było śmieszne gdyby nie było bardzo smutne- gostek robiący rewolucję w ministerstwie na zasadzie obrony zdyskredytowanych pseudo przedsiębiorcow to zły znzk naszych czasów. Nie wiem czy mi wolno bo prztoczyłbym usunięty post o gostku. Proszę aby Admin wyraził swoją opinię to go zapodam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1306
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 25 Maj 2012, 16:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jeżeli masz obrażać - odpuść sobie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
DĄBROWSKI



Dołączył: 11 Lip 2004
Posty: 1161

PostWysłany: 27 Maj 2012, 18:59    Temat postu: ......jest nagi .... wybaczamy ! Odpowiedz z cytatem

Przed wielu laty żył sobie cesarz, który tak bardzo lubił nowe, wspaniałe szaty, że wszystkie pieniądze wydawał na stroje. Nie dbał o swoich żołnierzy, nie zależało mu na teatrze ani na łowach, szło mu tylko o to, by obnosić przed ludźmi coraz to nowe stroje. Na każdą godzinę dnia miał inne ubranie, i tak samo, jak się mówi o królu, że jest na naradzie, mówiono o nim zawsze: "Cesarz jest w garderobie".Cesarz zamawia niezwykłe szaty
W wielkim mieście, gdzie mieszkał cesarz, było bardzo wesoło; codziennie przyjeżdżało wielu cudzoziemców. Pewnego dnia przybyło tam dwu oszustów, podali się za tkaczy i powiedzieli, że potrafią tkać najpiękniejsze materie, jakie sobie tylko można wymarzyć. Nie tylko barwy i wzór miały być niezwykle piękne, ale także szaty uszyte z tej tkaniny miały cudowną własność: były niewidzialne dla każdego, kto nie nadawał się do swego urzędu albo też był zupełnie głupi.
"To rzeczywiście wspaniałe szaty! - pomyślał cesarz. - Gdybym je miał na sobie, mógłbym się przekonać, którzy ludzie w moim państwie nie nadają się do swoich urzędów; odróżniałbym mądrych od głupich. Tak, ten materiał muszą mi utkać jak najprędzej". I dał obu oszustom z góry dużo pieniędzy, aby mogli rozpocząć pracę.
Oszuści ustawili warsztaty tkackie, udawali, że pracują, ale nie mieli nic na warsztatach. Zażądali od razu najdroższych jedwabi i najwspanialszego złota; chowali je do własnej kieszeni i pracowali przy pustych warsztatach, i to często do późnej nocy.
."Chciałbym jednak wiedzieć, jak daleko postąpiła robota!" - pomyślał cesarz, ale zrobiło mu się nieswojo na myśl, że człowiek głupi albo niezdatny do urzędu, który piastuje, nic nie zobaczy; uspokoił się wprawdzie, że o siebie nie potrzebuje się obawiać, ale postanowił jednak posłać kogoś, aby dowiedzieć się, jak rzeczy stoją. Wszyscy ludzie w mieście wiedzieli, jak cudowną własność miała mieć ta materia, i wszyscy pragnęli się przekonać, że ich sąsiad jest głupi lub zły.
"Poślę do tkaczy mojego starego, poczciwego ministra - pomyślał cesarz ten będzie mógł najlepiej ocenić ich pracę, bo ma dużo rozumu i nikt lepiej niż on nie sprawuje swego urzędu".
I oto stary, poczciwy minister poszedł do sali, gdzie siedzieli dwaj oszuści i pracowali przy pustych warsztatach tkackich. ,;Boże drogi - pomyślał stary minister i wytrzeszczył oczy - ależ ja nic nie widzę". Ale głośno nie przyznał się do tego.
Obaj oszuści prosili go, aby łaskawie zbliżył się do nich, i pytali, czy wzór nie jest piękny i barwa wspaniała. Wskazywali przy tym na puste .warsztaty i biedny stary minister otwierał w dalszym ciągu oczy, ale nie mógł nic dostrzec, bo nic tam nie było. "Wielki Boże! - pomyślał. - Czyżbym był głupi? Tego nigdy nie przypuszczałem i nikt nie powinien się o tym dowiedzieć. Czyżbym nie nadawał się do swego urzędu ? Nie, nie mogę nikomu powiedzieć, że nie widziałem tkaniny".
- No i co, nic pan nie mówi? - powiedział jeden z tkaczy.
- O, to jest śliczne, bardzo ładne! - powiedział stary minister i patrzał przez okulary. - Co za wzór i jakie kolory! Tak, powiem cesarzowi, że mi się tkanina, niezwykle podoba.
- To nas cieszy - powiedzieli tkacze i wymieniali nazwę barwy oraz objaśniali rysunek wzorów.
Stary minister pilnie uważał, aby móc dokładnie powtórzyć wszystko cesarzowi, co też uczynił.
Po czym oszuści zażądali więcej pieniędzy i nowego zapasu jedwabiu i złota, potrzebnego jakoby do dalszej pracy. Ale znów wszystko schowali do kieszeni, a na warsztatach tkackich nie były ani jednej nitki. Pomimo to siedzieli jak przedtem przy pustych warsztatach.
Cesarz posłał wkrótce innego uczciwego urzędnika, aby zobaczył, jak postępuje praca tkaczy i czy tkanina będzie już wkrótce skończona. Powiodło mu się zupełnie tak samo jak ministrowi. Patrzał i patrzał, ale ponieważ nie było nic na warsztatach, nie mógł więc nic zobaczyć.
- Czyż to nie cudowna tkanina? - zapytali obaj oszuści i pokazali mu, objaśniając, wspaniały wzór, który wcale nie istniał.
"Głupi nie jestem - pomyślał posłany człowiek. - A więc chyba nie nadaję się do mego świetnego stanowiska. byłoby to dość dziwne, ale nie trzeba tego po sobie okazywać". Pochwalił tkaninę, której nie widział, i zapewnił oszustów, jak bardzo mu się podobają piękne barwy i ładny wzór.
- Tak, to przepiękne - powiedział do cesarza. Wszyscy ludzie w mieście mówili o wspaniałej tkaninie. Wreszcie cesarz zapragnął sam zobaczyć materię na warsztacie.Cesarz ogląda niewidzialna materię
Wybrał się więc z całą gromadą oddanych mu ludzi, wśród których znajdywali się i tamci dwaj dzielni urzędnicy, którzy już tu byli, i zastał sprytnych oszustów pracujących jak najgorliwiej, lecz bez nici i bez osnowy.
- Czyż to nie wspaniałe? - powiedzieli dwaj dostojni urzędnicy. - Niech jego cesarska mość tylko spojrzy, co za wzór, co za barwy! - I pokazywali na puste krosna, gdyż myśleli, że wszyscy oprócz nich widzą tkaninę.
"Cóż to? - pomyślał cesarz. - Nic nie widzę. To straszne! Czyżbym był głupi? Czy jestem niewart tego, aby być cesarzem? To byłoby najstraszniejsze, co mi się mogło przytrafić".
- O, tak, to jest bardzo piękne - powiedział cesarz - raczę to bardzo pochwalić! - kiwnął z zadowoleniem głową i zaczął oglądać puste krosna, bo nie chciał powiedzieć, że nic nie widzi. Cały orszak, który otaczał cesarza, patrzał i patrzał, ale także nic nie widział, wszyscy jednak mówili tak jak cesarz:
- Tak, to jest bardzo piękne.
I radzili monarsze, aby szaty z tego nowego, wspaniałego materiału włożył po raz pierwszy na wielką procesję, która miała się wkrótce odbyć.
- Magnifique, zachwycające, excellent! - powtarzał jeden za drugim i wszyscy byli niezwykle radzi.
Cesarz ofiarował każdemu z oszustów krzyż do noszenia w dziurce od guzika i nadał każdemu tytuł nadwornego tkacza.
Przez całą noc poprzedzającą procesję oszuści nie spali i szyli szaty przy szesnastu świecach. Ludzie widzieli, jak się spieszyli, aby wykończyć nowe szaty cesarza. Wykonywali takie ruchy, jakby zdejmowali materiał z krosien, cięli wielkimi nożycami w powietrzu, szyli igłami bez nici i wreszcie powiedzieli ;
- Oto szaty gotowe.
Cesarz przyszedł do nich z najdostojniejszymi dworzanami, a dwaj oszuści podnosili ramiona takim ruchem, jakby coś trzymali w ręku, i mówili
- Oto spodnie, oto frak - a oto płaszcz? - I tak dalej. - Wszystko takie lekkie, jak pajęczyna; takie cienkie, że się nie na ciele nie czuje, ale na tym polega cała zaleta tych szat.
- Istotnie - powiedzieli wszyscy dworzanie, ale nie mogli nic zobaczyć, bo przecież nic nie było.Cesarz mierzy niewidzialne szaty - Może jego cesarska mość raczy łaskawie zdjąć swoje suknie - powiedzieli oszuści - przymierzymy nowe szaty tu, przed tym wielkim lustrem!
Cesarz zdjął ubranie, a oszuści udawali, że wkładają na niego różne części nowo uszytych szat. Objęli go wpół tak, jak gdyby coś zawiązywali, niby to tren; cesarz zaś kręcił się i obracał przed lustrem.
- Boże, jak to dobrze leży, jak cesarzowi w tym do twarzy - mówili oszuści. -Jaki wzór, jakie barwy! To wspaniały strój!
- Baldachim, który będą nieść podczas procesji nad jego cesarską mością, czeka przed domem - oznajmił najwyższy mistrz ceremonii.
- Dobrze, jestem gotów - powiedział cesarz. - Czy dobrze leży ? I wykręcił się jeszcze raz przed lustrem, aby się wydawało, że ogląda swój wspaniały strój.
Dworzanie, którzy mieli nieść tren, schylili się do ziemi i czynili takie ruchy rękami, jakby ów tren podnosili, a potem szli i udawali, że coś niosą w powietrzu; nie ośmielali się okazać, że nic nie widzą.
I tak oto kroczył cesarz w procesji pod wspaniałym baldachimem, a wszyscy na ulicy i w oknach mówili Cesarz idzie nagi przez miasto
- Boże, jakież te nowe szaty cesarza są piękne! Jaki wspaniały tren, jak świetny krój.
Nikt nie chciał po sobie pokazać, że nic nie widzi, bo wtedy okazałoby się, że nie nadaje się do swego urzędu albo że jest głupi. Żadne szaty cesarza nie cieszyły się takim powodzeniem jak te właśnie.
- Patrzcie, przecież on jest nagi! - zawołało jakieś małe dziecko.
- Boże, słuchajcie głosu niewiniątka - powiedział wtedy jego ojciec i w tłu mie jeden zaczął szeptem powtarzać drugiemu to, co dziecko powiedziało.
- On jest nagi, małe dziecko powiedziało, że jest nagi:
- On jest nagi! - zawołał w końcu cały lud.
Cesarz zmieszał się, bo wydawało mu się, że jego poddani mają słuszność, ale pomyślał sobie: "Muszę wytrzymać do końca procesji". I wyprostował się jeszcze dumniej, a dworzanie szli za nim, niosąc tren, którego wcale nie było.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
DĄBROWSKI



Dołączył: 11 Lip 2004
Posty: 1161

PostWysłany: 01 Cze 2012, 08:58    Temat postu: Dlaczego warto być ?...... Odpowiedz z cytatem

„Hipokryzja jest zła, niemoralna, bezsensowna, idiotyczna, dla słabych ludzi”, takimi stwierdzeniami bombardują nas różne środki przekazu każdego dnia, politycy, dziennikarze, osoby publiczne, nasi znajomi. Sami hipokryci. Twierdzą, że raz przyjętych zasad moralnych powinniśmy bronić jak niepodległości, żeby zaraz po swoich tyradach, zaprzeczać samym sobie, tyle, że bez rozdźwięku. Dlaczego więc nie być jednym z nich? Ba, prawdopodobnie jesteś! A skoro już jesteś, to czy nie warto być nim świadomie? Czy nie warto ułatwić sobie życia, wyrzucić sztywne zasady i stać się szczęśliwym człowiekiem?

Starając się odpowiedzieć sobie na powyższe pytania odbyłem pewną podróż. Nie, nie w głąb siebie. Nie, wcale nie długą. Po prostu rozejrzałem się wokół siebie. I co zobaczyłem? Nic, co by mnie zaskoczyło. Zaskoczyły mnie tylko wnioski, które sprowokowały takie a nie inne pytanie w tytule. Niestety chwytliwe stwierdzenie, że wszyscy jesteśmy hipokrytami, jest nieprawdą, gdyż po świecie chodzi kilka wyjątków, więc muszę przyjąć skromniejszą, że jesteśmy przeważnie hipokrytami. A na pewno hipokrytami są ci, którzy mówią do nas często i bez sensu, czytaj politycy, ale nie tylko… Wróćmy jednak do sedna problemu i zastanówmy się, czymże jest hipokryzja?

Słownik języka polskiego PWN definiuje hipokryzję w następujący sposób: „obłuda, dwulicowość, nieszczerość”, a hipokrytę jako „obłudnika, osobę fałszywą, dwulicową”. Inna definicja to „osoba, która ma zwyczaj nie ujawniać swojego prawdziwego zdania o tym czy owym, wypowiadając raczej zawsze taką opinię, o której wie bądź przypuszcza, że zyska nią przychylność rozmówcy bądź słuchacza” (zgapa.pl). Zdecydowanie lepiej oddaje obecną funkcję hipokryty. Trzeba też umieć odróżnić hipokrytę od zwykłego kłamcy. W moim rozumieniu tych słów, kłamca zniekształca fakty, hipokryta opinie i sądy, czyli coś, co nie podlega klasycznemu rozróżnieniu typu prawda, fałsz.

Zatem hipokryzja nie jest kłamstwem ani działaniem na szkodę innej osoby, a raczej umyślnym działaniem dla własnych korzyści, a także w celu przypodobania się innym. Dlatego definicja słownikowa nie jest wg mnie odpowiednia, gdyż ma wydźwięk pejoratywny, a samo pojęcie wcale takie być nie musi, choć owszem, jest tak postrzegane przez społeczeństwo. Nie zgadzam się też z częścią definicji zamieszonej w Wikipedii, gdzie jest napisane, że omawiane przez nas pojęcie dotyczy zasad molarnych. Może dotyczyć wszystkiego prócz faktów. Chyba, że zasady molarne są naprawdę aż tak obszerną definicją. Teraz z czystym sumieniem mogę przejść do próby odpowiedzi na pytania, choć czy sumienie weredyka mówiącego o hipokryzji może być czyste?

Dlaczego uwielbiamy hipokryzję?

Kochamy krytykować. Najłatwiej i najlepiej skrytykować kogoś mówiąc: „popatrz, mówi o tak wzniosłych rzeczach, a tak naprawdę jest hipokrytą”. Dlaczego? Bo hipokryzja jest tak powszechna, że nie trzeba zbyt mocno się wysilać. Poza tym odnosi się bardzo mocno do świata polityki, o którym każdy Polak ma bardzo dużo do powiedzenia. Nic tak nie cieszy, jak polityk mówiący o uczciwości i dobrze ogółu, pozbawiony immunitetu i stawiany przed sądem z ciężkimi zarzutami. Czy to oznacza, że wszyscy mają „poglądy” zmienne jak chorągiewka? Myślę, że nie, ale te „poglądy” są zdecydowanie bardzo elastyczne i nie przyjmują tylko skrajnych wartości. Inaczej trudno byłoby utrzymać status „ukrytego hipokryty”.

Z drugiej strony sami łatwo „łapiemy” poglądy ludzi mainstreamu. W dowolnej kwestii, szczególnie, jeśli o jakiejś nie mamy pojęcia. Jeden rzuci oskarżenie, inny odpowie, inny powie, że trzeba działać, samemu tylko mówiąc i zasłaniając się tym, że nie ma realnych możliwości, a jeszcze inny wyśmieje poprzedników i powie, że to wszystko jest bez sensu. Całe te zajście aż ocieka hipokryzją. Co więcej daje nam rozrywkę, niekoniecznie intelektualną. Stąd można wysnuć wniosek, że aby być w mainstreamie trzeba być hipokrytą. Tak, tak, trzeba nim być. Bo przecież wolimy zobaczyć pana Niesiołowskiego niż pana Gowina, także bardziej prof. Rybińskiego niż prof. Łaskiego (wybór nazwisk zupełnie przypadkowy).

Nie pozostaje już nic innego, jak wprost odpowiedzieć na pytanie, dlaczego warto być hipokrytą? Oto pięć powodów, dla których warto nim być, z zastrzeżeniem, że możemy wybierać dowolnie dużo powodów na potwierdzenie jakiejkolwiek naszej potrzeby…

Wygoda. Kto z nas nie lubi wygodnie żyć? Nie znam nikogo takiego. Jak wielką wygodę daje bycie hipokrytą, może stwierdzić tylko ten, który spróbuje. Nie musimy się zupełnie przejmować tym, co powiedzieliśmy wcześniej. Nie musimy dbać o logiczną spójność tego, co mówiliśmy. Nie musimy się martwić o to, że nasze poglądy mogą wzbudzić mieszane uczucia u naszych interlokutorów. Mało tego, jeśli to co powiemy spodoba się drugiej stronie, być może czekają nas korzyści materialne lub/i niematerialne, np. rekomendacja. Wszyscy nas lubią, choć myśleć mogą o nas różnie. Ale przecież hipokrycie to nie przeszkadza. Na koniec warto dodać, że bycie hipokrytą oznacza konwersacje bez merytorycznych kłótni, dzięki czemu nikt nie jest w stanie pokonać nas swoimi argumentami. Wystarczy spojrzeć na polityków…

Próżność. Jeśli głosimy poglądy, przyjmujemy zasady i wygłaszamy oracje zgodne z poglądem większości naszych słuchaczy/odbiorców i jeśli robimy to bardzo umiejętnie, to dostajemy w ramach informacji zwrotnej podziw. Im bardziej nas podziwiają, tym bardziej jesteśmy pewni siebie, co przeradza się, prędzej czy później, w wysokie mniemanie o sobie. Dochodzimy w końcu do momentu, kiedy możemy powiedzieć komukolwiek: „słuchaj, nie możesz tak mówić, bo, wybacz, jestem autorytetem w tej dziedzinie, to nie ma sensu”. Bardzo arogancko. Szczególnie, gdy „ta dziedzina” to każda możliwa dziedzina życia społecznego. Szkoda tylko, że nie ma to zastosowania do nauk ścisłych i każdej sprawy, gdzie można obalić nasze myślenie za pomocą prostego dowodu…

Poklask. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy naszych słów słuchają tysiące, gdy na nasz apel odpowiadają tysiące, gdy na naszą „prośbę” tysiące są gotowe działać. Piękny widok. Im większe poparcie, tym większe możliwości, tym większa wygoda życia i tak wracamy do punktu pierwszego. A także większe mniemanie o sobie i wracamy do punktu drugiego. Ale to wcale nie muszą być tysiące, każdy z nas przecież lubi być szanowany i podziwiany przez znajomych. I to w główniej mierze opiera się na hipokryzji. Tylko przyjaciele lubią nas za to, jakimi naprawdę jesteśmy (ale czy na pewno?).

Krytyka. Wszyscy lubimy krytykować. Pytanie tylko, czy konstruktywnie, czy zupełnie bezsensownie, dla samej krytyki. Dzięki hipokryzji nasza krytyka może być zupełnie bezzasadna, a i tak znajdzie poparcie wśród ludzi, w których towarzystwie się obracamy. Może nawet staniemy się naczelnym krytykiem, który jest tak dobrym znawcą wszechrzeczy, że jego krytyka jest zawsze słuszna? Znowu trzeba się odnieść do ludzi mainstreamu, którzy jeśli skrytykują coś, czego i my nie lubimy, zyskują naszą ogromną przychylność.

Sukces. Każdy z nas o nim marzy, lecz dla każdego, te słowo oznacza co innego. Najbardziej masowym rozumieniem jest „majętność, szacunek i władza”. Gdyby spojrzeć na ludzi sukcesu, możliwe są dwie drogi: trudna, okupiona ciężką pracą i powolnym budowaniem swojej wartości i ta prostsza, łatwiejsza, pełna hipokryzji i często kłamstwa. To są skrajne przypadki, a zwykle właściwa ścieżka leży gdzieś pomiędzy tymi pomysłami na sukces. Dlaczego więc nie wybrać ścieżki leżącej bliżej prostszej drogi? Nie ma sukcesu bez hipokryzji, często krytykuje się chałturników, nie pamiętając jakim było się za młodu. Często krytykuje się poprzedników, samemu wykonując swoje funkcje znacznie gorzej, czego dowiadujemy się „po faktach” (lub w „Faktach”). Nie muszę też dodawać, że ludzi, których podziwiają masy, na wyżyny wyniosła hipokryzja, no może za wyjątkiem papieża, choć kto by to wiedział…

Bonus. Szósty powód to przygotowanie do zawodu. Polityka? Nie tylko, także dziennikarza, urzędnika, drogowca, managera, lekarza, maklera, nauczyciela… Każdego zawodu. Chcesz zarządzać ludźmi? Korporacja zapewnia cię, że bez hipokryzji się nie da. Chcesz znaleźć dobrą pracę? Bez hipokryzji raczej się nie da. Twoja przyszłość jest związana z funkcjami, które wymagają poparcia społecznego? Od gospodarza domu aż po premiera, bez hipokryzji się nie da. Musisz mówić jednym ludziom to co chcą usłyszeć, drugim też, ale to jest zwykle coś innego. I pamiętaj, żeby ci ludzie nigdy nie wpadli na siebie…

Jak być dobrym hipokrytą? To zastanawiające i jednocześnie wcale nie takie proste. Poniżej kilka punktów, które warto zastosować, by stać się lepszym hipokrytą. Gwarantują sukces? Ja tu tylko piszę…

mów ludziom to co chcą usłyszeć, koniecznie każdemu co innego;
nie miej poglądów politycznych, a jeśli musisz je mieć, staraj się, by były jednocześnie neutralne i skrajne;
zabieraj zdanie w każdej sprawie, szczególnie w tych, na których się nie znasz;
moralizuj wszystkich za nawet najdrobniejsze słabości moralne;
stawiaj siebie jako wzór wszelkich cnót;
krytykuj wszystko za wszystko;
zbadaj odbiorcę, dostosuj wypowiedź, uwiedź go podobieństwem;
zaprzeczaj sam sobie;
sam nie rób tego, o czym mówisz, mało tego, rób odwrotnie, gdy nikt nie patrzy;
bądź aktorem, a gdy to nie wystarcza – manipuluj;


Wiecej: http://www.eioba.pl/a/2yj9/dlaczego-warto-byc-hipokryta#ixzz1wWRKv2BG
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1306
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 01 Cze 2012, 10:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja też się czuję hipokrytą, kolego Dąbrowski! Czuję się hipokrytą, szczególnie wtedy, gdy widzę, że ktoś obraża wszystkich wokół samemu uważając się za rodzaj panaceum na wszelkie zło. Hipokryzją jest moim zdaniem - przyznanie takiej osobie racji.

To by znaczyło, że mimo złego wydźwięku pojęcia "hipokryta" - każdy nim jest. Przedstawiona definicja czyni hipokrytą tego kto cokolwiek mówi. Nie ważne, czy poucza, czy się kaja. Każdy jest hipokrytą! Nie widzę powodu, żeby akurat taka definicja hipokryty, jaką Kolega przedstawił - była tą najstosowniejszą. Autor cytowanego artykułu nie jest hipokrytą z tego względu, że nie podał swoich danych, nie wynosi więc z przedstawionych poglądów żadnych korzyści personalnych?

Jaka jest więc recepta na niebycie hipokrytą? - Chyba tylko komunikacja przy pomocy samych cytatów, przedruków, linków. Gratulacje!

Czy nie mówiąc samemu, a wyłącznie posługując się cytatami stajemy się wolni od tego nieco uwłaczającego tytułu? Jak to dobrze, że choć jeden z nas jest w stanie podnieść ten święty kamień do rzucania w grzeszników!

Przykro mi doktorze Dąbrowski, że usunąłem ze składu żelaznego dyskutanta. Niestety, w mojej osobistej opinii powodował on straszliwą pauperyzację tego forum. Nośność jego wypowiedzi kładła tamę wszelkiej dyskusji. Wielokrotnie zwracano mi na to uwagę. Niemniej ile razy odwoływałem się do Zarządu Medicusa - wygrywała opcja nieingerowania w wypowiedzi. Postanowiłem się wychylić i wyrazić własne zdanie, (z hipokryzji oczywiście).

Cóż, najwyżej też zostanę wyklęty, jak zdaje się Kolega zechciał to w rękawiczkach uczynić. Trudno, taki jestem, bez własnego zdania, skrajny populista, jedyny postępujący etycznie i mający prawo do pouczania innych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
DĄBROWSKI



Dołączył: 11 Lip 2004
Posty: 1161

PostWysłany: 01 Cze 2012, 11:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

"Cesarz zmieszał się, bo wydawało mu się, że jego poddani mają słuszność, ale pomyślał sobie: "Muszę wytrzymać do końca procesji". I wyprostował się jeszcze dumniej, a dworzanie szli za nim, niosąc tren, którego wcale nie było."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stefan Maciejewski



Dołączył: 17 Sty 2011
Posty: 194
Skąd: Łódzkie

PostWysłany: 01 Cze 2012, 12:02    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja sam jakiś prosiłem kolegę zbanowanego żeby sobie trochę pofolgował.Dotyczyło inspektorów. Obiecał i przez chwilę faktycznie był bardziej taktowny. Szkoda że tak krótko.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1306
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 01 Cze 2012, 12:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

"bo wydawało mu się" Cesarzom wiele się wydaje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ewelina



Dołączył: 07 Sty 2011
Posty: 67

PostWysłany: 01 Cze 2012, 14:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.vetpol.org.pl/index.php?option=com_docman&task=doc_download&gid=1893&Itemid=68
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
DĄBROWSKI



Dołączył: 11 Lip 2004
Posty: 1161

PostWysłany: 01 Cze 2012, 14:28    Temat postu: Cesarzu..... Odpowiedz z cytatem

" Próbujesz wykonać operację z nieuprawnionej domeny. Przykro, ale to niemożłiwe. (www.medicusveterinarius.pl) " Dzięki Kol. Ewelino - adminie co Ty na to ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Aleksander B.



Dołączył: 08 Paź 2007
Posty: 1316
Skąd: Kluczewsko

PostWysłany: 01 Cze 2012, 17:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

bycie hipokrytą równa się bycie być celebrytom .
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Szymon Moniuszko



Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 144
Skąd: PL

PostWysłany: 08 Cze 2014, 12:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Co piąty ubity kurczak w Niemczech skażony salmonellą
a u nas 0-5% Laughing
_________________
Veterinaria: vanitas vanitatum, et omnia vanitas
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 40, 41, 42  Następny
Strona 41 z 42

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group