Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>
Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Lecznictwo zwierząt - refleksje weterynarza

2004/03/14 12:48:35


Lek. wet. Barbara Fojut-Pałka

Lecznictwo zwierząt – refleksje weterynarza

O regresie i konkurowaniu

 Powszechne lecznictwo weterynaryjne w Polsce dotyka proces powoli uwidaczniającego się regresu. Coraz liczniejsze zakłady lecznicze dla zwierząt tracą materialne podstawy rozwoju i związane z tym poczucie stabilizacji. Ich właściciele oraz zatrudnieni w nich lekarze nie są już w stanie maskować spadku dochodów osobistych opłacaniem ubezpieczeń emerytalnych według najniższych stawek, wydłużaniem czasu pracy, rezygnowaniem z urlopów, pracą na dwóch etatach itd. Tymczasem trwa nieustający dopływ do zawodu absolwentów kolejnych, licznych roczników wydziałów medycyny weterynaryjnej. Ich przydatności, nie tylko poziomu umiejętności zawodowych, nie weryfikują żadne procedury. Wnosząc do zawodu, uzasadniony stanem rynku pracy obniżony poziom oczekiwań materialnych, młodzi lekarze przyczyniają się nie tylko do rozdrobnienia nadal kurczącego się rynku usług weterynaryjnych, lecz jego coraz szybszej degradacji. W usługach lekarsko-weterynaryjnych, podstawowa reguła wolnego rynku, że konkurencja nagradza lepszych, czyli sprawniejszych zawodowo, ma ograniczone zastosowanie. Przeciętny klient lekarza zwierząt poszukuje raczej lekarza bliższego i tańszego niż uznawanego za posiadającego większe umiejętności. Stąd niemal każdy lekarz otrzymuje swoja szansę na rynku i jak pokazuje doświadczenie trwa, godząc się z coraz niższymi dochodami. Ostra rywalizacja obserwowana między zakładami leczniczymi dla zwierząt ma wyłącznie cechy walki ekonomicznej i nie przynosi poprawy standardów jakościowych wykonywanych usług. Rywalizacja ta, uzyskująca ze względu na poziom materialny, na którym się odbywa, cechy konkurencji w tradycyjnych zawodach rzemieślniczych, ostatecznie zakończy się nasyceniem rynku ich usług i na tym poziomie. Należy jednak wątpić, czy wtedy w swojej masie lekarze zwierząt sprostają oczekiwaniom społecznym wobec zawodu zaufania publicznego, aby wykonywane przezeń usługi stały na najwyższym poziomie kompetencji i etyki.

O wolnych zawodach i stażach zawodowych

 Lekarze zwierząt, czyli weterynarze, tradycyjnie zaliczani są do zawodów wolnych, nazywanych we współczesnym polskim prawie pisanym zawodami zaufania publicznego. Podobnie jak inne zawody z tej grupy (np. lekarze medycyny, aptekarze, adwokaci, radcowie prawni, notariusze), lekarze zwierząt zajmują się, czyniąc to osobiście, świadczeniem usług w ramach rynkowej działalności gospodarczej prowadzonej na własny rachunek lub uczestnicząc w niej poprzez wykonywanie pracy najemnej. Wykonując swoje usługi, przedstawiciele zawodów zaufania publicznego czynią to w interesie swoich klientów oraz równolegle w interesie publicznym. Jedni jako część systemu ochrony prawnej jednostki, inni (w tym lekarze zwierząt) jako składnik systemu ochrony zdrowia publicznego. Z powodu tej dwoistości funkcji osoby uprawiające w ramach wolnego rynku te zawody mają prawnie ograniczoną swobodę ich wykonywania. Społeczeństwo, zabezpieczając swoje interesy, w tym potrzebę skutecznej ochrony zdrowia publicznego, ustanowiło prawo, które ma być gwarancją, że usługi wyższego rzędu świadczone przez zawody zaufania publicznego wykonywane będą na najwyższym poziomie. Osoby uprawiające zawody zaufania publicznego zobowiązane są więc z mocy prawa do uczestniczenia w samorządach zawodowych - pochodzących z wyboru środowiskowych strukturach nadzorujących zgodność postępowania zawodowego swoich członków z zasadami etyki i deontologii obowiązujących w poszczególnych branżach. Społeczeństwo ogranicza więc zawody zaufania publicznego, ale też pragnąc stworzyć im materialne warunki spełniania swoich wobec nich oczekiwań, dało im prawo samodzielnego regulowania konkurencji na rynku ich usług.

 Samorządy wolnych zawodów mają wyjątkowy przywilej przyznawania aspirującym do tych zawodów warunkowo udzielanego tzw. prawa wykonywania zawodu. Wykorzystując społeczne przyzwolenie wszystkie wolne zawody w Polsce, oprócz lekarzy zwierząt, ustanowiły oraz wykorzystują od początku lat dziewięćdziesiątych systemy staży zawodowych. Zapewniają im one dopływ najlepszych kandydatów i w takiej ilości, aby obecne na rynku podmioty gospodarcze mogły się rozwijać. Osobom wykonującym te zawody zapewniają zaś status materialny zezwalający na stałe doskonalenie zawodowe oraz chroniący przed pokusami przekraczania norm etyki.

 Jak funkcjonują systemy staży zawodowych? W środowisku aptekarskim np. na rynek usług dostają się ci spośród posiadających niezbędne kwalifikacje, dla których jest miejsce wskazane przez wakaty w działających już aptekach. Znalezienie wolnego miejsca pracy pozwala absolwentowi wydziału farmacji odbyć staż, uzyskać wtedy dopiero prawo wykonywania zawodu i tym samym prawo do rozpoczęcia działalności gospodarczej na własny rachunek.

O biedzie, jej źródłach i skutkach

 Poprzez stosowanie systemu staży zawodowych wszystkie zawody zaufania publicznego w Polsce chronią rynki swoich usług przed rozdrabnianiem. Lekarze zwierząt, jako jedyny wolny zawód, zrezygnowali z tego, sprawiając, że zawód, którego społeczną powinnością jest zapewnienie równomiernie rozłożonej na terenie kraju opieki weterynaryjnej stojącej na najwyższym poziomie, traci możliwości wypełniania swojej roli. Obawy muszą budzić nie liczba praktyk lekarsko-weterynaryjnych oraz sposób ich rozmieszczenia w Polsce, lecz ich jakość, warunkowana przez łatwy dostęp do wiedzy oraz możliwość korzystania np. z najnowszych narzędzi diagnostycznych. Zarówno wiedza, jak i sprzęt lekarski są towarami, na których nabycie status materialny statystycznego lekarza zwierząt pozwala z trudem, a na pewno zbyt duża już liczba lekarzy ma ograniczony dostęp do informacji fachowych i żadnych możliwości inwestowania. To dowodzi, że istnieją obszary lecznictwa weterynaryjnego, na których interes publiczny jest zagrożony.

 Proces ubożenia zawodu lekarza zwierząt jako całości już trwa. Pogłębia się stan drastycznego rozwarstwienia dochodowości lecznic, determinowany nie tylko ich położeniem geograficznym czy jakością świadczonych usług, lecz praktyką urzędowo regulowanego dostępu do „roboty”. W terenie dosyć powszechnie wyrażane jest przekonanie, że obecność „w układzie” jest ważniejsza dla działalności lekarskiej od zawodowego doskonalenia się. Nie jest to tendencja przejściowa, którą opisują słowa "recesja" czy "kryzys".

 Degradacja materialna dużej liczby praktyk lekarsko-weterynaryjnych ma cechy trwałe i decyduje o degeneracji zawodu lekarza zwierząt jako rzemiosła i jako narzędzia służącego zachowywaniu dobra wspólnego. „Pogarszanie się cech organizmu, będące skutkiem nieodpowiednich warunków istnienia” to właśnie, według słownikowej definicji, degeneracja.

Skąd ta bieda?

 Znane są, była mowa o nich wcześniej, przyczyny istnienia tego procesu w lecznictwie weterynaryjnym - ciągłe rozdrabnianie rynku usług weterynaryjnych w warunkach nie- ograniczanej konkurencji. Znany jest, również o nim wspomniano, powszechnie stosowany przez zawody zaufania publicznego sposób pozwalający neutralizować tendencje do nadmiernego podziału rynku, pomagający zakreślić poziom materialny, na którym mogą konkurować ze sobą praktyki lekarskie – system staży zawodowych.

 Co sprawia więc, że osoby aspirujące do uczestniczenia w lecznictwie weterynaryjnym wciąż nie są zobowiązywane do odbycia stażu będącego warunkiem uzyskania prawa wykonywania zawodu lekarza zwierząt, lecz uzyskują to prawo wyłącznie z powodu posiadania kwalifikacji lekarza weterynarii i to niezależnie od długości okresu czasu, który minął od chwili ich zdobycia?

 Co powoduje, że lekarze zwierząt wykazują zdumiewający brak woli w obliczu istotnych kłopotów, a znając środki zaradcze i posiadając realny instrument kształtowania warunków swojej działalności - samorząd zawodowy, przez który są w stanie wywierać skuteczny nacisk na stanowiące prawo struktury państwowe w celu zabezpieczenia swoich zawodowych interesów, nie czynią tego?

 Dziś samorząd zawodowy zawodu zaufania publicznego nie powinien mieć nic wspólnego z fasadowymi organizacjami samorządowymi znanymi z przeszłości, ponieważ posiada prawne gwarancje swojej niezawisłości oraz kompetencji jako podmiot zdecentralizowanej władzy wykonawczej w państwie, z którym muszą się liczyć wszystkie tzw. czynniki decyzyjne. Władze urzędującego samorządu lekarsko-weterynaryjnego zapomniały o znajdującym się od 6 lat w sejmie projekcie ustawy, zmieniającym dotychczas obowiązującą ustawę o zawodzie lekarza weterynarii, zawierającym decyzję powołującą system stażu zawodowego. Zamiast dążyć do wprowadzenia stażu będącego m.in. właściwym regulatorem jakości praktyk lekarskich w wolnorynkowym społeczeństwie, centrala samorządowa intensywnie zabiega o uchwalenie ustawy o zakładach leczniczych dla zwierząt z systemem ręcznego sterowania jakością poprzez działalność samorządowych kontrolerów. Jakie kwalifikacje musieliby mieć kontrolerzy, aby nie można było podważyć ich opinii dotyczących np. postępowania lekarskiego? Jak długo miałyby być weryfikowane orzeczenia kontrolujących w sądach lekarsko-weterynaryjnych? Wreszcie jaka ich liczba będzie niezbędna oraz kto opłaci ich działalność?

 Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna promuje rozwiązania nieskuteczne, które mogą się sprawdzić jedynie jako podstawa dla uzyskiwania korupcyjnych korzyści, a połączone ze sposobem rozdzielania w terenie dostępu do prac zlecanych z urzędu, jako metoda wyeliminowania lekarzy zwierząt z samorządu poprzez całkowite uzależnienie administracyjne i ekonomiczne od dominujących w organach samorządowych pracowników Inspekcji Weterynaryjnej. Izby lekarsko-weterynaryjne funkcjonują źle. Powołane do ochrony interesu publicznego, narażają go na uszczerbek, nie rozwiązując podstawowych problemów lecznictwa weterynaryjnego wyznaczonych przez :

  • konieczność określenia przyszłości zubożałych gwałtownie praktyk terenowych, których działalność, niezbędna lokalnym społecznościom, jest niedochodowa,
  • konieczność powstrzymania dotykającej wszystkich lekarzy zwierząt postępującej pauperyzacji praktyk lekarskich, ograniczającej ich rozwój, w tym osobisty rozwój zawodowy lekarzy,
  • konieczność utworzenia spójnego z prawem Unii Europejskiej, lecz korzystnego dla lekarzy zwierząt sytemu rejestracji leków, systemu obrotu detalicznego lekami oraz systemu rejestracji rozchodu leków,
  • konieczność poddania ujednoliconym i czytelnym regułom zasad zlecania prac lekarskich w ramach wyznaczeń i powierzeń.

O takich co wiedzą, chcą i mogą

 Jak powiedziano wcześniej, samorząd zawodowy zawodu zaufania publicznego jest jedynym realnym, a od niego samego zależy czy skutecznym, instrumentem kształtującym otoczenie środowiska zawodowego, które go powołało. Pod jednym wszakże warunkiem, że istotnie reprezentuje interesy swojego zawodu. Nie mają co do tego wątpliwości np. aptekarze, którzy ostatnio na apel grupy swoich kolegów, zamieszczony m.in. na stronie internetowej Naczelnej Izby Aptekarskiej, dobrowolnie wpłacili na ich rzecz 80 tys. zł. Kwota ta ma umożliwić działalność służącą powstawaniu korzystnych dla wszystkich aptekarzy przepisów prawnych. Lekarzom zwierząt opisana sytuacja musi się wydawać nieprawdopodobna nie tylko z powodu wysokości kwoty datku. W jaki sposób osiągnąć podobny stan wzajemnego zaufania, służący osiąganiu wspólnych celów?

 Środowisko farmaceutyczne w swojej strukturze zawodowej przypomina lekarsko-weterynaryjne. Tworzą je aptekarze, a więc farmaceuci związani z usługami aptekarskimi, prowadzący apteki i hurtownie farmaceutyczne oraz zatrudnieni w nich. Wchodzą w jego skład również urzędnicy Inspekcji Farmaceutycznej oraz nauczyciele akademiccy. Jednak obowiązek przynależności do samorządowych izb aptekarskich mają wyłącznie aptekarze. Czyli tylko te osoby, które uczestnicząc w działalności gospodarczej, osobiście świadczą usługi na rzecz swoich klientów i w interesie publicznym, bo tylko one reprezentują zawód zaufania publicznego. Aptekarze nie mogą mieć więc wątpliwości, że każdy uczestnik ich samorządu w podobny sposób zakreśla swoje interesy indywidualne oraz grupowe. Nie może więc dziwić, że ustawa o izbach aptekarskich zawiera nieobecne w jej odpowiedniku weterynaryjnym drobiazgowe procedury poprzedzanych stażem zawodowym zasad nadawania prawa wykonywania zawodu.

 Przyszłość każdego zawodu wyznacza jakość prawa, które go dotyczy. Pomyślność zawodów zaufania publicznego posiadających możliwość budowania przeznaczonego na ich użytek prawa powinno zapewnić ich samorządowe przedstawicielstwo. Izby lekarsko-weterynaryjne grupują kilka zawodów kierujących się w swojej działalności różnymi przepisami prawnymi oraz mających często zasadniczo rozbieżne interesy, np. w sprawie staży zawodowych. Ta sytuacja, pogłębiona dominacją w samorządzie lekarsko-weterynaryjnym grupy zawodowej niezainteresowanej poprzez interes osobisty jej członków pomyślnością lecznictwa weterynaryjnego (utrwalana obecnie przez system pośrednich wyborów do izb) sprzyja słabości samorządu oraz odbija się na walorach kształtowanego przezeń prawa.

Jest sposób

 Lekarze zwierząt muszą zorganizować się w celu naprawy własnego samorządu, który powinna cechować reprezentatywność, kompetencja i sprawność. Należy zerwać z fikcją istnienia zawodu lekarza weterynarii oraz jego jedności, bo są tylko oddzielne zawody : lekarza zwierząt - weterynarza, urzędnika czy nauczyciela akademickiego. „Dobra weterynarii” zaś, gdy powstaną warunki sprzyjające ujawnianiu i realizacji aspiracji poszczególnych zawodów, należy poszukiwać jako wypadkowej ich niezależnych dążeń. Należy jednocześnie zdefiniować zawód lekarza zwierząt jako jedyny zawód zaufania publicznego w weterynarii oraz zrewidować przymus obowiązkowej przynależności do samorządu wolnego zawodu pracowników Inspekcji Weterynaryjnej.

 Takie odkłamanie rzeczywistości powinno poprzedzać niezbędną weryfikację składów osobowych izb lekarsko-weterynaryjnych. Osoby tworzące organa samorządowe, ponoszące odpowiedzialność za degenerację lecznictwa weterynaryjnego, w poczuciu tej odpowiedzialności i dla „dobra weterynarii” właśnie, powinny zrezygnować z pełnienia swoich funkcji, oddając dobrowolnie miejsce następcom wyłonionym w wyborach na nadzwyczajnych zjazdach sprawozdawczo-wyborczych izb lekarsko-weterynaryjnych. Ponieważ rozwiązanie takie jest mało prawdopodobne ze względu na to, że osobista pomyślność materialna czy też możliwość realizowania karier publicznych wielu działaczy są zasadniczo uzależnione od ich obecności w strukturach samorządowych, należy powołać powszechną organizację lekarzy zwierząt, służącą obronie ich interesów w istniejącym samorządzie lekarsko-weterynaryjnym. Tworząc organizacyjną osłonę przeznaczoną zwłaszcza dla lekarzy terenowych, obecnie już uzależnionych materialnie od powiatowych kierownictw organów inspekcji weterynaryjnej, zainteresowanych utrzymaniem dla własnych celów status quo w samorządzie, zagwarantować będzie można pomyślne wykorzystanie przewagi liczebnej praktykujących lekarzy w izbach dla powołania reprezentacji samorządowej mogącej podołać wyzwaniom stojącym przed zawodem lekarza zwierząt.

Autorka należy do Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Lekarzy Weterynarii Wolnej Praktyki "Medicus Veterinarius" z siedzibą w Namysłowie.

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.