Forum Medicus Veterinarius Strona Główna Medicus Veterinarius

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Forum i co dalej..?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1274
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 13 Cze 2015, 10:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czyli na dzień dzisiejszy spod naszej jurysdykcji są uwolnione leki przeciwrobacze. Można je sprzedawać na peronach dworcowych, bramach i może to robić kto żyw. Jest to w dużej mierze efekt naszej (lekarzy wolnej praktyki) polityki w tym zakresie. Nie pomógł protest Rady Krajowej w tym zakresie. Czyli - jest jak chcieliśmy? Czy dokładnie tego chcieliśmy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Incognito



Dołączył: 22 Lut 2011
Posty: 258

PostWysłany: 15 Cze 2015, 03:22    Temat postu: Z linią melodyczną poproszę Odpowiedz z cytatem

Czyli
/Ostra papryka chili/
na dzień dzisiejszy
/tu i teraz/
spod naszej jurysdykcji
/TKM/
są uwolnione
/wyszły z kicia/
leki przeciwrobacze.
/prochy na mendy/

Można je sprzedawać na peronach dworcowych,
/ Wars wita/
bramach
/Wars wita nas/
i może to robić kto żyw.
/i luzik/

Jest to w dużej mierze efekt
/Mega hit/
naszej (lekarzy wolnej praktyki) polityki
/kręcenia lodów przez deptaczy/
w tym zakresie.
/w tym zawiasie/

Nie pomógł protest Rady Krajowej w tym zakresie.
/Plama z Izdy/
Czyli- jest jak chcieliśmy?
/Ostra papryka/.
Czy dokładnie tego chcieliśmy?
/Ostra papryka w czarnej w dziurze/.


https://www.youtube.com/watch?v=xd0cOyPeJlQ
_________________
incognito
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Paweł Henryk Łój



Dołączył: 14 Lip 2010
Posty: 126
Skąd: Biłgoraj

PostWysłany: 15 Cze 2015, 18:41    Temat postu: moje zdanie Odpowiedz z cytatem

Odnośnie leków p. pasożytniczych. Gdzie to pisze?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1274
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 15 Cze 2015, 20:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Poczytaj ostatni numer "Życia wet."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Paweł Henryk Łój



Dołączył: 14 Lip 2010
Posty: 126
Skąd: Biłgoraj

PostWysłany: 15 Cze 2015, 20:46    Temat postu: moje zdanie Odpowiedz z cytatem

Dziękuję
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1274
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 16 Cze 2015, 10:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Może się trochę pośpieszyłem...
Kwestia wygląda w ten sposób, że przeciwrobacze są nadal RP, chociaż Urząd Rejestracji jest jak najbardziej za rezygnacją z tego Rp. Czy nam to odpowiada?
Z kwiatków = Vetos Farma produkuje Pyrantel pasta dla kotów 9,3g/100g i Pyrantel pasta dla psów 2,2g/100g pierwszy jest Rp. drugi OTC.
Rada Krajowa w sprawie w/w preparatów, a także paru innych np. Drontal+ wystąpiła z pismem do Min Rol. Odpowiedział Dep. Ochrony Dokumentacji i Monitorowania Niepożądanych Działań Produktów Leczniczych Weterynaryjnych - że producent o ile udowodni brak szkodliwości - może wystąpić o OTC i Departament bardzo chętnie się na to zgadza.
To chcemy, czy nie chcemy mieć spokój?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1274
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 23 Sty 2016, 02:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Beton. Beton, mówią poniektórzy z lekarzy żądnych zmian w weterynarii za wszelką cenę. Wróg Publiczny i inni nie przyznający się do swoich własnych nazwisk koledzy, też mówią, że beton. Zmienia się świat, a beton trwa dalej. Beton potrafi wytrzymać nawet katastrofę w Czarnobylu. Beton trzyma się dalej. Betonem przywykło się nazywać administrację. Coś, co ulega zmianom wyłącznie pod wpływem nowych kierunków politycznych. Wtedy, i tylko wtedy dochodzi do zmian. Diametralnych zmian.
Po mojemu jest tak, że machina wpuszczona w ruch ma swój określony moment obrotowy. tego się nie załatwi depnięciem na hamulec, albo innego pedała. Ten moment musi się wykręcić. - Bo jest obrotowy. Są różne metody hamowania. Można zwyczajnie, albo pulsacyjnie. Można też z wykorzystaniem ABS. Albo z hamowaniem wspomaganym. W sumie hamowanie jest hamowaniem. droga hamowania dłuższa, lub krótsza musi być.
Pytanie - czy tak naprawdę - zawsze warto hamować? Hamować dla samej idei?
A może warto wrzucić na chwilę na luz? Pojechać dalej, mieć większy potencjał do dalszej jazdy? Czy w tych setkach mknących pociągów, autobusów - istotne jest kto i jaką ideą będzie kierowany, aby osiągnąć ten sam w sumie cel? Cel jest pewnym wyznacznikiem. Droga do jego osiągnięcia - zwykle ginie w pomroce historii.
W naszych, jakże w sumie małych działaniach dążymy do celów, które niesamowicie rzadko są celami politycznymi. Nasze cele są niesamowicie prozaiczne. Chcemy tu i teraz osiągnąć pewne wyniki. Wyniki dobrze optujące na przyszłość.

Ta przyszłość, to pytanie - czy nadal będziemy potrzebni, czy nasze myślenie będzie zgodne z ekonomiką hodowli, a może z zielonymi zasadami obrońców zwierząt? Jesteśmy fachowcami, lekarzami, a niekiedy wręcz zabójcami do wynajęcia. Nasz etos, etyka są tak zależne od pieniądza, że stając przed osądem wyższym, niż społeczny, ogólnoludzki- mamy cholernie trudny dylemat. Czy lekarz weterynarii to lekarz, czy inżynier procesu przekształcania jednej formy życia w inną?
Sądzę, że tak naprawdę jesteśmy w niesamowicie niewdzięcznej sytuacji. Naszą rolą okazuje się być spełnianie doczesnych potrzeb, zachcianek cywilizacji.

Miałem właśnie taki przypadek. Podczas dyżuru w ubojni "pochwaliłem się", że amputowałem psu łapę. Ta łapa u 2 - 3 miesięcznego psa, po przejechaniu go przez samochód była całkowicie bezwładna. Ani czucia, ani ruchu. Czucia? Jak ocenić u psa czucie, gdy nie reaguje na ukłucie igłą? Czuje, czy tylko nie może odruchowo zareagować?
Ten piesek nie reagował. Prawą przednią łapę ciągnął za sobą i coraz mocniej urażał. Nadgarstek był obrany nieomalże do kości. Piesek wspaniały, kochany i cudowny. Tylko ta łapa. Łapa zbędna, mimo miesiąca może i dyletanckich prób - nie reagująca na "leczenie".
Zdecydowałem się na obcięcie łapy. W zasadzie można by było myśleć o wyłuskaniu nawet całej łopatki. Wszystko było bezwładne, luźne, niewrażliwe na ból i jakiekolwiek inne bodźce. W zasadzie chciałem obciąć nogę tuż ponad stawem łokciowym, choć i wyżej - nie występowały jakiekolwiek odruchy.
Właściciel psa - ubłagał mnie, żebym obciął łapę w połowie przedramienia. Tłumaczył, że spróbuje to to protezować, niech tylko piesek ma szansę.
W sumie wiedziałem, że najlepszym chyba rozwiązaniem jest amputacja co najmniej nad stawem łokciowym. Niemniej przystałem na sugestię właściciela. Przeciąłem przedramię tuż nad stawem nadgarstkowym. Suma summarum - wyszło to prawie w połowie przedramienia.
Pomijam mój ból fantomowy, czy też jakikolwiek inny podczas amputacji. Zrobiłem to i "pochwaliłem" się kolegom podczas dyżuru w rzeźni. W pierwszej chwili zostało to przyjęte bez jakichkolwiek uwag.
Na następny dzień, jeden z kolegów oświadczył mi, że zachowałem się nie po lekarsku. Powinienem był nie zważając na błagania pana i właściciela psa - uciąć łapę co najmniej w stawie barkowym, bo to jest jedyne optymalne rozwiązanie.
Nie chcę się kłócić z Kolegą, który raz w życiu już amputował łapę u psa. Może i miał rację. Są różnorodne opinie na temat sposobu amputacji kończyn u psów, u ludzi. Różne szkoły oferują rozmaite rozwiązania odnośnie protezowania. Są to rozwiązania bardziej, lub mniej naukowe. Ja u psa - chciałem uszczknąć jak najmniej z jego jestestwa. Zebrałem za to "opiepprz totalny" od kolegi, który miał dokładnie inne zdanie na ten temat.
Pies - chyba nawet nie zauważył, że obciąłem mu łapę. Wita się ze mną normalnie, biega nawet lepiej niż przedtem, bo nie ciągnie już kikuta łapy po ziemi. Niemniej mój kolega, swoją drogą - doskonały lekarz, z którego opinią się liczę twierdzi, że - "dałem ciała" jako lekarz, a chirurg w szczególności.
Jak mogę ocenić swoje postępowanie? Czy bardzie pomogłem, czy zaszkodziłem?
Andrzej uważa, że jestem wręcz konował, nie znam się na weterynarii.
Piesek nie mówi nic, rośnie dalej, a amputacja stanowi dla niego tylko coś w rodzaju strzyżenia, golenia. Brak bólu, zero reakcji przy zdejmowaniu szwów.
Właściciel szczęśliwy, bo marzy, że będzie miał do czego doczepić ewentualną, wyśnioną protezę.
Ja, ja jestem chłopcem do bicia, bo podjąłem decyzję. Zrealizowałem tą decyzję i będę za nią bity. Mówią, że nie ocenia się zza biurek decyzji podjętych na polu walki. Powiedzcie to jednak tym, co siedzą za biurkami, albo tym, co trzymają w ręku wysokoobrotowego "Deremelka" ...

Znajdujemy się w przededniu zmian w weterynarii. Jeżeli chodzi o zawód - mogą te zmiany spowodować to, czy owo. Jeżeli chodzi o ludzi, ludzi którzy poświęcili się dla zawodu - może się to wiązać z zawaleniem dotychczasowych pryncypiów. Nie twierdzę, że świat nie podlega zmianom. Ba, te zmiany są niekiedy tak rewolucyjne, że największym wieszczom weterynaryjnym nigdy nie przyszły na myśl. Czy te zmiany oznaczają, że ci, co wcześniej chcieli osiągnąć konkretne efekty, związane z potrzebami rządzących - są godni potępienia? Czy nowa linia postępowania jest tą optymalną?
Zastanówmy się chwilę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Paweł Henryk Łój



Dołączył: 14 Lip 2010
Posty: 126
Skąd: Biłgoraj

PostWysłany: 23 Sty 2016, 10:39    Temat postu: moje zdanie Odpowiedz z cytatem

Myślę. Cisza na stronie. Uważam że wielu się zastanawia. Każdy po swojemu ma rację. I jeszcze raz - spotkania na żywo. By swoje racje korygować z racjami innych. Nie zamykać się ze swoimi racjami.
WIELKA PROŚBA.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Zbigniew Kowalski



Dołączył: 21 Maj 2004
Posty: 932
Skąd: kujawsko-pomorskie

PostWysłany: 23 Sty 2016, 11:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zamiast pisać dyrdymały, przypomniałem sobie nowelkę Stefana Żeromskiego "Rozdziobią nas kruki,wrony..."
Wystarczy co nieco zmodyfikować, zmienić postacie bohaterów na "naszych" współczesnych, zmienić historię powstaniową, na naszą weterynaryjną i oto ukaże się cała symbolika naszych działań i postępowań. Jesteśmy świadkami umierania/ patrz zdychający koń/ starej weterynarii, a rodzącej się "nowej", niestety bardzo okrojonej " nowoczesnej", pozbawionej kręgosłupa historycznego/ wrzucenie ciała do rowu/, wg. maksymy "pieniądz rządzi światem".
Cóż, różne myśli po głowie chodzą... najczęściej czarne.
Nic nie uratuje weterynarii, jeżeli nie zaczniemy porządkować spraw na samym dole, jeżeli będą następni chętni do pracy w Inspekcji za marne pieniądze, do wyznaczeń /oprócz ubojni/ za urągające naszemu zawodowi stawki. Dopóki będą chętni, władza nie ustąpi nawet na krok!
A może to są dyrdymały? Człowiek dziwaczeje na stare lata...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1274
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 23 Sty 2016, 12:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W sumie, Zbyszku - chce się powiedzieć, że wszystko zostało już powiedziane. Lecz machina historii zwykła się toczyć. Kołem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Zbigniew Kowalski



Dołączył: 21 Maj 2004
Posty: 932
Skąd: kujawsko-pomorskie

PostWysłany: 23 Sty 2016, 12:42    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Włodku, a czy jest wśród nas "Ktoś", kto potrafi włożyć kij w szprychy tego koła historii, aby się "wykopyrtnęło"?
Czas przestać powielać od 12 lat schematy "walki" i przestawić się na inne tory myślenia.
Czy "Młodzi" mają jakąś wizję przyszłości naszego zawodu?
Gdzie widzą swoje miejsce po 30-40 latach pracy? Czy wystarczy im sił, zdrowia na godne przeżycie końcowych lat życia?
Czy młodzi się nad tym dzisiaj zastanawiają?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Numer GG
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1274
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 23 Sty 2016, 14:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mam Zbyszku obawy, że mówisz o czymś nieznanym. Zresztą sam kiedyś tak miałem. Myślę, że jedyna droga dla weterynarii zwierząt użytkowych musi uwzględniać działania administracji. Mowa o UE i o naszych przepisach. Znajdujemy się w konkretnych układach, bardzo ściśle obwarowanych przepisami prawa. Zwyczajny bunt polegający na pójściu do innego pokoju - nic tu nie da. Trzeba jednak mieć jakąkolwiek wizję przyszłości, żeby wprowadzać zmiany, bo inaczej się nie da. Chcąc cokolwiek - trzeba wiedzieć - co się chce chcieć. W przeciwnym wypadku - to nami sterują, a nie my sterujemy.
Niestety, mnóstwo ludzi idzie wyłącznie na przetrwanie. Ci, co czegokolwiek chcą - znajdują się w ogólnej niełasce. Nikt z nimi nie próbuje jakiejkolwiek dyskusji, tylko krzyczy: - NIEEEEEE!
Daleko tak się nie zajedzie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Paweł Henryk Łój



Dołączył: 14 Lip 2010
Posty: 126
Skąd: Biłgoraj

PostWysłany: 24 Sty 2016, 19:42    Temat postu: moje zdanie Odpowiedz z cytatem

Panowie. Mamy organizację do której każdy lek.wet. należy /nie zawsze z własnej woli/. Jest nas niewielu. Możemy dogadać się w każdej sprawie. Dlatego, gdy słyszę narzekania lek. wet. na obecną sytuację to jestem zdziwiony. Zawsze pytam- co zrobiłeś by było inaczej? Najczęściej słyszę -ja nic. Jeżeli nic, to znaczy że jest ci dobrze w obecnej sytuacji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodzimierz Sławecki



Dołączył: 15 Kwi 2011
Posty: 163

PostWysłany: 27 Sty 2016, 16:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mamy forum i co dalej? Sprecyzujmy komu i czemu ma ono służyć. O tym, że powinno być logowane dostatecznie już przekonało nas życie. Dobrze by było, gdyby piszący " trzymali się" jeszcze tematów. Powoli następuje pewne przesilenie niemocy. Już chyba coś pękło, tak wnoszę z ostatnich aktywności. Z przekroju wypowiedzi od początku istnienia forum wynika, że tym co popychało i popycha do pisania jest potrzeba zmian w zawodzie. No i doczekaliśmy się tych zmian. Nadeszły z zewnątrz, stymulowane przez politykę. Chyba nie o to nam do końca chodziło, bo jak napisał Włodek Szczerbiak:" Trzeba mieć jakąkolwiek wizję przyszłości, żeby wprowadzać zmiany, bo inaczej się nie da. Chcąc cokolwiek- trzeba wiedzieć co się chce chcieć. W przeciwnym przypadku to nami sterują, a nie my sterujemy". Chcemy zatem być podmiotem zmian w zawodzie. Chcemy decydować o sobie sami.
Celowo cytując Włodka pominąłem ten fragment "o buncie", bo jest dzisiaj też inne spojrzenie na zmiany. Doktor Zbigniew Kowalski napisał: " Czas przestać powielać od 12 lat schematy " walki" i przestawić się na inne tory myślenia". Z kolei Doktor Paweł Henryk Łój zauważył, że: " Jest nas niewielu. Możemy dogadać się w każdej sprawie". i dalej : " Mamy organizację - izbę, która zrzesza wszystkich, chcących i niechcących działać. Wykorzystać tę organizację, innej drogi nie widzę". Przyznam szczerze, że ja też innej drogi nie widzę. Od strajków są związki zawodowe - te z natury są roszczeniowe. Kogo nakręca wodzostwo, może stawać na czele pochodu. Nie wciągajmy do tego izby. W samorządzie mamy się dogadywać, dyskutować, wypracowywać najlepsze rozwiązania i podejmować decyzje. Mamy określać, " co nam się chce chcieć". Użyczmy samorządowcom strony Medicusa, bo na stronie Izby nie ma panelu do dyskusji, o czym dawno już wspominał Doktor Jan Broda autor tematu " Forum i co dalej". Zaprośmy działaczy do dyskusji na tej stronie, zadawajmy pytania, zastanawiajmy się razem. Coś może podpowie ktoś bardziej doświadczony? Może, jakiś wywiad z profesorem, z obecnymi i byłymi prezesami izb, z grupą studentów albo młodych lekarzy dopiero wchodzących w zawód?... Chyba się rozmarzyłem?...
No to na koniec. Parafrazując nieco wiersz Józefa Ignacego Kraszewskiego, taka smutna historia w odpowiedzi na pytanie: "- Czy jest wśród nas " Ktoś", kto potrafi włożyć kij w szprychy tego koła historii, aby się "wykopyrtnęło"?

Dziad i baba
....................
I tak dalej, i dalej,
Jak zaczęli się kłócić.
Jak się z miejsca porwali,
Izbę chcieli porzucić.

Aż do drzwi, puk, powoli:
-Kto tam? - Otwórzcie proszę,
Posłuszna waszej woli,
Śmierć jestem, zgon przynoszę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Paweł Henryk Łój



Dołączył: 14 Lip 2010
Posty: 126
Skąd: Biłgoraj

PostWysłany: 27 Sty 2016, 19:05    Temat postu: moje zdanie Odpowiedz z cytatem

Podpisuję się pod tym co Pan napisał. Spotkania izb i pozwolić wszystkim, szczególnie tym "najmniejszym", wykrzyczeć co ich boli w naszej weterynarii,
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 2 z 5

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group