Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>
Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

List do dr Krzysztofa S.

2004/03/14 11:56:04


Zarząd Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Lekarzy Weterynarii Wolnej Praktyki
Medicus Veterinarius
46-100 Namysłów ul. 1-go Maja 9
Namysłów, 10.12.2003

Szanowny Pan Doktor Krzysztof S.

 Zachęceni przez Pana do polemiki na temat tekstu „O pieniądzach Inspekcji Weterynaryjnej” („Życie Weterynaryjne” Nr.12/2003) pragniemy wnieść kilka naszych myśli do ogólnokrajowej dyskusji.
 Bardzo nam Pana żal jako biednego lekarza powiatowego, który musi borykać się z ogromem problemów pracując nie dla pieniędzy tylko chyba za karę i z poczucia szczególnej misji, którą ma Pan do spełnienia w zjednoczonej Unią Europie.
 Cieszy nas fakt, że ma Pan poczucie odpartyjnienia inspektoratów powiatowych, chociaż my takiego nie dostrzegamy. Przecież wojewodowie z klucza mianują „swoich” lekarzy wojewódzkich, a ci powołują oddanych im i wiernych powiatowych. Jakoś Pan tego nie dostrzega chyba, że pozostaje Pan w swej wirtualnej rzeczywistości , na którą Pan się powołuje.

 Lekarz wolnej praktyki prowadzi swoją firmę dzięki pracy swych rąk i wykształconego umysłu. Głównym zadaniem każdej praktyki lekarsko-weterynaryjnej jest przynoszenie godziwego dochodu jej właścicielowi. Lekarzowi wolnej praktyki nikt nie daje płatnego urlopu, nikt mu nie płaci ZUS-u, ten lekarz nie pracuje 8 godzin na dobę, nie ma zapewnionych narzędzi pracy, miejsca pracy, ani też nikt mu nie daje gwarancji rynku pracy, jak również nie dostaje dodatkowych przydziałowych premii. Dlaczego więc Pana dziwi, że lekarz wolnej praktyki chce, a nawet musi zarabiać pieniądze?
 Przez Pana wypowiedź przebija zamierzona konfrontacja, w której płacom netto inspekcji powiatowej przeciwstawia Pan przychody brutto lekarzy badających mięso.
 Jeśli Pana pamięć zawodzi to przypominamy Panu, że to nie lekarze wolnej praktyki ustalili stawki za badanie mięsa na obecnym w miarę przyzwoitym poziomie, ale w ich powstawaniu mieli swój udział pracownicy inspekcji, którzy gremialnie jeszcze do niedawna w godzinach pracy dodatkowo badali mięso. Jakoś wtedy nikt nie mówił o ramach czasowych, czy o zawrotnych sumach pozyskiwanych za badanie mięsa. Obrotny powiatowy i genialny wojewódzki wraz z armią inspektorów obsługiwali znaczną część tego rynku. Celowo piszemy o badaniu mięsa, bo żywych świń to oni nigdy w rzeźni nie widzieli. Pewnie natłok obowiązków im na to nie pozwalał, choć przepisy o badaniu przedubojowym obowiązywały zawsze. Nieodgadnionym pozostaje jak ci biedni lekarze jeszcze znajdywali czas aby siebie samych kontrolować.... A tu teraz taki cios- te pieniądze trzeba podpisać do wypłaty komuś innemu. Po 1-szym maja 2004 roku kilkaset zakładów mięsnych w kraju będzie zmuszonych zakończyć swą działalność wobec niespełnienia surowych norm unijnych, co bezpośrednio wpłynie na wysokość przychodów badających tam obecnie lekarzy wolnej praktyki.

 Szanowny Panie doktorze ubolewa Pan, że lekarze wet. wolnej praktyki nie biegną ochoczo do badań zwierząt w kierunku białaczki, czy gruźlicy. Jakoś nie zauważyliśmy jeszcze w naszej wieloletniej praktyce aby ktoś z inspekcji zajął się tą czynnością.
 Panie!Przecież nie jest Pan w inspekcji za karę! Bierz Pan gumowce, kufajkę i...... na gruźlicę za 1 Euro i..... na białaczkę za 0,5 Euro od sztuki . Na pewno by się Pan wzbogacił.
 Żarty na bok. Panie Doktorze! Nasze zakłady mają nas utrzymać. Musimy się kształcić na płatnych studiach podyplomowych, zdobywać specjalizacje, rozwijać lecznice. Nie myślimy o urlopach harując na wielu etatach od świtu do świtu. Bardzo Pana prosimy niech Pan nie przeciwstawia sobie tych dwóch naszych grup zawodowych- lekarzy wolnej praktyki i lekarzy inspekcji państwowej. Jeśli tak dobrze jest uprawiać wolną praktykę to zapraszamy w nasze szeregi.
 Nas się bardzo często zmusza do pracy za stawki, które prowadzą nasze firmy do bankructwa. Znane jest powszechnie wyliczenie mówiące, że lekarz chcący utrzymać swą lecznicę musi zarabiać średnio min.50,00 zł za godzinę pracy. Jak się do togo ma stawka 5,00zł brutto od świadectwa za badanie np. 5 świń w obrocie w miejscowości odległej np. o 16 km od lecznicy. Przecież na tę czynność łącznie z dojazdem i wystawieniem obowiązującej dokumentacji trzeba poświęcić ok.1 godziny pracy. Od tego naliczenia 5,00 zł lekarz otrzyma tylko 3,77 zł( po zapłaceniu haraczu 7% na biedną inspekcję i 19 % podatku). NOBEL Z EKONOMII!!!
 Czy jest jeszcze dziś wśród „Łopaciarzy” jakaś grupa, która za te drobne przez godzinę pracuje?
 JUŻ TYLKO WETERYNIARZE ZA TE STAWKI ROBIĄ !
 Coraz bardziej jesteśmy przekonani, że nie po drodze nam Panie Doktorze w jednej organizacji samorządowej.
 Izba Lekarsko-Weterynaryjna, która w swych strukturach zarządzana jest w większości przez ludzi myślących podobnie do Pana nie służy dobrze lekarzom wolnej praktyki, a nawet bardzo im szkodzi.
 A przecież wydaje się być powodem do chwały dla powiatowych lekarzy to, że lekarze w ich rejonach działania zarabiają coraz więcej, inwestują w swoją działalność, są doceniani przez środowisko gospodarcze, aktywnie rozwijają nauki weterynaryjne i przyczyniają się po prostu do rozwijania WOLNEJ przedsiębiorczości i napędzania już nie socjalistycznej gospodarki. Przecież to powinno być powodem do dumy dla lekarzy powiatowych i dla innych ogniw państwowych , że mają na swoim terenie dobry zespól lekarzy weterynarii, ludzi, którzy kochają swoją pracę i i szanują wszystkich z nimi współpracujących.
 Żyjemy w okresie zmian, także mentalnych i zmiany w naszym zawodzie powinny się zacząć od naszego myślenia i wzajemnych relacjach opartych na szacunku, także lekarzy powiatowych i wojewódzkich w stosunku do „swoich” terenowych lekarzy wolnej praktyki.
 Stąd apel Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Lekarzy Weterynarii Wolnej Praktyki „Medicus Veterinarius” o przemyślenie obecnej rzeczywistości weterynaryjnej i ozwoływanie nadzwyczajnych zjazdów Izb w regionach nabiera szczególnego wyrazu.

Z poważaniem:
Zarząd Stowarzyszenia
Medicus Veterinarius

P.S. Nie podejmujemy tu dyskusji o miejscu oglądaczy w strukturach weterynaryjnych.
Odsyłamy Pana do pouczającej lektury „Biuletynu Informacyjnego Wielkopolskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej” z września 2003r.

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.