Forum Medicus Veterinarius Strona Główna Medicus Veterinarius

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Osobliwości prawne zawodu naszego.
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
KarolinaFigiel
Gość





PostWysłany: 25 Lis 2017, 13:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dziękuję, troszkę pozwolę sobie to uaktualnić

Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 1 października 2010 r. w sprawie szczegółowego sposobu postępowania z odpadami weterynaryjnymi zostało uchylone:
http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20101981318

Aktualny, ujednolicony tekst Ustawy O Odpadach znajduje się pod linkiem
http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20160001987/U/D20161987Lj.pdf

Jeśli chodzi o część medyczną ludzką, całkiem niedawno zostało opublikowane rozporządzenie:
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 5 października 2017 r. w sprawie szczegółowego sposobu postępowania z odpadami medycznymi

Należy więc się spodziewać, że i dla weterynarii w niedługim czasie pojawi się stosowny akt.


Zastanawiam się nad wspomnianą "informacją Prawną", zamieszczoną na stronie KILW i wydrukowaną w czasopiśmie branżowym...
W samej "Informacji prawnej" nie widnieje słowo "opinia prawna", nie pojawia się słowo "sterylobus", nikt się pod tym pismem nie podpisał...
Jedynie na stronie KILW zamieszczono nagłówek "OPINIA PRAWNA O TZW. STERYLOBUSACH
Ideą autora było wykazanie, że działalność z wykorzystaniem "mobilnych stanowisk świadczeń usług weterynaryjnych" jest nielegalna, że stanowi proceder.
Czy mu się to udało?
hmmm... w mojej opinii nie.
Nie przekonuje mnie ten tekst.
Jaką moc prawną ma taki tekst? Wg. mnie jedynie propagandową

Co jeżeli taki "mobilny punkt" stanowi element wyposażenia ZLZ?
np. coś takiego http://www.marburgvetclinic.com.au/new-clients/take-a-tour/
stosowne/legalne/akceptowalne?
Przecież lekarz weterynarii w ramach ZLZ może świadczyć usługi poza siedzibą stacjonarną, musi tylko dysponować odpowiednim sprzętem i narzędziami... ZATEM?

ps.
co innego nieuczciwa/agresywna konkurencja - ale to temat na inną bajkę
Powrót do góry
Włodzimierz Sławecki



Dołączył: 15 Kwi 2011
Posty: 240

PostWysłany: 27 Lis 2017, 02:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W ramach pozytywnego rewanżu uprzejmie donoszę, że pod wiadomą „ opinią prawną” ( jak zwał, tak zwał), znajdującą się na stronie krajówki, aktualnie widnieje pieczęć i podpis autora. Wink


Pomijając wywód Pana Radcy, jakiego dokonał w Opinii, odniosę się do konkluzji, czyli twierdzenia, że z przytoczonych przepisów „ wynika, iż co do zasady, usługi weterynaryjne powinny być świadczone, w odpowiednio wyposażonej, stacjonarnej siedzibie zakładu leczniczego dla zwierząt. Należy przy tym pamiętać, że ustawa o zakładach leczniczych dla zwierząt ani akty wykonawcze do niej nie przewidują możliwości wprowadzenia mobilnych stanowisk użytkowanych przez zakłady lecznicze dla zwierząt w celu udzielania w nich usług weterynaryjnych poza stacjonarną siedzibą zakładu leczniczego dla zwierząt, w szczególności brak jest określenia wymogów, jakie takie mobilne stanowiska musiałyby spełniać.”
W odniesieniu do tej opinii ważkie pytanie zadał Pan Doktor Szymon Moniuszko: „ Można też próbować zgadnąć, czy wiadomości dotyczące tejże opinii należy rozciągać na wszelkie świadczenia usług poza zakładem leczniczym dla zwierząt – wszak jak cesarka u Limousine’a to poważny zabieg operacyjny, który powinien odbywać się na sali operacyjnej (której nota bene nie ma w wymogach dotyczących gabinetów lekarskich).” /Tutaj moja osobista uwaga: niekoniecznie „powinien”, zwłaszcza, jeśli uwzględnimy potrzebę przetransportowania zwierzęcia (czas, stres, koszty, utratę komfortu przebywania w naturalnym dla siebie środowisku itp…)./ Włodek Szczerbiak wspominał już o „ wozie Drzymały”, ja dam inny przykład. Mobilny poskrom dla dużych zwierząt ( takich jak koń, krowa - kto jest z miasta, może nie widział!), często jest użytkowany przy zabiegach na kopytach, racicach np. przy nagwożdżeniu. Trudno, żeby ustawa określała parametry takiego stanowiska pracy w terenie, albo zabraniała z niego korzystać.
Skąd biorą się problemy? - Z ustawowych zapisów., a przynajmniej z ich interpretacji. Swoje rozważania zacznę wybiórczo od ustawy o zakładach leczniczych dla zwierząt, od jej Art. 16.1 Prowadzenie zakładu leczniczego dla zwierząt jest działalnością regulowana w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej( Dz. U. z 2015r. Poz.584, z późn. zm.). oraz od jej Art.15.1 Organizację i funkcjonowanie zakładu leczniczego dla zwierząt określa regulamin nadany przez podmiot, który utworzył zakład. Z analizy Art.15.2. wynika, że ów podmiot (czyli np. my) najpierw musi określić zakres planowanych usług, by w podpunkcie 2 regulaminu zapisać nazwę zakładu leczniczego dla zwierząt. A, nie odwrotnie!!!
Słowem, chodzi o właściwe rozumienie Art.1.1. ustawy, który brzmi następująco: „ Zakład leczniczy dla zwierząt jest placówką( rozumianą jako instytucja – dopisek własny) ochrony zdrowia i dobrostanu zwierząt utworzoną w celu świadczenia usług z zakresu medycyny weterynaryjnej, zwanych dalej „usługami weterynaryjnymi”, z zastrzeżeniem art.4 ust. 3, wyposażoną w środki majątkowe, a w szczególności w pomieszczenia, aparaturę i sprzęt dostosowane do zakresu świadczonych usług.”
Wypełniając ( kiedyś) deklarację podatkową do urzędu skarbowego, podawałem zawsze pełną nazwę zakładu: Gabinet weterynaryjny „Liber–Vet” Włodzimierz Sławecki . ( Tzn. rodzaj zakładu, nazwę własną oraz imię i nazwisko podmiotu.) W ramach tak, instytucjonalnie, rozumianego zakładu świadczyłem usługi.
Nad ustawą trzeba jeszcze popracować, ale późno już, gdybym coś przekręcił proszę śmiało sprostować.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
KarolinaFigiel
Gość





PostWysłany: 27 Lis 2017, 12:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dziękuję Doktorze za informację o pojawieniu się autora pod "Opinią Prawną". Do tej pory była ona anonimowa. Gdy pojawił się autor może łatwiej będzie o konstruktywną dyskusję Wink
Powrót do góry
Szymon Moniuszko



Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 145
Skąd: PL

PostWysłany: 28 Lis 2017, 14:10    Temat postu: Inercja, ignorancja czy imbecylizm? Odpowiedz z cytatem

Temat sterylobusów obecny jest od kilku lat, z apogeum w 2015. Rada już raz próbowała to ukrócić, płodząc uchwały "o standardach", które elegancko uwalił minrol za niezgodność z obowiązującym prawem.
Teraz mamy opinię (azaliż informację prawną?), która dotyczy zakresu prawa obowiązującego już od lat kilkunastu. Skoro prawo samo w sobie się nie zmieniło, to i oczekiwanie rewolucji po tym zbiorze kazuistycznych sofizmatów jest nieuzasadnione. Może na podstawie tej opiniijki zostanie wszczęte jakieś postępowanie dyscyplinarne, bo jest licha podstawa? Rychło w czas. Szkoda tylko, że prawdopodobieństwo obrony postawionych tez niezgodności czy nielegalności sterylobusów przed sądem powszechnym jest znikome. "Podejmowanie, wykonywanie i zakończenie działalności gospodarczej jest wolne dla każdego na równych prawach, z zachowaniem warunków określonych przepisami prawa."

Opinia ta, jak i nasza dyskusja w tej sprawie uwydatnia jeszcze inny wstydliwy problem weterynarii, mianowicie konieczność posiadania pomieszczenia o określonych parametrach do przechowywania odpadów. Brylanty przeciw orzechom, że 95% ZLZtów w kraju takiego pomieszczenia nie posiada, a z 50% nie posiada możliwości dostosowania lokalu do posiadania takiego pomieszczenia.
Przechowywanie odpadów powyżej 3 dni w warunkach chłodniczych? Wolne żarty.
Kilka lat temu zdarzało mi się odwiedzać zawodowo ZLZty w ilościach znacznych. Na terenach nieco mniej zurbanizowanych wielokrotnie były to "instytucje" z kadrami pamiętającymi jeszcze okres transformacji ustrojowej, działania w charakterze "torbaczy". Nagle, bum, pojawiła się ustawa o ZLtach i torbacze zaczęli lokalizować gabineciki w przeróżnych kanciapach i pakamerach, rzutem na taśmę przyklepywane przez rady okregowe, bo przecież nie było czasu tego zweryfikować. Tym sposobem w 2017 działają "gabinety" o metrażu 10m kwadratowych, z biurkiem jeszcze z państwowej lecznicy, pęłniącym rolę stolika zabiegowego, z półką leków i sterylizatorem wodno-elektrycznym do wygotowywania plastikowych igieł i strzykawek. Po drugiej stronie mamy czyste sterylobusy, z porządnym źródłem światła, stołem ze stali nierdzewnej i łatwozmywalnymi powierzchniami, niektóre są wyposażone w aparat do anestezji wziewnej i aparaturę do monitoringu znieczulenia. No wstyd i hańba dla zawodu jak się patrzy, tylko zależy, z której strony patrzymy.
medycy jakoś tego problemu nie mają:



_________________
Veterinaria: vanitas vanitatum, et omnia vanitas
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
KarolinaFigiel
Gość





PostWysłany: 28 Lis 2017, 14:42    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ba, w "dentobusy" "wchodzi" nawet samo ministerstwo:

Ministerstwo Zdrowia ogłosiło cztery przetargi na zakup dentobusów (każdy po cztery pojazdy). Jakie parametry mają spełniać te środki transportu specjalistycznego? Jakie będzie ich wyposażenie? Oto szczegóły.
http://www.infodent24.pl/bizdentpost/takie-beda-dentobusy-dluga-lista-wymogow,108376.html
Powrót do góry
KarolinaFigiel
Gość





PostWysłany: 30 Lis 2017, 22:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

O "sterylobusach" na portalu "Prawo Weterynaryjne" - odmienna opinia prawna

http://www.prawoweterynaryjne.pl/wp-content/uploads/2017/11/Opinia-dotycz%C4%85ca-dopuszczalno%C5%9Bci-%C5%9Bwiadczenia-us%C5%82ug.pdf
Powrót do góry
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1338
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 01 Gru 2017, 11:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Opinie Pana doktora Rudego są niekoniecznie zgodne z tym, czego by chciała większość lekarzy. Może i kubeł zimnej wody na łeb nie jest taki zły, niekiedy potrafi zainspirować, wyrwać z marazmu.

Jeżeli wierzyć temu, co twierdzą niektórzy, że te sterylobusy są tak zaawansowane technologicznie i - powiedzmy - higienistycznie - to wielkie brawa. Do tego dochodzi kwestia niezbędnego rozreklamowania akcji. Czy tego rodzaju reklama, jaką stosują menagerowie tych przedsięwzięć jest zgodna z naszymi przepisami? W zasadzie, jeżeli posiadacz sterylobusa ma gabinet zarejestrowany stacjonarnie, to ewentualna walka ze wspomnianym przedwsięwzięciem może być baaardzo trudna.

Izba walczy z takimi metodami prowadzenia praktyki, bo jej zadaniem jest dbanie o wszystkich lekarzy, a nie wyłącznie o tych, co poradzą sobie sami. Ceny usług, nawet tych "promocyjnych", świadczonych przez grasantów są zazwyczaj wyższe od cen w gabinetach stacjonarnych. Mogę zgodzić się z opinią, że sterylobusy niekiedy przyciągają zaawansowaniem technologicznym i reklamą przez rozmaite "zielone" towarzystwa. Wystarczy zresztą, żeby na takim samochodzie wisiała informacja, że jest prowadzona duża akcja sterylizacji, (za zgodą co poniektórych organizacji), że promocja, a ludzie poważnie zastanowią się nad pójściem na zabieg właśnie do sterylobusa. Jeżeli na dodatek w jakiejś mieścinie przyjazd sterylobusa stanowi powiew "wielkiego świata" - będzie to kolejny gwóźdź do trumny miejscowej "stacjonarnej" lecznicy. Sterylobus odjedzie i - kto będzie opiekował się zoperowanymi zwierzętami? Komu klienci będą wygrażać pięściami, jeżeli ich pupil padnie lub dozna ciężkich powikłań? Będą wołać o pomstę do Nieba, do Izby, że pozwala na takie hece? A Izba - będzie świecić oczami, sama nie wiedząc za kogo, bo kłopotliwym może być ustalenie właściciela busa, sprawdzenie jego uprawnień.

Zawodowi weterynaryjnemu są bardzo potrzebni lekarze praktykujący w małych miejscowościach. Na takich lekarzach opiera się zwalczanie epizootii, a w wiejskie opłotki czasem zajeżdżają wspominane sterylobusy i "wybierają co lepsze kąski miejscowym lekarzom, często z trudem wiążącym końce ekonomicznego sznurka. Właśnie to najbardziej się nie podoba Izbie, która ma dbać o zawód, a nie wyłącznie o najbardziej przebojowych jego przedstawicieli.

Oczywiście, Pan doktor Rudy, patrzy na problem wyłącznie z punktu wiedzenia prawa. Prawa z którym nasz zawód szarpie się usilnie i bezskutecznie, czego przejawem jest przytoczona przez Karolinę opinia "naszego" prawnika.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Szymon Moniuszko



Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 145
Skąd: PL

PostWysłany: 01 Gru 2017, 13:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

KarolinaFigiel napisał:
odmienna opinia prawna

W dobie powszechnego konsumpcjonizmu, usług prawników można porównać do prostytucji - płacisz i dostajesz co chcesz, klient ma być zadowolony.
A opinia prawna sama w sobie nie jest dla żadnej ze stron wiążąca, a tym bardziej nie dla sądu, który ma swobodę oceny dowodowej.

Włodek Szczerbiak napisał:
Zawodowi weterynaryjnemu są bardzo potrzebni lekarze praktykujący w małych miejscowościach. Na takich lekarzach opiera się zwalczanie epizootii.

Aha, świetnie to widać na rubieży wschodniej, gdzie ASF jest już endemiczny. W ubiegłym roku Wojewódzka Mazowiecka Lekarz Weterynarii apelowała o wsparcie powiatu łosickiego w zwalczaniu ASF bo jakoś miejscowi praktykerzy w ogóle się nie garnęli do tych działań (za to elegancko podkładali nomen-omen świnie lekarzom pobierającym, szczując gospodarzy przeciwko pobieraniu do zwierząt ciężarnych- potencjalnie). Większość lekarzy, z którymi wtedy "zwalczaliśmy" epizootę miała >200km do tegoż powiatu (chyba byłem jedyny z okolic ~50km).
Efekty "zwalczania" ASFu widać gołym okiem już 200km od granicy.
Włodek Szczerbiak napisał:
Jeżeli wierzyć temu, co twierdzą niektórzy, że te sterylobusy są tak zaawansowane technologicznie i - powiedzmy - higienistycznie - to wielkie brawa

Można brać na wiarę, można tez zapoznać się osobiście z dokumentacją fotograficzną (wiem wiem, to wszystko ustawka i fotomontaż). Skoro jednak rzeczeni grasanci kasują więcej niż miejscowi i mają na to chętnych, to coś jest nie tak ze standardem usług owych miejscowych. Tak tylko gdybam, ubolewając, że nie mam sterylobusa.
Włodek Szczerbiak napisał:
w wiejskie opłotki czasem zajeżdżają wspominane sterylobusy i "wybierają co lepsze kąski miejscowym lekarzom, często z trudem wiążącym końce ekonomicznego sznurka

No tak, bo państwo powinno dotować prywatne biznesy, zwłaszcza te nieekonomiczne (w sumie to wciąż to robi, najchętniej w wypadku kolesi królika z wyłącznością na obserwacje czy świadectwa). A socjalkomunizm to był świetny ustrój, bo każdy miał pracę. Tylko zbankrutował. Wielokrotnie - patrz: Wenezuela jako przykład świeży.

Włodek Szczerbiak napisał:
Izba walczy z takimi metodami prowadzenia praktyki, bo jej zadaniem jest dbanie o wszystkich lekarzy, a nie wyłącznie o tych, co poradzą sobie sami.
Ta walka wychodzi jej iście wybornie. Prawie każda frakcja zawodowa twierdzi, że izba się zajmuje tylko problemami inspekcji/mięsarzy, a nie tymi realnymi i bieżącymi. Jeśli już się zajmuje to tak ułomnie, że takiego samonierządu to się odechciewa (kiedy zostanie podniesiona kwestia zlikwidowania prawnego kuriozum o nazwie wyznaczenia, albo kiedy "wyznaczenia" będzie można rachunkiem z działalności gospodarczej? od 10 lat podobno można).
_________________
Veterinaria: vanitas vanitatum, et omnia vanitas
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1338
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 01 Gru 2017, 21:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cześć Szymon! Fajnie z Tobą wymieniać poglądy.
Zacznę od końca. - Piszesz o walce z wyznaczeniami. No - i masz pewnie rację. Jest jednak pewien problem, bo te wyznaczenia mogą w pewnym momencie zacząć być sprzedawane w formie przetargów, gdzie - jak mawiał Kopernik Mikołaj - gorszy pieniądz będzie wypierał lepszy. Kto weźmie mniej, ten wygra. Myślę, że można i tak, z tym, że dla nas jest to terra incognita. Boimy się w to wchodzić, wielu woli klepać to, co pan minister łaskawie daje, niż postawić na prawa dżungli, tfu, rynkowe.

Osobiście miałem próbkę, razem zresztą z chłopakami z mojego powiatu - próbkę, gdy Agencją od kolczykowania dowodził bardzo przedsiębiorczy biznesmen, zupełnie zresztą niezwiązany z weterynarią. I - powiem, że udało się nam połączyć kolczykowanie bydła z monitoringiem. Za jednym zamachem dwie roboty, a na dodatek - zrobione na tyle sumiennie, że w kolejnym roku - Agencja chciała rozmawiać tylko z nami, mimo że znalazło się kilku chętnych typu - inseminatorzy i całkiem odjechani eksperci. Dawali (tfu, deklarowali), że wezmą po pół ceny. My - zażądaliśmy stawki trzykrotnej i - wygraliśmy. Masz, więc rację - taki przetarg, może być dobry. Ale - ja nie przekonałem ludzi z innych powiatów, żeby wzięli się za kolczykowanie, tamci twierdzili, że nie dadzą się wykorzystywać. Nie jest istotne, czy zostaliśmy wykorzystani. Wcale nie czuliśmy się wykorzystani biorąc podwójną stawkę za monitoring + kolczykowanie.

Nie znam Twoich doświadczeń ze zwalczaniem ASF. Może zechcesz się nimi podzielić? Słyszałem, że to urzędowe wsparcie dla zagrożonych powiatów jest totalnie niedopracowane logistycznie, bo nie wiadomo skąd brać pieniądze na płacenie, problemy z bazą lokalową, wyżywieniem. Może coś powiesz, jak Ty to widziałeś? Czyżbyście uprawiali dumping, że miejscowi lekarze z wami walczyli?

Czy tak ma wyglądać wkroczenie gospodarki rynkowej w miejsce wyznaczeń? Napisz więcej!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
fan
Gość





PostWysłany: 04 Gru 2017, 14:34    Temat postu: . Odpowiedz z cytatem

Oj naiwni , naiwni....... https://www.ratujemyzwierzaki.pl/sterylkobus - Od 25 marca w sterylkobusie zabiegom poddaliśmy 274 zwierząt (54 z nich było w ciąży).
Powrót do góry
Włodek Szczerbiak
Administrator


Dołączył: 02 Wrz 2005
Posty: 1338
Skąd: Ciechocinek

PostWysłany: 04 Gru 2017, 15:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

O!!! Świetny materiał! Spójrzmy, jak widzą obrońcy zwierząt naszą kochaną Inspekcję weterynaryjną:

Mocą art. 34a ustawy z dnia 21.08.1997 r. o ochronie zwierząt, Inspekcja Weterynaryjna sprawuje nadzór nad przestrzeganiem przepisów o ochronie zwierząt. Ponadto, art. 1 i 5 ustawy z dnia 11.03.2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt stanowi, iż wszelka działalność mająca za przedmiot żywe zwierzęta, tj. np. ich chów i hodowlę, transport, utrzymywanie, przetrzymywanie oraz obrót, podlega nadzorowi powiatowych lekarzy weterynarii. Z przepisów tych wynika więc, że służbą generalnie odpowiedzialną za prawną ochronę zwierząt w Polsce jest agenda rządowa - Inspekcja Weterynaryjna.
To tyle w teorii. Praktyka jest natomiast całkowicie inna.
Bardzo niski poziom prawnej ochrony zwierząt oraz niesłychane problemy z jej egzekucją są w Polsce faktem. Za stan ten w znakomitej większości odpowiada właśnie Inspekcja Weterynaryjna.

Wynika to z 2 przyczyn:

1. Przede wszystkim chodzi o niską jakość przepisów prawnych, ich niespójność oraz brak związku logicznego pomiędzy różnymi ustawami. Otóż "nadzór" IW dotyczy potencjalnie wszystkich zwierząt, ale wyłącznie wedle jednego kryterium, o jakim mówi art. 3 ustawy z dnia 29.01.2004 r. o Inspekcji Weterynaryjnej: Inspekcja realizuje zadania z zakresu ochrony zdrowia zwierząt oraz bezpieczeństwa produktów pochodzenia zwierzęcego w celu zapewnienia ochrony zdrowia publicznego. Wszelkie działania IW mają prowadzić do realizacji tego celu. W Polsce nie ma więc żadnej usystematyzowanej prawnie humanitarnej ochrony zwierząt (jest tylko gatunkowa, sanitarna i gospodarcza), gdyż termin "ochrona zwierząt" jest w różnych ustawach używany wieloznacznie. Brak humanitarnej ochrony zwierząt utrzymuje się tym łatwiej, że art. 1 oraz 34a ustawy o ochronie zwierząt stanowią tylko jej pozory.

2. Organy IW nie realizują nawet tych pozorów, gdyż do dzisiaj nie przyswoiły sobie obowiązku ochrony (żywych) zwierząt przed ludźmi. Skutkuje to ignorancją, zaniechaniami, zaniedbaniami, a częstokroć matactwami, mającymi na celu ukrywanie przestępstw na zwierzętach i ochronę sprawców tych przestępstw. Powiatowi lekarze weterynarii, wrośnięci w miejscowe struktury, uwikłani w siatki wpływów i powiązań, praktycznie nieusuwalni, w wielu przypadkach służą interesom prominentnych lokalnych przedsiębiorców, uchylając się od stosowania wobec nich środków nadzoru lub tylko pozorując nadzór. Stan taki umacnia niewydolność systemową - narusza zasadę praworządności, zagraża zdrowiu publicznemu, a przede wszystkim naraża na szwank zdrowie zwierząt, pozwalając na bezkarne znęcanie się nad nimi, legitymizowane przez organy władzy.

Prezentowane w tej sekcji historie postępowań administracyjnych i karnych oraz zgromadzone dokumenty, obrazują patologię działań Inspekcji Weterynaryjnej i dowodzą o głębokiej potrzebie wyłączenia ochrony zwierząt spod kompetencji tejże służby i przekazaniu jej bezpośrednio pod nadzór premiera oraz kompleksowego prawnego uregulowania tego zagadnienia. "Nadzór" IW nad ochroną zwierząt w Polsce blokuje możliwości powstania nowych uregulowań prawnych i szans na uzdrowienie sytuacji oraz minimalnych choćby zmian na lepsze.

Jak widać z załączonego obrazka są przyjaciele zwierząt, którzy mają na nasz temat bardzo wyrobioną opinię. Polecam stronę: www.obrona-zwierzat.pl/iw.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
KarolinaFigiel
Gość





PostWysłany: 04 Gru 2017, 16:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dorzucę do lektury jeszcze taki wpis: http://boz.org.pl/art/171202_kilwet.htm
Powrót do góry
Włodzimierz Sławecki



Dołączył: 15 Kwi 2011
Posty: 240

PostWysłany: 06 Gru 2017, 09:51    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pani Doktor wydaje się być osobą bezpośrednio zainteresowaną funkcjonowaniem sterylobusów, ja taką nie jestem. Niemniej popieram działania mające na celu zapobieganie bezdomności zwierząt poprzez ich sterylizację z wykorzystaniem do tego „ mobilnej sali operacyjnej”. Przy czym nawiązując do przedstawionego wyżej artykułu autorstwa Pana Tadeusza Wypycha chciałbym się odnieść do następującego fragmentu wypowiedzi: „W piśmie do prezesów Okręgowych Izb Lekarskich z dnia 11.10.2017 prezes Łukaszewicz potępił taki niecny proceder, opierając się na anonimowej opinii prawnej. Opinii bałamutnej, skoro już w pierwszych słowach zawiera przekłamanie, jakoby jedynym podmiotem uprawnionym do świadczenia usług weterynaryjnych był zakład leczniczy dla zwierząt. Ustawa mówi coś trochę innego: "usługi weterynaryjne mogą być świadczone przez lekarza weterynarii posiadającego prawo wykonywania zawodu (...) w ramach działalności zakładu leczniczego dla zwierząt". Czy taki skrót myślowy miał sugerować, że lekarz może pracować tylko w pomieszczeniach siedziby swego zakładu?...”
Otóż żadnego przekłamania tutaj nie ma, bo obydwa stwierdzenia dokładnie to samo znaczą. Żeby posiadający prawo wykonywania zawodu lekarz weterynarii mógł prawnie wykonywać usługi weterynaryjne musi być pracownikiem zakładu leczniczego dla zwierząt (często i właścicielem i pracownikiem). Powtarzam, zakład leczniczy jest instytucją i w ramach jej działalności weterynaryjnej wykonywane są usługi, z wykorzystaniem posiadanych pomieszczeń zakładu, czy bez. Sądzę, że lekarze weterynarii wykonujący zabiegi w sterylobysie są pracownikami jakiegoś zakładu leczenia dla zwierząt, w którym rejestrują zapotrzebowanie na wykonanie takiej usługi, dokonują wpisu do książki leczenia oraz rozliczają się z fiskusem. To jest do sprawdzenia. Głębiej należ się zastanowić nad korzystaniem z reklam oraz nad wysokością cen.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gość






PostWysłany: 13 Gru 2017, 19:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Włodek Szczerbiak napisał:
Cześć Szymon! Fajnie z Tobą wymieniać poglądy.(...)Czyżbyście uprawiali dumping, że miejscowi lekarze z wami walczyli?

Włodzimierz Sławecki napisał:
Pani Doktor wydaje się być osobą bezpośrednio zainteresowaną funkcjonowaniem sterylobusów (...).

Widzicie Włodki, przy Waszych burackich supozycjach odechciewa się wymiany poglądów.
Zacznę od początku i od końca zarazem, tj. ws. argumentu epizootycznej potrzebności wiejskich palcówek weterynaryjnych:
piszesz, że są niezbędne, ale tam gdzie jest epizoocja - kładą lachę na robotę; jednocześnie zarzucasz lekarzom biorącym udział w zwalczaniu ASFu dumping cenowy - pokazujesz sporą dozę ignorancji, gdyż zwalczanie ASF jest czynione w drodze wyznaczeń urzędowych do poboru krwi ze stałymi stawkami lub, wg art 18 UoIW, "prikazem" zwalczania ze stawką godzinową na dość przyzwoitym poziomie. Gdzie w wydatkowaniu pieniędzy publicznych na zwalczanie ASF znajdujesz możliwość do dumpingu, jak stawki są ministerialnie ustalone?

inny przykład z tego samego regionu placówek potrzebnych epizootycznie: od kliku lat ustawa o ochronie zwierząt nakłada na samorządy lokalne koniecznośś zapewnienia opiek weterynaryjnej w razie Wu (wypadku). Od kilku lat w gminie, przez którą przebiega droga krajowa jeden dochtor z placówki potrzebnej epizootycznie podpisywał umowę z gminą na świadczenie takich usług. Zdarzyło się łońskiego roku, że przejeżdzająca osoba zauważyła w rowie drogi krajowej rannego psa. Znając skądinąd procedury, zadzwoniła na policję i wkrótce zjawił się namaszczony prawem dochtorek, który umowę podpisał "bo w gminie prosili", a on nie ma czasu i do krowy musi jechać, poza tym nigdy nie miał Morbitalu, więc nie jest w stanie pomóc. Uprzedzając pytanie: nie, tego nie wmówiła mi osoba zgłaszająca przypadek, tylko ten doktor we własnej osobie w trakcie rozmowy telefonicznej. Osobą zgłaszająca okazała się nasza koleżanka po fachu, która poświęciła własny czas na dowiezienie psa do placówki dysponującej możliwościami diagnostyki i ew. pomocy psu. Zwierzak miał uraz wielonarządowy - krwotok do brzucha, stłuczone płuca, połamana miednica, uszkodzona cewka moczowa. Całość kosztów ( badanie kliniczne, USG, RTG,eutanazja, utylizacja) poniosła gmina, choć w sumie powinieniem obciążyć i wyegzekwować od tego mondrali, co podpisuje kwity z UG.
Czy może zapobieganie i zwalczanie epizocji to wystawianie zaoczne świadectw zdrowia, bez badania zwierząt czy stada? Świadectwo pochodzenia mógł wystawiać sołtys, i poza nazwą to się w sumie niczym nie różni.
Nidyrydy mnie przekonać, że wiejskie placówki w obecnej rzeczywistości rolno-gospodarczej są niezbędne do obsługi lekarsko-weterynaryjnej i zapobiegania epizocji, skoro dziś lekarze jeżdżą na fermy po 200-300-500km.

Odnośnie kolczykowania - ty było cirka 20 lat temu, w dzisiejszych realiach prawno-gospodarczych nie do powtórzenia - istnieje coś takiego jak karygodnie niska cena, powodujące uwalenie oferty przetargowej.
Zresztą zamiar uwalenia kominów płacowych obecny socjalistyczny rząd pewnie zrealizuje z pomocą unitów i zbędności badania poubojowego lub poprzez likwidację obecnej formy wyznaczeń.

Pragnienie utrzymania statusu quo z ustroju słusznie minionego to jak próba zatrzymania pędzącego pociągu towarowego strzałem z wiatrówki.

Cytat:
Słyszałem, że to urzędowe wsparcie dla zagrożonych powiatów jest totalnie niedopracowane logistycznie, bo nie wiadomo skąd brać pieniądze na płacenie, problemy z bazą lokalową, wyżywieniem. Może coś powiesz, jak Ty to widziałeś?

Robiłem, jak była forsa z EU. Koledzy mieli zagwarantowany nocleg plus budżet na żarełko tamże. Ryjochwyty były. Środki dezynfekcyjne oraz sprzęt jednorazowy był, choć te kaftaniki 30zł/sztuka w każdym gospodarstwie to trochę marnotrawstwo. Zresztą cały system zeszłorocznego zwalczania to była kicha, teraz się podobno zmieniło i jest łatwiej sprzedać sztuki z obszarów (wcześniej trzeba było robić badani referencyjne krwi w kierunku ASF, co jest debilizmem przy wartości świnki pinćset złota, a zysku realnym dla rolnika rzędu setki).

W wyżej wymienionych opiniach działaczy zwierzątkowych nie będę dużo pisał, poza stwierdzeniem, że z tezami przez nich stawianym zgadzam się w 90%.

Tutaj obrazek mobilnej kliniki sterylizacyjnej Uniwersytetu Tennessee, umiejscowionej na naczepie. Wstyd, dumping, żenada I NA PEWNO NIEZGODNE Z PRAWEM.



Odnośnie zainteresowania Karoliny tematem - niezbyt rozgarnięty lecz uważny czytelnik tego forum raczej zauważył jej zainteresowanie prawem, zwłaszcza bublami prawnymi naszego samorządu, do którego komisji startowała z niepowodzeniem, nie będąc przy okazji lekarzem klinicystą, gdyż żyje z czego innego (poniekąd). Karolino, jak jest?
Powrót do góry
KarolinaFigiel
Gość





PostWysłany: 13 Gru 2017, 19:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Drogi Gościu

Wywołana do tablicy odpowiem. Tak, zgadza się, nie jestem klinicystą. Żyję z czego innego. Na ile się Gościu orientujesz z czego żyję, tego nie wiem...
Dlaczego piszesz anonimowo?

Czy dobrze zrozumiałam? Czy to źle, że nie będąc lekarzem klinicystą zgłosiłam swoją kandydaturę do komisji do spraw Lekarzy Weterynarii Wolnej Praktyki i Farmacji przy Radzie Krajowej? Czy coś tutaj się nie zgadza, kłóci?
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Medicus Veterinarius Strona Główna -> Forum główne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group